Wypracowanie na temat...

Wypracowanie na temat ''Jak sp臋dzi艂em lato'', autorstwa Wowaczki, zaczyna艂o si臋 nast臋puj膮co:
''Na wakacje wyjecha艂em do babci na wie艣. Tam by艂y dwie gimnazjalistki: Wiera i Julia, 艣wie偶o owdowia艂a ciotka Klara, owieczka Ma艅ka i g臋艣. Pani profesor, jak pani chce, to niech czyta pani dalej, ale 偶eby nie by艂o, 偶e nie uprzedza艂em.''.

- A co tam u Kwiatkowskiego?...

- A co tam u Kwiatkowskiego?
- A, c贸偶, odm臋czy艂 si臋 swoje...
- Co, umar艂!?
- Nie, rozwi贸d艂 si臋...

Spotykaj膮 si臋 dwie pary...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Pewna bardzo mocno puszysta...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Jeden przedszkolak m贸wi...

Jeden przedszkolak m贸wi do drugiego:
- U mnie modlimy si臋 przed ka偶dym posi艂kiem.
- U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.

Jestem najgorszym facetem...

Jestem najgorszym facetem na 艣wiecie i czuj臋 si臋 z tym okropnie. Mam najpi臋kniejsz膮, najcudowniejsz膮 dziewczyn臋 na 艣wiecie i zdradzam j膮 z 偶on膮.

Idzie turysta i nagle...

Idzie turysta i nagle widzi bac臋 kucaj膮cego sobie w krzakach.
- Baco, co robicie?
- No srom, nie widzisz?
- A gacie?
- 艁oo k***a!!

- Dlaczego Ma艂ysz tak...

- Dlaczego Ma艂ysz tak d艂ugo szybuje w powietrzu?
- Bo jego sponsorzy zastrzegli sobie w kontraktach, 偶e ma lecie膰 tak d艂ugo, a偶 ka偶dy przeczyta na nim wszystkie napisy reklamowe.

Do jednego bezrobotnego...

Do jednego bezrobotnego aktora dzwoni kolega:
- S艂uchaj, jest robota - od razu o tobie pomy艣la艂em!
- Bez dw贸ch zda艅 Jestem w trudnej sytuacji, do grobowej deski b臋d臋
wdzi臋czny. A co to za rola?
- Wiesz, niezbyt du偶a, jedno zdanie...
- Jedno zadnie? Nie ma problemu. Wiesz, kasy brak.. A jakie zdanie?
- "Ja s艂ysz臋 armat huk!"
- "Ja s艂ysz臋 armat huk!"? Zgadzam si臋. To gdzie?
- W 艣rod臋 podejdziesz do Ma艂ego [Teatru], zapytasz si臋 tam jakiego艣
re偶ysera.
- Znakomicie!
W 艣rod臋 aktor przyszed艂 do "Ma艂ego", odnajduje re偶ysera, a ten do aktora:
Niech Pan powie to zdanie
- "Ja s艂ysz臋 armat huk!"
- 艢wietnie - m贸wi re偶yser. Ma Pan t臋 rol臋. Prosz臋 przyj艣膰 w sobot臋 o 7
wieczorem na spektakl.
- Rozumiem - odpowiedzia艂 aktor
Jasna rzecz, z powodu takiego obrotu sprawy, aktor jako艣 to musia艂
uczci膰..
W ko艅cu dochodzi do siebie i w sobot臋 gdzie艣 ok. 6.30 biegnie na z艂amanie
karku do teatru, ca艂膮 drog臋 powtarzaj膮c: "Ja s艂ysz臋 armat huk!"
Zatrzymuje go portier: - A Pan gdzie? Bez biletu?!
- To ja krzycz臋 "Ja s艂ysz臋 armat huk!" - obja艣nia.
- Aaa! Pan "Ja s艂ysz臋 armat huk" - uspokaja si臋 portier. Niech Pan idzie.
Za kulisy te偶 go nie chc膮 wpu艣ci膰...
- "Ja s艂ysz臋 armat huk" - krzyczy aktor
- Pan "Ja s艂ysz臋 armat huk"? Sp贸藕nia si臋 Pan! Biegiem do
charakteryzacji! - krzyczy kto艣.
Charakteryzatorka: - Kim Pan jest?
- To ja krzycz臋 "Ja s艂ysz臋 armat huk"
- Pan "Ja s艂ysz臋 armat huk"? Sp贸藕nia si臋 Pan! Niech Pan siada, ja raz..
Ucharakteryzowany aktor podbiega do sceny. Wy艂apuje go re偶yser.
- Pan "Ja s艂ysz臋 armat huk"?
- To ja, "Ja s艂ysz臋 armat huk"?
- Nie za p贸藕no?! Pr臋dko na scen臋!
Aktor wychodzi.. a za jego plecami rozlega si臋 og艂uszaj膮cy wybuch. Aktor
wzdraga si臋 i krzyczy:
- Co was tam, CA艁KIEM POpie**olI艁O?!