#it
emu
psy
syn

Zenek i Maria uznali,...

Zenek i Maria uznali, ┼╝e aby mi─Ö─ç chwil─Ö dla siebie w niedzielne popo┼éudnie, jedynym wyj┼Ťciem jest wys┼éa─ç syna na balkon i poprosi─ç go o komentowanie tego, co si─Ö dzieje w okolicy.
Ch┼éopiec zaczyna komentowa─ç, a rodzice robi─ů swoje.
- Holuj─ů samoch├│d na parking - m├│wi - przejecha┼éa karetka. Wygl─ůda na to, ┼╝e Kowalscy maj─ů go┼Ťci - m├│wi po chwili - Mateusz je┼║dzi na nowym rowerze, a Nowakowie uprawiaj─ů seks.
Mama i tata podskoczyli w łóżku:
- A sk─ůd wiesz? - pyta zaskoczony ojciec.
- Ich dziecko te┼╝ stoi na balkonie.

Podczas dłuższej podróży...

Podczas d┼éu┼╝szej podr├│┼╝y samochodem, para staruszk├│w zatrzymuje si─Ö w przydro┼╝nej restauracji na obiad. Po zjedzeniu, ma┼é┼╝e┼ästwo wychodzi z restauracji, wsiada do samochodu i jedzie dalej. Po kilkunastu minutach jazdy, kobieta zdaje sobie spraw─Ö z faktu, i┼╝ na stoliku w tej┼╝e knajpie zostawi┼éa by┼éa swoje okulary. Przez wspomniane kilkana┼Ťcie minut uda┼éo si─Ö jednak wiekowej parce ujecha─ç ┼éadnych par─Ö kilometr├│w. Co gorsza, musieli ujecha─ç kolejnych kilka, by znale┼║─ç miejsce do zawr├│cenia. Przez ca┼é─ů drog─Ö powrotn─ů, w┼Ťciek┼éy m─ů┼╝-staruszek nie daje spokoju swojej ┼╝onie. W┼Ťcieka si─Ö na ni─ů, wypomina, wyzywa od sklerotycznych staruch itd. I tak przez ca┼é─ů drog─Ö powrotn─ů do restauracji. Dopiero dotarcie na parking przed knajp─ů przynosi ulg─Ö uszom biednej staruszki i gard┼éu jej ma┼é┼╝onka. Kiedy kobieta wysiada z samochodu, m─ů┼╝ wo┼éa za ni─ů:
- Duszko, jak ju┼╝ b─Ödziesz w ┼Ťrodku, we┼║ od razu m├│j kapelusz.

┼╗ona do m─Ö┼╝a:...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:
- Nie sadzisz, że ten kapelusz mnie odmładza?
- No c├│┼╝... robi co mo┼╝e.

Marynarz wraca wcze┼Ťniej...

Marynarz wraca wcze┼Ťniej z rejsu w czasie gdy ┼╝ona przyjmuje kochanka. Wypycha go w po┼Ťpiechu nagiego na balkon.
Przyjmuje serdecznie m─Ö┼╝a, podaje mu kolacj─Ö. Jako, ┼╝e jest zima a mieszkanie na 10 pi─Ötrze, facet nie ma szans.
Puka do drzwi balkonu. Otwiera mu zdziwiony marynarz:
- Bardzo pana przepraszam, by┼éem w┼éa┼Ťnie u s─ůsiadki na g├│rze, kiedy wr├│ci┼é jej m─ů┼╝. Zeskoczy┼éem na wasz balkon. Czy m├│g┼éby mi pan pom├│c?
- Panie, my m─Ö┼╝czy┼║ni musimy sobie pomaga─ç. Po┼╝yczy┼é facetowi swoje ubranie, pocz─Östowa┼é kieliszkiem w├│dki. Wieczorem k┼éad─ůc si─Ö do ┼é├│┼╝ka nagle si─Ö zamy┼Ťli┼é:
- Mary┼Ťka, albo ty jeste┼Ť ku**a, albo nam pi─Ötro dobudowali.

Bogaty biznesmen dzwoni...

Bogaty biznesmen dzwoni z biura do swojej posiad┼éo┼Ťci. Telefon odbiera kamerdyner.
- Czy w domu wszystko w porz─ůdku? - pyta biznesmen.
- Nie. Pańska żona przyjmuje teraz w swojej sypialni kochanka.
- Natychmiast ich zastrzel!
Po chwili kamerdyner wraca.
- Już to zrobiłem - mówi do słuchawki.
- Doskonale, a teraz ich ciała zrzuć ze skały za domem.
- O czym pan mówi, przy naszym domu nie ma żadnych skał...
- Czy to numer 342-12-11?
- Nie, pomyłka.
- ...?

jasiu m├│wi do mamy :...

jasiu m├│wi do mamy :
- mamusi zasłałem łóżko.... ;(
- to bardzo dobrze Jasiu
- no nie bałdzo..

Noc po┼Ťlubna. Ona dziewica,...

Noc po┼Ťlubna. Ona dziewica, on prawiczek.
Le┼╝─ů w ┼é├│┼╝ku, ale nie wiedz─ů, jak zacz─ů─ç. On dzwoni do ojca.
- Rozbierz się do naga i połóż obok niej - słyszy radę.
Tak robi. Ona nie wiedz─ůc, co to ma znaczy─ç, wstaje i dzwoni do matki.
- Rozbierz się do naga i połóż obok - słyszy radę.
Młoda tak robi. Młody znowu wstaje i dzwoni do ojca.
- Teraz wsad┼║ najtwardsz─ů cz─Ö┼Ť─ç twojego cia┼éa tam, gdzie ona sika - radzi ojciec.
Za chwil─Ö panna m┼éoda dzwoni do matki m├│wi─ůc:
- Mamo, co mam robi─ç, on w┼éa┼Ťnie wsadzi┼é g┼éow─Ö do kibla?

- Dlaczego m─Ö┼╝atkom trudniej...

- Dlaczego m─Ö┼╝atkom trudniej utrzyma─ç diet─Ö?
- Kobieta niezamężna wraca do domu, patrzy co jest w lodówce i idzie do łóżka.
Mężatka wraca do domu, patrzy, co jest w łóżku i idzie - do lodówki.

Przedszkole. Po zaj─Öciach...

Przedszkole. Po zaj─Öciach przedszkolanka pomaga za┼éo┼╝y─ç botki jednej z dziewczynek. M─Öczy si─Ö, bo botki s─ů ciasne ale w ko┼äcu - wesz┼éy. Spocona siada na ┼éawce obok a dziewczynka m├│wi:
- A butki s─ů na z┼éych n├│┼╝kach!
Rzeczywi┼Ťcie, lewy na prawy. ┼Üci─ůga je wi─Öc, zak┼éada znowu, morduje si─Ö sapie... wreszcie!
- A to nie s─ů moje buciki... - m├│wi nagle dziewczynka.
Przedszkolanka zaciska z─Öby, ┼Ťci─ůga botki, ociera pot z czo┼éa...
- ... to s─ů buciki mojego brata, ale mama kaza┼éa mi je nosi─ç.
Pani zaciska pi─Ö┼Ťci, liczy do dziesi─Öciu... Wci─ůga botki znowu na nogi dziewczynki. Uspokaja oddech. Zak┼éada jej p┼éaszczyk, czapeczk─Ö...
- Masz r─Ökawiczki? - pyta dziewczynk─Ö.
- Mam, schowane w butkach!

Stefan umarł. Jego żona...

Stefan umar┼é. Jego ┼╝ona Zosia d┼éugo go op┼éakiwa┼éa, po pogrzebie nie mog┼éa doj┼Ť─ç do siebie. Ale w kilka dni p├│┼║niej, za rad─ů kole┼╝anki postanowi┼éa sprawdzi─ç, czy to prawda, ┼╝ emo┼╝na w trakcie seansu spirytystycznego skontaktowac sie z ukochanym.
Po kilku wywołaniach, Stefan się odezwał i rozmowa potoczyła sie mniej więcej tak :
- Ukochany !!
- Ukochana ?!?!
- bardzo si─Ö ciesz─Ö Stefku, ┼╝e mog─Ö z tob─ů chocia┼╝ tak porozmawia─ç.
Co wy tam robicie po ┼Ťmierci, czym sie zajmujesz ?
- wstajemy rano, jemy sałatkę i bzykamy się aż do obiadu
- a po obiedzie ?
- na obiad znowu sałata i znowu bzykanie do wieczora
- jak to ? w Niebie tylko się bzykacie i jecie sałatę ????
- w jakim Niebie !!!!! ja jestem teraz kr├│likiem w Australii