#it
emu
psy
syn

┼╗onaty facet podchodzi...

Żonaty facet podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Mia┼éem romans z kobiet─ů... Prawie.
- Co masz na my┼Ťli m├│wi─ůc "prawie"? - pyta ksi─ůdz.
- No, rozebrali┼Ťmy si─Ö, pocierali┼Ťmy si─Ö o siebie, ale potem przesta┼éem.
- Pocieranie to to samo, co wk┼éadanie. Nie spotkasz si─Ö wi─Öcej z t─ů kobiet─ů, zm├│wisz pi─Ö─ç zdrowasiek i w┼éo┼╝ysz 50 z┼éotych do skrzynki na ofiar─Ö.
Facet odchodzi, siada w ┼éawce, modli si─Ö, potem podchodzi do skrzynki. Czeka chwil─Ö, potem zbiera si─Ö do wyj┼Ťcia. Ksi─ůdz, kt├│ry go obserwowa┼é, podbiega do niego i m├│wi:
- Widzia┼éem, ┼╝e nie w┼éo┼╝y┼ée┼Ť pieni─Ödzy do ┼Ťrodka!
- No, ale potar┼éem je zamiast tego, przecie┼╝ ksi─ůdz powiedzia┼é, ┼╝e to jest to samo, co wk┼éadanie!

Prezes spółki giełdowej...

Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Prosz─Ö si─Ö pakowa─ç.
Sekretarka po przyj┼Ťciu do domu przekazuje nowin─Ö m─Ö┼╝owi:
- Krystian, jad─Ö z szefem w delegacj─Ö. Biedactwo, b─Ödziesz musia┼é sobie jako┼Ť poradzi─ç sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyje┼╝d┼╝a na weekend, zabawimy si─Ö nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum m─Öskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam kork├│w. Mog─Ö do ciebie wpa┼Ť─ç na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do m─Ö┼╝a:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobot─Ö.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak b─Öd─ů. Nie mog─Ö wpa┼Ťc do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyje┼╝d┼╝amy...

Facet dzwoni do lekarza:...

Facet dzwoni do lekarza:
- Panie doktorze, prosz─Ö przyjecha─ç do mojej ┼╝ony!
- A co jej jest?
- Nie wiem, ale jest taka s┼éaba, ┼╝e musia┼éem j─ů zanie┼Ť─ç do kuchni, ┼╝eby
zrobi┼éa mi ┼Ťniadanie!

Janek chrze┼Ťcijanin jest...

Janek chrze┼Ťcijanin jest bliski ┼Ťmierci.
Rodzina wezwała księdza.
Ksi─ůdz stan─ů┼é przy ┼é├│┼╝ku chorego, kt├│ry nie m├│wi┼é.
Ksi─ůdz rozpozna┼é, ┼╝e Jasiek gestykuluje, aby dano mu co┼Ť do pisania.
Dał mu więc kartkę papieru i długopis.
Jasiek co┼Ť napisa┼é na kartce, kt├│r─ů ksi─ůdz schowa┼é do kieszeni.
Po kilku dniach odby┼é si─Ö pogrzeb, po kt├│rym ksi─ůdz przypomnia┼é sobie o kartce od Ja┼Ťka.
Podszedł więc do rodziny i powiedział:
- Przed ┼Ťmierci─ů Jasiek da┼é mi kartk─Ö, na kt├│rej co┼Ť napisa┼é. Jeszcze jej nie czyta┼éem ale znaj─ůc go da┼é nam na pewno jakie┼Ť s┼éowa natchnienia.
- Prosz─Ö przeczyta─ç - prosi rodzina.
- Oto i one: "Dupku stoisz na mojej rurce od tlenu".

Wigilijny poranek. ┼╗ona...

Wigilijny poranek. ┼╗ona budzi Stefana o 7.00.
- Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradz─Ö.
- Ubieraj si─Ö i id┼║ do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. ( kombinuje Stefan)
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy s─ů lod├│wki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej mas┼éo, id┼║. Stefan wsta┼é, ubra┼é si─Ö poszed┼é do sklepu. Przeszed┼é obok kas, podszed┼é do lod├│wki, wyj
─ů┼é mas┼éo i poszed┼é zap┼éaci─ç. Na kasie sta┼éa zajeb***a laseczka. Stefan troch─Ö z ni─ů pogada┼é, po┼╝artowa┼é, a laska niespodziewanie zaproponowa┼éa aby poszli do niej. Poszli i troszk─Ö potentegowali. Po upojnym popo┼éudniu Stefan budzi si─Ö i widzi ┼╝e jest przed 20.00. Wyskakuje z ┼é├│┼╝ka i m├│wi do laski
- Masz m─ůk─Ö?
- Mam.
- To przynie┼Ť szybko i posyp mi r─Öc─Ö.
Laska zdziwiona przynoszi m─ůk─Ö i posypuje r─Öce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera ┼╝ona.
- Stefan gdzie┼Ť ty by┼é, rodzina si─Ö zjecha┼éa, zjedli┼Ťmy kolacj─Ö bez mas┼éa.......Gdzie by┼ée┼Ť?
- Skarbie, jestem ci winny wyja┼Ťnienie. Ot├│┼╝ poszed┼éem do sklepu, z lod├│wki wyj─ů┼éem mas┼éo i poszed┼éem zap┼éaci─ç. Na kasie sta┼éa zajeb***a laseczka, troch─Ö z ni─ů pogada┼éem, po┼╝artowa┼éem, a ona mnie zaprosi┼éa do siebie a u niej troch─Ö zabradzia┼╝yli┼Ťmy Obudzi┼éem si─Ö i szybko przyjecha┼éem do domu.
Żona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Poka┼╝ r─Öce.
Stefan pokaza┼é obsypane w m─ůce r─Öce, na co ┼╝ona:
-Pie****sz, Stefan, znowu by┼ée┼Ť na kr─Öglach!

┼╗ona prasuj─ůca koszule...

┼╗ona prasuj─ůca koszule m─Ö┼╝a mimo woli przys┼éuchuje si─Ö transmisji telewizyjnej z meczu pi┼ékarskiego.
W pewnym momencie m├│wi:
- Sprawozdawca co jaki┼Ť czas m├│wi, ┼╝e pi┼éka jest na aucie. A przecie┼╝ na boisku nie ma ┼╝adnego auta!

Jam jest Ojciec Dyrektor...

Jam jest Ojciec Dyrektor Rydzyk twój, który cię wywiódł na plagi egipskie, w radio głupoli.

1. Nie będziesz miał Radiów cudzych poza moim.
2. Nie będziesz odbierał Radia mego bez wpłaty.
3. Pami─Ötaj aby w dzie┼ä ┼Ťwi─Öty rent─Ö przys┼éa─ç.
4. Czcij Ojca swego i Rozg┼éo┼Ťni─Ö swoj─ů.
5. Nie zagłuszaj.
6. Nie cudzosłysz.
7. Nie przestrajaj.
8. Nie unikaj fa┼észywego ┼Ťwiadectwa na antenie mojej.
9. Nie po┼╝─ůdaj Maybacha Dyrektora swego.
10. Ani ┼╝adnej kasy, kt├│ra Jego jest.

B─Ödziesz wspiera┼é Ojca Dyrektora z ca┼éego serca swego, z ca┼éej duszy swojej, z ca┼éej renty swojej i ze wszystkich si┼é swoich, a Rozg┼éo┼Ťni─Ö Jego jak siebie samego.

W czasach PRL trzy ┼╝ony...

W czasach PRL trzy ┼╝ony policjant├│w spieraj─ů si─Ö, kt├│ry z ich m─Ö┼╝├│w jest g┼éupszy.
- M├│j przejecha┼é na czerwonym ┼Ťwietle i sam sobie wypisa┼é mandat.
- M├│j zgubi┼é kluczyki od samochodu, otworzy┼é go ┼Ťrubokr─Ötem i sam sie aresztowa┼é za w┼éamanie.
- To nic, mój przeskoczył ladę w Peweksie i poprosił o azyl!

Żona dała mi do zrozumienia,...

┼╗ona da┼éa mi do zrozumienia, co chce dosta─ç na rocznic─Ö ┼Ťlubu.
- Chc─Ö co┼Ť b┼éyszcz─ůcego, co leci od zera do setki w ci─ůgu 3 sekund.
Wobec tego kupiłem jej wagę....

- Cos ty najlepszego...

- Cos ty najlepszego zrobi┼é! - wita ┼╝ona m─Ö┼╝a, wracaj─ůcego z pracy. - Gosposia z┼éo┼╝y┼éa wym├│wienie, bo podobno ordynarnie nawymy┼Ťla┼ée┼Ť jej przez telefon...
- A to nie by┼éa┼Ť ty?!!!