#it
emu
psy
syn

The ABC of Polish language

Pewien młody człowiek...

Pewien młody człowiek po zrobieniu dyplomu, dostał od swojej zamożnej rodziny bilet na rejs luksusowym statkiem pasażerskim. Radzi się kumpli co ma ze soba zabrać.
..dobra torb─Ö podr├│┼╝na, wygodne buty, kilka koszul, spodnie-bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiscie kondomy.. wyliczaja koledzy.
Facet robi zakupy z lista w r─Öku. Dochodzi do apteki.
20 prezerwatyw i 20 tabletek przeciwkowymiotnych..
Aptekarka podajac towar stwierdza ze współczuciem:
Jak panu to nie służy to może się nie zmuszać..!

Wieczorem Adam wraca...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Spotykam starego przyjaciela...

Spotykam starego przyjaciela z dw├│jk─ů dzieci - bli┼║niaki lat pi─Ö─ç. Tak podobne do siebie, ┼╝e r─Öce automatycznie przecieraj─ů oczy, czy nie ma aby jakich┼Ť przywidze┼ä. Rozmawiamy sobie, w pewnym momencie pytam go, jak on je rozr├│┼╝nia. Kumpel odpowiada:
- No patrz: to jest Katia, ma ma┼éy garbik na nosie, pieprzyk nad g├│rn─ů warg─ů i male┼äkie do┼éki w policzkach. A to jest Wania, ch┼éopak.

Od paru lat pracuj─Ö na...

Od paru lat pracuję na laptopie. Wczoraj usiadłem do komputera stacjonarnego. I, blad', z przyzwyczajenia po skończonej pracy jebn@łem monitorem o klawiaturę.

- Palisz?...

- Palisz?
- Tak.
- Ile paczek dziennie?
- Trzy.
- Ile kosztuje jedna?
- 12 zł
- Od dawna palisz?
- Od 20 lat.
- U┼Ťredniaj─ůc wydajesz 36 z┼é dziennie na papierosy, co daje 13140 z┼é rocznie. W ci─ůgu ostatnich 20 lat wypali┼ée┼Ť 262 800 z┼é. Nawet bior─ůc pod uwag─Ö fakt, ┼╝e kiedy┼Ť papierosy by┼éy ta┼äsze, nie uwzgl─Ödniamy przecie┼╝ koszt├│w inflacji, itp. Mo┼╝emy wi─Öc za┼éo┼╝y─ç, ┼╝e to faktycznie przybli┼╝one wydatki?
- Zgadza si─Ö.
- Czy wiesz, ┼╝e gdyby┼Ť odk┼éada┼é te pieni─ůdze w banku na oprocentowanym rachunku oszcz─Ödno┼Ťciowym m├│g┼éby┼Ť kupi─ç sobie za to nowiutkie Porsche?
- A Ty palisz?
- Nie.
- To gdzie twoje Porsche?

Dwie panienki plotkuj─ů...

Dwie panienki plotkuj─ů sobie w kawiarni. Jedna m├│wi do drugiej:
- Tw├│j nowy p┼éaszcz kojarzy mi si─Ö z wod─ů destylowan─ů.
- Przecie┼╝ nie jest przejrzysty?
- Ale absolutnie bez smaku.

Po ksi─Ögarni kr─Öci si─Ö...

Po ksi─Ögarni kr─Öci si─Ö ros┼éy delikwent w dresie zdobionym trzema paskami. Trzyma w r─Öku ma┼é─ů karteczk─Ö i co jaki┼Ť czas na ni─ů spogl─ůda, chodz─ůc mi─Ödzy rega┼éami z ksi─ů┼╝kami. W pewnej chwili podchodzi do niego sprzedawca.
- Mo┼╝e w czym┼Ť panu pom├│c?
- Tak, dziewczyna prosi┼éa mnie o ksi─ů┼╝k─Ö.
- Jak─ů?
- Wszystko jedno, byleby nic Grocholi - odpowiada dresiarz, patrz─ůc na karteczk─Ö.
- Jest pan pewien? Katarzyna Grochola to w tej chwili niezwykle popularna autorka.
- Tak, jestem pewien. Na pewno nie chc─Ö nic Grocholi.
Sprzedawca wybra┼é ksi─ů┼╝k─Ö z listy aktualnych bestseller├│w i wr─Öczy┼é zadowolonemu klientowi. Nazajutrz klient wraca do ksi─Ögarni.
- Chcia┼ébym zwr├│ci─ç t─Ö ksi─ů┼╝k─Ö, moja dziewczyna nie by┼éa zadowolona.
- Rozumiem. A mógłbym zobaczyć co ma pan napisane na tej karteczce?
Dresiarz wyjmuje z kieszeni pomi─Öt─ů karteczk─Ö, z napisem: "Nigdy w ┼╝yciu" Grocholi.