#it
emu
psy
syn

Karateka

Co w latach 90. Polacy my┼Ťleli o bananach?

W ci─ůgu ostatnich 25 lat sporo si─Ö w Polsce zmieni┼éo. Jeszcze na pocz─ůtku lat 90. ludzie nie byli przyzwyczajeni do obecno┼Ťci zagranicznych produkt├│w na p├│┼ékach. We┼║my pod lup─Ö chocia┼╝by banany, kt├│re budzi┼éy wiele kontrowersji.

Robiłem krzyżówkę. W...

Robi┼éem krzy┼╝├│wk─Ö. W jednym ha┼Ťle potrzebowa┼éem pomocy, wi─Öc pytam ┼╝ony:
- "to samo co zero", 3 litery, pierwsza "n". Co┼Ť ci przychodzi do g┼éowy?
- Nic
Ech, po co ja w ogóle pytałem...

Firma Apple ogłosiła...

Firma Apple og┼éosi┼éa dzisiaj wprowadzenie na rynek urz─ůdzenia pozwalaj─ůcego na przechowywanie i odtwarzanie muzyki w implantach piersi kobiecych.
iBreast ma kosztować w granicach 2499 - 2999 zł.
Wynalazek ten uwa┼╝any jest za prze┼éomowy poniewa┼╝ kobiety zawsze narzekaj─ů, ┼╝e faceci gapi─ů si─Ö na ich piersi zamiast ich s┼éucha─ç.

Bogactwo nie jest ulg─ů...

Bogactwo nie jest ulg─ů w k┼éopotach - jest tylko zmian─ů k┼éopot├│w.

Siedmioletni chłopczyk...

Siedmioletni chłopczyk wraca ze szkoły. Podjeżdża samochód. Kierowca odsuwa szybę i mówi:
- Wsiadaj do ┼Ťrodka, dam Ci 10 z┼é i lizaka.
Chłopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli toczy się za nim. Znowu się zatrzymuje:
- No wsiadaj, dam Ci 20 zł, lizaka i chipsy.
Ch┼éopczyk ponownie kr─Öci g┼éow─ů i przyspiesza kroku. Samoch├│d powoli jedzie za nim:
- No nie b─ůd┼║ taki! Moja ostatnia oferta: 50 z┼é, chipsy i cola.
- Oj, odczep si─Ö tato. Skoro kupi┼ée┼Ť matiza, to musisz z tym ┼╝y─ç.

Podczas lotu na du┼╝ej...

Podczas lotu na du┼╝ej wysoko┼Ťci do kabiny pilot├│w wpada przera┼╝ona stewardesa i krzyczy:
- Panie kapitanie, na pokładzie samolotu jest kilku porywaczy!
- Prosz─Ö si─Ö nie niepokoi─ç, to si─Ö czasami zdarza.
- Ale ka┼╝dy z nich chce lecie─ç gdzie indziej!

- Panie doktorze! Prosz─Ö...

- Panie doktorze! Prosz─Ö o pomoc. M├│j penis jest jak rozszala┼éy cwa┼éuj─ůcy ko┼ä!
- To znaczy?
- No ja mu krzyczę "STÓJ!", a on nie staje.

Kura w nocy balowała...

Kura w nocy balowa┼éa na imprezie i sporo wypi┼éa. Nad ranem wytoczy┼éa si─Ö z lokalu, przesz┼éa zygzakiem kilka metr├│w, zatoczy┼éa si─Ö, pad┼éa i zasn─Ö┼éa. P├│┼é godziny p├│┼║niej przechodzi┼é t─Ödy F─ůfara. Popatrzy┼é na kur─Ö i pomy┼Ťla┼é, ┼╝e we┼║mie j─ů do domu i zrobi z niej smaczny ros├│┼é. Jak pomy┼Ťla┼é ? tak zrobi┼é: wzi─ů┼é j─ů do domu, oskuba┼é z pi├│r i w┼éo┼╝y┼é do lod├│wki. Wkr├│tce przemar┼║ni─Öta kura ockn─Ö┼éa si─Ö, rozgl─ůda si─Ö doko┼éa i g┼éo┼Ťno my┼Ťli:
- Piwko pami─Ötam, w├│deczk─Ö te┼╝... Ale ┼╝e mi r─ůbn─Öli kurtk─Ö? Tego sobie przypomnie─ç nie mog─Ö!