#it
emu
psy
syn

Lodo艂amacz

Producenci lod贸w modl膮...

Producenci lod贸w modl膮 si臋 by lato by艂o upalne.
Producenci krem贸w modl膮 si臋 by lato by艂o s艂oneczne.
Producenci parasoli modl膮 si臋, by lato by艂o deszczowe.
A producenci w贸dki si臋 nie modl膮 - nie maj膮 czasu, musz膮 pracowa膰.

Francuski dziennikarz...

Francuski dziennikarz radiowy wypowiada si臋 na temat popularno艣ci:
- Popularno艣膰? By艂bym popularny, gdybym kichn膮艂 przed mikrofonem, a nast臋pnego dnia otrzyma艂bym tysi膮c kartek z 偶yczeniami: "Na zdrowie!".

Chodzi facet woko艂o s艂upa...

Chodzi facet woko艂o s艂upa z og艂oszeniami i plakatami, zrobi艂 tak par臋 k贸艂ek wok贸艂 s艂upa i nagle zacz膮艂 uderza膰 r臋koma w s艂up i krzycze膰:
-LUDZIE ZAMUROWALI MNIE

Po d艂ugiej upojnej nocy...

Po d艂ugiej upojnej nocy on zauwa偶y艂 na jej stoliku przy nocnej lampie zdj臋cie faceta. Zacz膮艂 si臋 niepokoi膰.
- Czy to jest tw贸j m膮偶? - nerwowo zapyta艂.
- Nie g艂uptasie - odpowiedzia艂a przytulaj膮c si臋 do niego.
- Czy to tw贸j ch艂opak? - kontynuowa艂.
- Nie, co艣 ty - odpowiedzia艂a.
- Czy to tw贸j ojciec lub brat? - pyta艂.
- Nie, nie, nie - odpowiedzia艂a delikatnie gryz膮c go w ucho.
- A wi臋c kto to jest? - nalega艂.
- To ja przed zabiegiem chirurgicznym.

Egazamin z Logiki...

Egazamin z Logiki
Profesor: Samolot przewozi艂 500 cegie艂. Jedna ceg艂a wypad艂a z samolotu. Ile cegie艂 pozosta艂o na pok艂adzie??
Student: C贸偶, to proste! 499!
Profesor: To prawda. Nst臋pne pytanie. Jak umie艣ci膰 s艂onia w lod贸wce w trzech krokach??
Student: 1. Otw贸rz lod贸wk臋, 2. Umie艣膰 s艂onia 3. Zamkn膮膰 lod贸wk臋.
Profesor: Nast臋pne. Jak umie艣ci膰 jelenia w lod贸wce w czterech krokach?
Student: 1. Otw贸rz lod贸wk臋. 2. Wyci膮gnij s艂onia. 3. Wsad藕 jelenia. 4. Zamknij lod贸wk臋.
Profesor: Doskona艂e! Nast臋pne pytanie. Kr贸l zwierz膮t lew ma urodziny. Przysz艂y na nie wszystkie zwierz臋ta, z wyj膮tkiem jednego. Kt贸rego?
Student: Jele艅. Bo jest w lod贸wce!
Profesor: Super! Nast臋pne. Czy babcia mo偶e przej艣膰 przez bagna na kt贸rych 偶yj膮 krokodyle?
Student: Oczywi艣cie, 偶e mo偶e. Krokodyle s膮 na urodzinach u lwa.
Profesor: Doskonale. A teraz ostatnie pytanie. Babcia przechodz膮c przez bagna niestety zgin臋艂a. Jak?
Student: Yyy鈥 eee鈥 uton臋艂a?
Profesor: No i obla艂e艣 synku. Ceg艂a co艣 ci m贸wi?

Po nocy po艣lubnej matka...

Po nocy po艣lubnej matka pyta c贸rk臋:
- No i jak c贸reczko? Ile razy by艂o dzisiaj w nocy?
- Dwa razy mamusiu...
Nast臋pnego ranka to samo pytanie.
- Dzisiaj mamusiu by艂o sze艣膰 razy...
Po nast臋pnej nocy by艂o szesna艣cie, a po jeszcze jednej dwadzie艣cia
siedem. Zaniepokojona te艣ciowa wzywa wi臋c zi臋cia na rozmow臋.
- Kochany zi臋ciu, jak tak dalej p贸jdzie, to mi c贸rk臋 zaje藕dzisz!
- Ale o co mamusi chodzi?
- No, po nocy po艣lubnej by艂o dwa razy, p贸藕niej sze艣膰, szesna艣cie, a
teraz dwadzie艣cia siedem razy...
- Aaa... Niech si臋 mamusia nie przejmuje. Ona liczy "tam" i "spowrotem"...

Do pana Zdzicha Kwiatkowskiego...

Do pana Zdzicha Kwiatkowskiego, kt贸ry od d艂u偶szego czasu nie op艂aca艂 rachunk贸w za gaz, przysz艂o upomnienie w do艣膰 ostrym tonie, podpisane przez kierownika dzia艂u windykacji Zak艂adu Gazowniczego.
Pan Zdzich wzi膮艂 kartk臋 papieru, usiad艂 przy biurku i odpisa艂 co nast臋puje:
Szanowny Panie,
pragn臋 Pana poinformowa膰, i偶 raz na miesi膮c gdy otrzymuj臋 rent臋, zbieram wszystkie rachunki dotycz膮ce op艂at za mieszkanie i reszt臋 medi贸w. Wrzucam je do du偶ego dzbana, mieszam i losuj臋 trzy, z kt贸rymi id臋 na poczt臋 i op艂acam.
Je偶eli pa艅ska Instytucja pozwoli sobie cho膰by jeszcze raz przys艂a膰 do mnie list utrzymany w podobnym tonie, to jej faktury na rok zostan膮 wykluczone z loterii.
Z powa偶aniem
Zdzis艂aw Kwiatkowski

Ksi膮偶臋 elf贸w i jego oddzia艂...

Ksi膮偶臋 elf贸w i jego oddzia艂 roz艂o偶yli si臋 na polanie na spoczynek. W pewnym momencie zza krzak贸w dobieg艂o wo艂anie:
- Hej, wy, elfie pokraki! To ma by膰 wojsko?! I ob贸z?! Hahaha! To ja, Mocarny Krasnolud z was si臋 艣miej臋! I nie boj臋 si臋 cho膰 jestem sam! Wy艣lijcie tu do mnie kt贸rego艣 z was, jeden na jednego, honornie, a ja go pokonam!
Ksi膮偶臋 skin膮艂 palcem i za krzaki pobieg艂 jeden z wojownik贸w. Przez chwilk臋 s艂ycha膰 by艂o szamotanie, a p贸藕niej ten sam g艂os:
- Ale zdechlak! Kogo艣cie mi wys艂ali?! Przy艣lijcie swojego najlepszego wojownika!
Ksi膮偶臋 drugi raz skin膮艂 palcem i najdzielniejszy z elfich wojownik贸w pobieg艂 za krzaki. Szamotanie. Kr贸tki pisk. I g艂os:
- Ten by艂 najlepszy?! Jeste艣cie gorsi ni偶 my艣la艂em! Dawa膰 tu dziesi臋ciu z was!
Wkurzony ksi膮偶臋 machn膮艂 r臋k膮 i natychmiast dziesi臋ciu wojownik贸w pobieg艂o za krzaki. Po chwili pe艂nej trzask贸w, szcz臋ku broni, szumu i krzyk贸w jednak znowu rozleg艂 si臋 ten sam g艂os:
- E, traw臋 tylko 偶recie to i takie z was s艂abizny! z owcami wam si臋 zabawia膰, a nie walczy膰! Przyjd藕cie tu wszyscy!
Ksi膮偶臋 sykn膮艂 ze z艂o艣ci, zamacha艂 r臋kami i resztka jego oddzia艂u pop臋dzi艂a za krzaki. Po nied艂ugiej chwili szamotania i wrzask贸w krzaki rozchyli艂y si臋 i na polan臋 potykaj膮c si臋 wpad艂 pokrwawiony elfi wojownik:
- Ksi膮偶臋 p...panie! Zdrada! Osz...osz...oszukali nas! Ich tam jest dw贸ch!