#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Najg艂upsze komentarze w polskim Internecie

Sprzedawca wyja艣nia klientowi...

Sprzedawca wyja艣nia klientowi zasady zakupu towaru na raty:
- P艂aci pan z pocz膮tku ma艂膮 sum臋, a potem nie p艂aci pan ani grosza przez p贸艂 roku.
Klient:
- To pan mnie zna?

Niewidomy wchodzi do...

Niewidomy wchodzi do sklepu odzie偶owego z psem przewodnikiem. Staje na 艣rodku sklepu, bierze psa za ogon i zaczyna nim wywija膰. Zdziwiony sprzedawca pyta:
- Mo偶e w czym艣 pom贸c?
- Nie dzi臋kuj臋 tylko si臋 rozgl膮da艂em.....

Kowalski wraca z wycieczki...

Kowalski wraca z wycieczki i opowiada F膮farze:
- Ale by艂o super! Te emocje, te wra偶enia! Jad臋 na s艂oniu, obok mnie lew, a za mn膮 2 tygrysy...
- No i co wtedy zrobi艂e艣?
- Nic, karuzela si臋 zatrzyma艂a.

Jak nazywamy cz艂owieka,...

Jak nazywamy cz艂owieka, kt贸ry li偶e par臋?
Paralizator.

Pan Jezus pewnego dnia...

Pan Jezus pewnego dnia incognito przechadza艂 si臋 po Nowym Yorku. W momencie kiedy przechodzi艂 przez slumsy, zaczepili go hipisi, kt贸rzy palili trawk臋. Zaproponowali Jezusowi, 偶eby z nimi zapali艂. Pan Jezus m贸wi sobie - czemu nie i zaci膮gn膮艂 si臋. Po pewnym czasie przypomnia艂 sobie 偶e si臋 nie przedstawi艂 hipisom, i m贸wi:
- Jestem Jezus...
A oni na to:
- I o to chodzi!

- Co pan wiezie w tej...

- Co pan wiezie w tej torbie (do Szkota)?
- Papier toaletowy
- Ale czemu tak 艣mierdzi?
- Bo wioz臋 go do pralni...

Do pracowni znanego malarza...

Do pracowni znanego malarza przyszed艂 jeden z mi艂o艣nik贸w jego talentu. Poniewa偶 nie zobaczy艂 na 艣cianie ani jednego obrazu mistrza, zapyta艂:
- Dlaczego nie powiesi pan na 艣cianie kt贸rej艣 ze swoich prac?
- M贸j przyjacielu - odpowiedzia艂 artysta - nie sta膰 mnie na kupno takich drogich obraz贸w.

Pok艂贸ci艂y si臋 okrutnie...

Pok艂贸ci艂y si臋 okrutnie cz艂onki cia艂a. No bo kto niby ma by膰 szefem?
- To偶 jasnym jest, 偶e ja - burkn膮艂 m贸zg - to ja tu my艣l臋 i wszystko kontroluj臋.
- Bzdura! - zaprotestowa艂y r臋ce - my tu robimy najwi臋cej - zarabiamy na wasze utrzymanie.
- Ech - westchn臋艂y nogi - to nasza rola rz膮dzi膰, to my decydujemy jaki kierunek obra膰 i d膮偶y膰 w s艂usznym kierunku.
- My - odpar艂y oczy - my艣my szefami - my wszystko widzimy i naprawd臋 nic nam nie umyka.
- Bzdura - odpar艂 偶o艂膮dek - to ja tu rz膮dz臋, wytwarzam wam wszystkim energi臋, ci臋偶ko pracuj臋 i trawi臋. Beze mnie zginiecie...
- JA B臉D臉 SZEFEM - nagle odezwa艂 si臋 milcz膮cy dot膮d ty艂ek - I JU呕. 艢miech og贸lny, no ca艂e cia艂o si臋 nie mo偶e pozbiera膰.
- DOBRA - odpowiedzia艂 ty艂ek - jak tak, to STRAJK. I przesta艂 robi膰 cokolwiek.
Min臋艂o kilka godzin.
M贸zg dosta艂 gor膮czki, r臋ce si臋 powykrzywia艂y, nogi zgi臋艂y si臋 w kolanach, oczy wysz艂y na wierzch, 偶o艂膮dek wzd臋艂o i spuch艂 z wysi艂ku Szybko zawarto porozumienie. Szefem zosta艂 ty艂ek.

I tak to ju偶 jest drodzy moi.
Szefem mo偶e zosta膰 tylko ten, co g贸wno robi.

Stoj膮 na stacji trzej...

Stoj膮 na stacji trzej ksi臋偶a. S膮 bardzo zaj臋ci rozmow膮 i nie zauwa偶aj膮, 偶e poci膮g odje偶d偶a, nagle odwracaj膮 si臋 i szybko biegn膮. Dw贸ch z nich wskoczy艂o, trzeci zosta艂. Nagle kto艣 podchodzi do trzeciego i m贸wi:
-Nie martw si臋, dw贸ch na trzech to i tak dobry wynik.
Po czym trzeci ksi膮dz odpowiada:
-Ale oni tylko mnie odprowadzali.