psy
emu
#it
hit
fut
lek
syn

Pewnego dnia dozorca...

Pewnego dnia dozorca usłyszał w jego bloku wrzaski. Podążając za odgłosami dotarł do rodzącej kobiety.
- Pomóż mi! Ono już wychodzi! - wyjęczała kobieta, ale dozorca stał jak wryty i nie wiedział co robić. Ona widząc jego nieporadność tłumaczy mu:
- Kiedy zobaczysz główkę pociągnij ostrożnie.
Facet zobaczył główkę i udało mu się wyciągnąć małego chłopczyka. Kobieta trochę już spokojniej mówi:
- Złap go za kostki i daj klapsa.
Więc dozorca chwycił dziecko tak jak mu świeżo upieczona mama poleciła, wymierzył siarczystego klapsa, później pogroził palcem i krzyknął do dziecka:
- I nie waż mi się więcej tam wchodzić!

Coś co często wkładasz...

Coś co często wkładasz i wyjmujesz z ust i często próbujesz gryźć
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Gwizdek!!!

Z korespondencji mailowej:...

Z korespondencji mailowej:
- Przesyłam skan podpisanej umowy, kiedy mogę oczekiwać pieniędzy?
- Przesyłam skan pieniędzy, przelew wyślę po otrzymaniu oryginału umowy.

SABOTAŻ?...

SABOTAŻ?

Pierwszy i ostatni raz w życiu byłem dziś w Ikea na Targówku. Dojechałem celem zakupienia uchwytów na wzór jednego w łapce posiadanego. Podchodzę do przemiłej pani w rzeczonym sklepie pracującej i grzecznie zapytuję:
- Dzień dobry, przepraszam najmocniej, czy i jeśli tak to gdzie znajdę takie uchwyty?
- W Castoramie, chociaż ja swoje w Leroy kupiłam...

Mama widzi przez okno,że...

Mama widzi przez okno,że jej syn pije na podwórku wodę z kałuży.
-Co ty robisz?Przestań!Tam się roi od zarazków!-krzyczy.
-Już nie!Przejechałem je parę razy rowerkiem!-odpowiada rezolutnie malec.

Marynarz pod koniec długiego...

Marynarz pod koniec długiego rejsu już bardzo nie mógł się doczekać spotkania ze swoją dziewczyną. Na kilka dni przed przybiciem do portu wysłał jej więc wiadomość:
"Bardzo się za tobą stęskniłem i bardzo chcę się z tobą kochać. Przyjedź do mnie do portu, tylko weź kombi i materac, żebyśmy mogli to zrobić, jak tylko zejdę na ląd."
Wytęskniona panienka odpowiedziała:
"Przyjadę kombi. Ale lepiej zejdź z tego statku pierwszy, bo dowodów wam sprawdzać nie będę!"

BŁOGOSłAWIONY...

BŁOGOSłAWIONY

Moja żona poszła na targ coś kupić. Wchodzi do warzywniaka a tam w kolejce dwie babeczki i jakiś chłop i znowu babeczka. Staje w kolejkę i czeka. Tymczasem na początku dyskusja wre - otóż sprzedawczyni w widocznej ciąży zainteresowała się tym, że pierwsza babeczka kupuje coś kwaśnego, jakieś ogórki czy coś, co podobno świadczyć miało o tym, że i ona może być w stanie błogosławionym. Babom wiele nie trzeba więc wszystkie cztery z zapałem rzucają rewelacjami na temat zachcianek, kwaśności, ciąży, modelu rodziny, atrakcjach związanych z ciążą itd. itp. Tymczasem facet zaczyna coraz głośniej wiercić się, fukać i sapać. Widać, że się śpieszy. W końcu dawał już tak oczywiste znaki, że się babeczki pokapowały, złypały go z góry na dół, z dołu do góry, ale rozmowę zakończyły. Kupiły co trzeba i pakują w torby, tymczasem pani sprzedawczyni zajęła się panem:
- Co podać?
- Dwa kilo kapusty kiszonej...

Aptekarz, zamiast obsługiwać...

Aptekarz, zamiast obsługiwać klientów, zwija się ze śmiechu gdzieś w kącie. Podchodzi jego wspólnik i pyta:
- Ty co, próbowałeś czegoś z pancernej szafki?
- Nie...pamiętasz, jak nam w zeszłym roku zamarzły i popękały wszystkie kaloryfery?
- Pamiętam, a co?
- Ten hydraulik, który nam zrobił tę fuszerkę, przyszedł przed chwilą kupić lekarstwa.

ŁAPIEMY STOPA!...

ŁAPIEMY STOPA!

Siedziałam u kumpla, kiedy odwiedził go syn. Nadmieniam, że kumpel mieszka poza miastem. Syn pożyczył mu onegdaj siekierę, którą zamierzał zabrać. Zagadaliśmy się wskutek czego młody spóźnił się na ostatni autobus. Stwierdził, ze wróci stopem i z imponującym toporzyskiem na ramieniu wyszedł. Po trzech sekundach zorientowaliśmy się, ze to nie jest dobry pomysł i zabraliśmy młodemu siekierę. Kumpel stwierdził, że weźmie ją rano do pracy i tamże przekaże młodemu. Rano jak zwykle spóźniliśmy się na autobus.
Zjedliśmy spokojnie śniadanie, wzięliśmy siekierę i poszliśmy łapać stopa...

- Ech, nie mam powodzenia...

- Ech, nie mam powodzenia u kobiet...
- A chodziłeś do wróżki?
- Chodziłem. Też nie dała.