#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Rozmawia dwóch staruszków...

Rozmawia dwóch staruszków o seksie.
- Ja jeszcze mogę dwa razy - mówi jeden.
- Tak? A który sprawia Tobie większą przyjemność??? - dopytuje się drugi.
- No... ten zimą.

Ślepy facet stoi na rogu...

Ślepy facet stoi na rogu ze swoim psem, kiedy ten podniósł nogę i nasikał na jego spodnie. Facet sięgnął do kieszeni i wyjął psi przysmak. Ciekawski przechodzień, który wszystko obserwował, podbiegł do niego i powiedział:
- Nie powinien pan tego robić. On niczego się nie nauczy, jeśli będzie pan nagradzał go za coś takiego!
Ślepiec na to:
- Nie nagradzam go. Po prostu sprawdzam, gdzie ma mordę, żebym mógł kopnąć go w dupę!

Przychodzi facet do kiosku...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Pewnego dnia Rusek, Niemiec...

Pewnego dnia Rusek, Niemiec i Polak chcieli przejść przez granicę. Tradycyjnie spotkali diabla, który tym razem kazał im przynieść coś do czyszczenia. Polak przyniósł szczoteczkę do zębów, Niemiec szczotkę klozetową a Rusek nie przyszedł. Diabel powiedział:
- Umyjcie zęby tym co przynieśliście a wtedy puszczę Was wolno.
Polak umył bez problemu, Niemiec śmieje się i płacze.
- Dlaczego płaczesz?
- Bo ciężko mi się myje i mnie szczękna boli.
- To dlaczego sie śmiejesz?
- Bo Rusek jedzie z czyścicielem do asfaltu

Czasami w życiu zdarza...

Czasami w życiu zdarza się, że człowiek ma cały czas pod górkę. Tak było z moim bratem. Narobił sobie długów, wszędzie miał jedynie fałszywych przyjaciół i zwyczajnie wymiękał. Już nawet kobieta postanowiła zrobić z niego rogacza. Pewnego ranka do drzwi zapukała policja. Przynieśli informację o tym, że mój brat nie żyje. Powiesił się. W tym roku w lipcu kończyłby 29 lat. Nie chodzi o to. Chodzi o sytuację, jaka miała miejsce 3 dni po jego pogrzebie, kiedy to trzymając pod ramię zdruzgotaną matkę w podeszłym już wieku, poszliśmy odwiedzić grób brata. Na miejscu oprócz zwyczajnego jak na te okoliczności widoku wieńców, krzyża i zniczy zastaliśmy coś niewiarygodnego. Za tabliczkę z nazwiskiem przybitą do krzyża wciśnięta była ulotka zakładu kamieniarskiego. Brat jeszcze dobrze nie "wystygł" w trumnie pod ziemią, a już coś takiego. Jakaś firma wpadła na "genialny" pomysł wciskania swoich usług w tak żenujący sposób. Nie okazała minimum pokory, nie mówiąc o szacunku dla zmarłego i zamiast porządnie się zareklamować - wciska za krzyż ulotkę, tak samo chamsko, jak robią to roznosiciele gazetek obwieszczających promocje na mrożonego kurczaka! Wyobraźcie sobie tylko reakcję matki. 30 lat nie widziałem takiego chamstwa. Takie pomysły mają w Gryficach w zakładzie kamieniarskim na Sopockiej. YAFUD

Jasiu siedzi na lekcji...

Jasiu siedzi na lekcji religii i ksiądz mówi, że Bóg jest wszędzie.
Jasiu się zgłasza i mówi:
- A czy u mojego dziadka w piwnicy tez jest?
- Oczywiście Jasiu
- Ale mój dziadek nie ma piwnicy.

- Ludwik, a ty zamierzasz...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Pewien Żyd słynął ze...

Pewien Żyd słynął ze sknerstwa. Ością w oku były mu wysokie rachunki za gaz i prąd. Zapłacił więc pewnemu szemranemu fachowcowi z Nalewek, aby ten nauczył go cofać liczniki.
Umiejętność ta wielce go ucieszyła, można nawet powiedzieć, że stała się jego nowym hobby.
Przyszedł wreszcie ten długo przez Żyda oczekiwany dzień, kiedy pojawił się fachowiec z elektrociepłowni w celu odczytania liczników. Spisał, sprawdził wszystko dwa razy i powiedział ze złym błyskiem w oku:
- Gratuluje panie Rozencwajg, jesteśmy panu winni 927 zł i 36 groszy...

Przerażony Jasiu przybiega...

Przerażony Jasiu przybiega do mamy i głośno krzyczy:
- Mamo, mamo, mysz wpadła do mleka!
Zdziwiona mama pyta Jasia:
- I co wyciągnąłeś ją?
- Nie, wrzuciłem kota! - odpowiada dumnie Jasiu.

KTOŚ MIAŁ PRZERĄBANE...

KTOŚ MIAŁ PRZERĄBANE

Mam ja ci remoncik poważniejszy w domu. Między innymi musiałam podpiąć do swojego pieca c.o. jeszcze dwa grzejniki. Wzięłam od znajomego hydraulika numer telefonu, zapisałam se w komórkie. Dzwonię... Nikt nie odbiera. Za kilka godzin dzwoni mój telefon. Patrzę - numer prywatny... Hm... Odbieram i słyszę jazgotliwe:
- Kim pani jest?
Ja spokojnie:
- Eeee... to pani do mnie dzwoni, więc niech pani się przedstawi...
Babsko przeszło na częstotliwość bardzo przykrą dla mojego ucha:
- Ty dziwko, ty zdziro! Przestań wydzwaniać do mojego męża!
I jeszcze parę kawałków w tym stylu. Zatkało mnie, rozłączyłam się. Spotykam rzeczonego hydraulika na ulicy i mówię:
- Weź powiedz tej swojej babie, żeby się puknęła w głowę, bo ci klientów odstrasza.
Teraz to jego zatkało. Opowiedziałam mu w czym rzecz - on mi na to, że nie miał żadnych połączeń nieodebranych. Sprawdziliśmy numer. Okazało się, że paluszek mnie się omsknął i zamiast "7" wcisnęłam"8".