#it
emu
psy
syn

Do domu wpada uradowany...

Do domu wpada uradowany m─ů┼╝.
M├│wi do ┼╝ony:
- Kochanie wygrałem w totka.
┼╗ona siedzi cicho i nagle m├│wi:
- Mamusia nie ┼╝yje.
Na to m─ů┼╝ krzyczy z rado┼Ťci:
- Ja pie****e kumulacja.

Siostrzeniec odwiedza...

Siostrzeniec odwiedza swoj─ů dawno niewidzian─ů ciotk─Ö. Nagle wychodzi na jaw, ┼╝e ch┼éopak si─Ö o┼╝eni┼é. Ciotka gratuluje Mu i pyta:
- A powiedz, jaka jest ta Twoja ┼╝ona?
- Jak fotograf - pada odpowied┼║.
- Jak fotograf?
- No tak, bo bez Jej zgody nie mog─Ö nawet mrugn─ů─ç okiem i musz─Ö si─Ö ci─ůgle u┼Ťmiecha─ç.

Facet wszedł do kibelka...

Facet wszed┼é do kibelka u siebie w domu, wzi─ů┼é telefon kom├│rkowy i dzwoni na domowy sw├│j, odbiera ┼╝ona:
- Moja droga, kocham ci─Ö! - i si─Ö roz┼é─ůczy┼é, szybko wychodzi z klopa i do ma┼é┼╝onki:
- Kochanie kto dzwonił?
- Eeee... przyjaci├│┼éka... mmm... chcia┼éa o co┼Ť zapyta─ç...

Facet ogl─ůda w sieci...

Facet ogl─ůda w sieci porno, gdy wtem za plecami s┼éyszy krzyk ┼╝ony:
- STOP! Poka┼╝ no mi ten kadr!
Facet przera┼╝ony zatrzymuje filmik.
- Nie ten, ten wcze┼Ťniejszy!
Facet, cały spocony, przewija video.
- O tak! Takie w┼éa┼Ťnie zas┼éony chc─Ö do kuchniÔÇŽ

Cios dla kobiecego ego...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Pewien facet, troch─Ö...

Pewien facet, troch─Ö ju┼╝ starszy, zaczyna┼é mie─ç zaniki pami─Öci. Kiedy┼Ť na spotkaniu z przyjaci├│┼émi u niego w domu zacz─ů┼é opowiada─ç, ┼╝e teraz leczy si─Ö u takiego dobrego lekarza, na to go┼Ťcie, ┼╝e te┼╝ by chcieli i jak si─Ö ten lekarz nazywa:
- No w┼éa┼Ťnie mia┼éem na ko┼äcu j─Özyka... Pami─Ötacie mo┼╝e, by┼é taki grecki poeta, w staro┼╝ytno┼Ťci, taki ┼Ťlepy...
- No był, Homer. To co, ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisa┼é tak─ů epopej─Ö, o tym jak Grecy si─Ö t┼éukli pod takim miastem w staro┼╝ytno┼Ťci, kt├│re pr├│bowali zdoby─ç...
- No tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz si─Ö jako┼Ť podobnie nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz, tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- O o o! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wsp├│lnego z lekarzem??!!?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa si─Ö Parys?
- Nieeeee! Nie! Ta ┼╝ona, co on j─ů uprowadzi┼é, to jak mia┼éa na imi─Ö?
- Helena.
- No w┼éa┼Ťnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa - wo┼éa do ┼╝ony w kuchni - jak si─Ö nazywa ten m├│j lekarz????

Pewna para miała czterech...

Pewna para mia┼éa czterech syn├│w. Trzech by┼éo wysokimi blondynami, tylko jeden, najm┼éodszy by┼é niski i czarnow┼éosy. Gdy przyszed┼é czas umierania, m─ů┼╝ pyta ┼╝ony:
- Kochanie, powiedz mi, tylko szczerze, czy nasz najmłodszy jest moim synem?
- Tak, oczywi┼Ťcie. Przysi─Ögam kochanie!
I wtedy m─Ö┼╝czyzna m├│g┼é odej┼Ť─ç w spokoju. Chwil─Ö potem ┼╝ona pomy┼Ťla┼éa: "Ca┼ée szcz─Ö┼Ťcie, ┼╝e nie zapyta┼é o pozosta┼éych trzech..."

Wychodz─ůc z domu z torbami...

Wychodz─ůc z domu z torbami stan─ů┼éem w progu, odwr├│ci┼éem si─Ö i spojrza┼éem ┼╝onie prosto w oczy.
- Czy jeste┼Ť pewna, ┼╝e to konieczne?
- Tak, cholernie pewna! Jeste┼Ť leniwym gnojem, nadszed┼é najwy┼╝szy czas!
- A co z dzie─çmi?
- S─ů zaj─Öte ogl─ůdaniem telewizji. A teraz nie dramatyzuj tylko wyrzu─ç te pieprzone ┼Ťmieci.

Przychodzi m─Ö┼╝czyzna...

Przychodzi m─Ö┼╝czyzna do lekarza i m├│wi, ┼╝e ma problem z przedwczesnym wytryskiem. Lekarz powiedzia┼é, ┼╝e przed "eksplozj─ů" musi si─Ö strasznie wystraszy─ç i poradzi┼é mu kupno pistoletu startowego (robi ogromny huk) i doda┼é ┼╝e ma przyj┼Ť─ç jutro, ┼╝eby powiedzie─ç jak by┼é.
Nast─Öpnego dnia
- jak było, niech pan opowiada - mówi lekarz
- niech pan sobie te porady w dup─Ö wsadzi, po prostu tragedia
- co się stało?
- jak przyszed┼éem do domu ┼╝onka le┼╝a┼éa ju┼╝ w ┼é├│┼╝ku gotowa do akcji. Wi─Öc zacz─Ö┼éi┼Ťmy od pozycji 69. Ja po 10 sakundach czu┼éem, ┼╝e d┼éu┼╝ej nie wytrzymam wi─Öc strzeli┼éem ze "startera" dwa razy. No i si─Ö zacz─Ö┼éo.
- co takiego? - pyta zaciekawiony lekarz
- nie do┼Ť─ç, ┼╝e ┼╝ona odgryz┼éa mi 5 cm ch**a, zesra┼éa si─Ö na twarz, to w dodatku z szafy wyszed┼é nagi s─ůsiad z r─Ökami podniesionymi do g├│ry.

P├│┼║na noc, ┼╝ona otwiera...

P├│┼║na noc, ┼╝ona otwiera drzwi, a tam ma┼╝ stoi z owca pod pacha i m├│wi:
- To jest ta ┼Ťwinia kt├│ra posuwam!
Na to ┼╝ona:
- Ty idioto! To nie ┼Ťwinia, tylko owca !
- Zamknij się, do owcy mówiłem !!