emu
psy
syn

Do hotelu przyjechali...

Do hotelu przyjechali na miesi─ůc miodowy nowo┼╝e┼äcy.
On-95 lat, ona-23. Cała obsługa hotelu zastanawia się,
czy pan "m┼éody" w og├│le prze┼╝yje noc po┼Ťlubn─ů.
Rano panna młoda wyszła powoli z pokoju,
zeszła chwiejnym krokiem po schodach,
dowlokła się do baru i ciężko opadła na stołek.
- Co si─Ö sta┼éo? - pyta barman - Wygl─ůda pani, jak po zapasach z niedzwiedziem.
Ona zrozpaczona odpowiada:
- My┼Ťla┼éam, ┼╝e mia┼é na my┼Ťli pieni─ůdze, kiedy m├│wi┼é, ┼╝e oszcz─Ödza┼é od 75 lat!

Komentarze

To jest mój ulubiony kawał :)

Chuck Norris nie u┼╝ywa...

Chuck Norris nie u┼╝ywa prezerwatyw. Jego plemniki kopi─ů jajo z p├│┼éobrotu ┼╝eby wr├│ci┼éo do jajnika.

Na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci le┼╝y...

Na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci le┼╝y 80-latek - kochany m─ů┼╝, ojciec i dziadek. Dooko┼éa zebra┼éa si─Ö ca┼éa rodzina. ┼╗ona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucz─ůt. Wszyscy w milczeniu wpatruj─ů si─Ö w sufit tudzie┼╝ w pod┼éog─Ö, czekaj─ůc na zbli┼╝aj─ůc─ů si─Ö chwil─Ö... Nagle cisz─Ö przerywa dziadek i rzecze:
- Zdradzę wam swój największy sekret... Ja naprawdę nie chciałem się żenić i zakładać rodziny. Miałem wszystko: szybkie samochody, piękne kobiety, sporo przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzekł do mnie:
- "O┼╝e┼ä si─Ö i za┼é├│┼╝ rodzin─Ö bo nie b─Ödzie ci mia┼é, kto poda─ç szklanki wody, kiedy b─Ödzie ci si─Ö chcia┼éo pi─ç na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci."
Od tego momentu s┼éowa te nie dawa┼éy mi spokoju. Postanowi┼éem radykalnie zmieni─ç swoje ┼╝ycie i o┼╝eni─ç si─Ö. Sko┼äczy┼éy si─Ö wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwa┼éem tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieni┼éy si─Ö w wieczorne ogl─ůdanie seriali z ┼╝on─ů... Pieni─ůdze z konta zosta┼éy roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed ma┼é┼╝e┼ästwa odesz┼éy jak wiatr... I teraz, kiedy le┼╝─Ö na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci ...
- Wiecie co?
- Co? - wszyscy zdumieni wpatruj─ů si─Ö w staruszka.
- Nie chce mi si─Ö pi─ç!

Do autobusu wsiada zakonnica...

Do autobusu wsiada zakonnica i m├│wi do pasa┼╝er├│w:
- Medaliki do kontroli!
Jaki┼Ť facet wyci─ůga z kieszeni du┼╝y krzy┼╝ i m├│wi:
- Miesi─Öczny!!!

Przy ┼é├│┼╝ku umieraj─ůcej...

Przy ┼é├│┼╝ku umieraj─ůcej ┼╝ony siedzi m─ů┼╝.
- Mo┼╝e ci co┼Ť potrzeba kochanie m├│wi smutnym g┼éosem.
- Chcia┼éabym - odpowiada cichutko ┼╝ona, ┼╝eby┼Ťmy kochali si─Ö ten ostatni raz.
- Oj taka s┼éaba jeste┼Ť, ale jak tak bardzo chcesz...
I go┼Ť─ç w┼éazi do ┼é├│zka, robi co ┼╝ona sobie ┼╝yczy, a potem przytula si─Ö i usypia ze zm─Öczenia. Budzi si─Ö po jakim┼Ť czasie, a ┼╝ona w ┼Ťwietnej formie krz─ůta si─Ö p
o kuchni gotuj─ůc obiad. Facet zrywa si─Ö z po┼Ťcieli i wo┼éa:
- Kochanie, co si─Ö sta┼éo, przecie┼╝ taka chora by┼éa┼Ť?
- A to ten seks z tob─ů tak mi pom├│g┼é - informuje go z u┼Ťmiechem kobieta.
Facet siada ciężko na stołku i smutnieje.
- Co jest? Nie cieszysz się, że wyzdrowiałam?
- Nie o to chodzi - m├│wi m─ů┼╝ - tylko jakbym wiedzia┼é, ┼╝e mam takie mo┼╝liwo┼Ťci, to i babci─Ö Zosie bym uratowa┼é i wujka Zdzi┼Ťka...

- Powiedz, Krysiu, sk─ůd...

- Powiedz, Krysiu, sk─ůd ty masz zawsze pieni─ůdze? Przecie┼╝ tw├│j m─ů┼╝ s┼éynie ze sk─ůpstwa w ca┼éym mie┼Ťcie.
- Nic prostszego. Gdy mi s─ů potrzebne pieni─ůdze, prowokuj─Ö sprzeczk─Ö i w trakcie jej gro┼╝─Ö, ┼╝e wr├│c─Ö do mamy. Wtedy m─ů┼╝ bez s┼éowa daje mi pi─Ö─ç st├│w na drog─Ö.

W ┼Ťrodku nocy m─ů┼╝ budzi...

W ┼Ťrodku nocy m─ů┼╝ budzi ┼╝on─Ö i podaje jej dwie tabletki.
- Co to jest? - pyta zdumiona ┼╝ona.
- Aspiryna, na b├│l g┼éowy, kochanie - m├│wi przymilnie m─ů┼╝.
- Ależ mnie nie boli głowa.
- Ha! Mam ci─Ö!

Polak, Murzyn i ┼╗yd ┼éowi─ů...

Polak, Murzyn i ┼╗yd ┼éowi─ů ryby. Nagle na trzy haczyki z┼éapa┼éa si─Ö z┼éota
rybka. Wyci─ůgaj─ů j─ů z wody i si─Ö k┼é├│c─ů kt├│ry j─ů z┼éapa┼é. Rybka na to:
- Ej, przecie┼╝ was jest trzech, dla ka┼╝dego b─Ödzie po jednym ┼╝yczeniu.
- W porz─ůdku. No to ┼╗ydzie, co chcesz?
- No to ja chc─Ö, ┼╝eby┼Ť mnie przenios┼éa do Izraela i ┼╝eby wszyscy w
Izraelu mieli w ciul złota itd.
- M├│wisz - masz.
...I znikn─ů┼é...
- A ty Murzyn czego chcesz ??
- No to ja w takim razie chc─Ö, ┼╝eby┼Ť mnie przenios┼éa do RPA i ┼╝eby
wszyscy Murzyni mieli tam zajebi┼Ťcie w ciul z┼éota itd.
- M├│wisz masz.
...I znikn─ů┼é...
- A ty Polaku co chcesz ??
Polak popatrzył w miejsce gdzie stał Murzyn, popatrzył w miejsce gdzie
stał Żyd i mówi:
- Tak w┼éa┼Ťciwie to ja ju┼╝ nic nie chc─Ö!

Stefan siedz─ůc do p├│┼║na...

Stefan siedz─ůc do p├│┼║na w pracy zacz─ů┼é wspomina─ç stare hipisowskie czasy, kiedy to codziennie by┼éy nowe panienki, narkotyki. Postanowi┼é po 20 latach nie palenia marihuany w ko┼äcu zapali─ç, przypomnie─ç sobie wspania┼ée dobre czasy. Odwiedzi┼é dzielnic─Ö, na kt├│rej mieszka┼é za m┼éodu, i sprawdzi┼é czy diler Heniek jeszcze ┼╝yje i sprzedaje. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e Heniek ca┼ékiem jeszcze dobrze prosperuje.
- Witaj Heniu, nic si─Ö nie zmieni┼ée┼Ť...
- Stefan, kope lat...
- Potrzebuj─Ö jakie┼Ť fajne jointy, bo ze 20 lat nie pali┼éem, a chcia┼ébym przypomnie─ç sobie jak to jest...
- Słuchaj Stefan, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem... musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary niech tak b─Ödzie - odpar┼é Stefan i po┼╝egnawszy si─Ö pomkn─ů┼é szybciorem do domu.
Wpada do cha┼éupy, cisza jak makiem zasia┼é, stara chrapie jak nied┼║wied┼║, dzieciaki tak samo, wi─Öc postanowi┼é zamkn─ů─ç si─Ö w kibelku. Usiad┼é na sedesie wypakowa┼é towar, nabi┼é lufk─Ö, zaci─ůga si─Ö... otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprz─Öcicho si─Ö pozmienia┼éo - pomy┼Ťla┼é zdumiony Stefan.
Po szybkim namy┼Ťleniu, drugiego macha poci─ůgn─ů┼é. Otwiera oczy, ciemno... wypuszcza - jasno. Podjarany my┼Ťli sobie, ┼╝e jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaci─ůga si─Ö - ciemno, wypuszcza dym - jasno. W tym momencie piekielnie silne walenie do drzwi kibelka....
- Stefan co Ty tam robisz? - krzyczy strasznie wkurzona ┼╝ona.
Stefan wszystko wrzuci┼é do sedesu i spu┼Ťci┼é wod─Ö i poddenerwowany odpowiada:
- Gol─Ö si─Ö kochanie!
- Stefan, trzy dni?

Pocz─ůtkuj─ůca ┼Ťpiewaczka...

Pocz─ůtkuj─ůca ┼Ťpiewaczka operowa pyta m─Ö┼╝a:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy ┼Ťpiewam?
- Bo nie chc─Ö, ┼╝eby s─ůsiedzi my┼Ťleli, ┼╝e Ci─Ö bij─Ö.