#it
emu
psy
syn

Do karczmy "Pod Dwoma...

Do karczmy "Pod Dwoma Peda┼éami" przychodzi go┼Ťciu i zapytuje karczmarza:
- Dlaczego karczma ta nazywa się Pod dwoma pedałami?
- Chwileczk─Ö - odpowiada karczmarz - zaraz zawo┼éam moj─ů ┼╝on─Ö. Maciek!

Rozmawiaj─ů dwie ci─Ö┼╝arne...

Rozmawiaj─ů dwie ci─Ö┼╝arne kole┼╝anki:
- Zauwa┼╝y┼éam, ┼╝e w im bardziej zaawansowanej ci─ů┼╝y jestem, tym wi─Öcej kobiet si─Ö do mnie u┼Ťmiecha. Nie rozumiem dlaczego.
- Bo jeste┼Ť od nich grubsza.

Terrorysta przychodzi...

Terrorysta przychodzi do fryzjera.
- Co się panu stało w ucho? - pyta fryzjer.
- ┼╣le pod┼é─ůczy┼éem przewody, bomba wybuch┼éa i urwa┼éa mi kawa┼éek ucha.
- Proszę się nie martwić. To drugie zaraz ładnie dotniemy i wyrównamy.

Komentarze w czasie meczu:...

Komentarze w czasie meczu:
-Kuba szuka Jelenia.
-Jele┼ä pu┼Ťci┼é B─ůka.

Przychodzi baba do lekarza...

Przychodzi baba do lekarza i m├│wi:
- Panie doktorze, z moim m─Ö┼╝em co┼Ť nie w porz─ůdku. Ubzdura┼é sobie, ┼╝e jest ┼Ťnie┼╝nym ba┼éwanem. Stoi na podw├│rku z garnkiem na g┼éowie, z miot┼é─ů w r─Öku.
- Prosz─Ö go do mnie przyprowadzi─ç.
Po godzinie baba wraca i m├│wi:
- Panie doktorze, nic z tego. Została z niego tylko kałuża wody, garnek i miotła!

Rzecz dzieje si─Ö w Wilnie....

Rzecz dzieje si─Ö w Wilnie. Do bogatej panienki przychodzi kawaler. Po sutym obiedzie przeci─ůgn─ů┼é si─Ö na krze┼Ťle i pu┼Ťci┼é "b─ůka". Zaczyna kr─Öci─ç si─Ö na krze┼Ťle a krzes┼éo od czasu do czasu zaskrzypi. Te┼Ť─ç przygl─ůda si─Ö jak on si─Ö kr─Öci w ko┼äcu m├│wi:
- Jasik, nie kręć się, nie kręć, mebel mi połamiesz a tonu nie dobierzesz

Tusk przyjechał odwiedzić...

Tusk przyjecha┼é odwiedzi─ç o┼Ťrodek rehabilitacyjny dla dzieci z chorob─ů Downa.
Pani opiekunka wprowadza go do auli ze zgromadzonymi pensjonariuszami.
Pokazuj─ůc na premiera Donalda pyta si─Ö:
- Wiecie drogie dzieci kto to jest ten pan?
Zapada niezr─Öczna cisza, wreszcie r─Ök─Ö podnosi Maciu┼Ť:
- Tak Maciusiu?
- Nowy?

Przychodzi kobieta do...

Przychodzi kobieta do ginekologa. Ten rozpoczyna badanie i pyta:
- Ilu pani miała partnerów?
- Pi─Öciu. No mo┼╝e sze┼Ťciu...
- To nie tak zn├│w wielu.
- Cóż, weekend był słaby...

Przychodzi pan do sklepu...

Przychodzi pan do sklepu i pyta si─Ö:
- Widział pan stado baranów?
- Nie. A co, zgubił się pan?

Była niezła burza i facetowi...

Była niezła burza i facetowi zerwało blachę z dachu.
Troch─Ö j─ů pogi─Ö┼éo, przy okazji wiec zabra┼é to do mechanika, ┼╝eby wyprostowa┼é.
Po dw├│ch dniach mechanik dzwoni do niego:
- Panie, nie mam pojęcia co pan z tym samochodem zrobił, ale za tydzień będzie do odebrania...