emu
psy
syn

Do sadu przychodz─ů dwaj...

Do sadu przychodz─ů dwaj z┼éodzieje kra┼Ť─ç jab┼éka. Po chwili w┼éa┼Ťciciel sadu zorientowa┼é si─Ö, i┼╝ kto┼Ť kradnie jego owoce. Sadownik wyrusza do sadu, aby z┼éapa─ç z┼éodziei i z┼éapa┼é jednego a drugi uciek┼é. Wkurzony sadownik z┼éapa┼é z┼éodzieja za jaja i pyta:
- Kto┼Ť ty???
On nic nie m├│wi
- Kto┼Ť ty??!! - i mocniej przekr─Öci┼é za jaja
On nie odezwał sie ani słowem
Sadownik tak mu wykręcił jaja, że mu się łzy polały i pyta
- Kto┼Ť ty???!!!!!
a on na to
- Jasiek niemowa z Krakowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Telefon do kliniki chirurgii...

Telefon do kliniki chirurgii plastycznej:
- Robi─ů pa┼ästwo operacje odtworzenia b┼éony dziewiczej?
- Tak, przeprowadzamy takie operacje.
- A do kt├│rego miesi─ůca ci─ů┼╝y to ma sens?

Dzwoni facet do firmy...

Dzwoni facet do firmy reklamuj─ůcej odchudzanie i po kr├│tkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".
Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:
"Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!".
Facet rzuca si─Ö bez namys┼éu w po┼Ťcig za blondynk─ů. Po paru kilometrach i pewnych pocz─ůtkowych trudno┼Ťciach, w ko┼äcu ┼éapie swoj─ů nagrod─Ö. Sytuacja powtarza si─Ö przez kolejne 4 dni.
Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, ┼╝e rzeczywi┼Ťcie schud┼é 5 kilo! W takim razie zn├│w dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni".
Nast─Öpnego dnia: w drzwiach staje zapieraj─ůca dech w piersiach kobieta, najpi─Ökniejsza, najbardziej seksowna, jak─ů widzia┼é w ┼╝yciu. Na sobie nie ma nic opr├│cz but├│w sportowych i tabliczki na szyi:
"Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!"
Ta kobieta ma jednak tak─ů super kondycj─Ö, ┼╝e faciowi nie┼éatwo jest j─ů z┼éapa─ç od razu i gonitwa trwa znacznie d┼éu┼╝ej. W ko┼äcu jednak okazuje si─Ö ┼╝e nagroda warta jest nadludzkiego wysi┼éku.
Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo!
W takim razie postanawia p├│j┼Ť─ç na ca┼éo┼Ť─ç i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:
- Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!
Facet jest jednak g┼é─Öboko przekonany, ┼╝e tego w┼éa┼Ťnie chce.
- Całe lata nie czułem się tak wspaniale!
Nast─Öpnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi pot─Ö┼╝ny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko r├│┼╝owe buty sportowe i tabliczk─Ö:
"Jestem Franek. Jak Cię złapię, będziesz mój!"

Rozmawiaja dwaj bankowcy:...

Rozmawiaja dwaj bankowcy:
- Wiesz, przez ten kryzys, to nie moge spac, wierce sie cala noc, ale z nerw├│w nie daje rady zasnac.
- A ja spie jak niemowle.
- No co Ty, naprawde? Jak to, jak niemowle?
- No po prostu... Cala noc rycze, a nad ranem robie w gacie...

Je┼Ťli mia┼éby┼Ť wybiera─ç...

Je┼Ťli mia┼éby┼Ť wybiera─ç pomi─Ödzy miliardem z┼éotych a pokojem na ┼Ťwiecie to jakie auto by┼Ť sobie pierwsze kupi┼é?

- Babciu! Kto to jest...

- Babciu! Kto to jest kochanek?
- Rany boskie! Krzyczy babcia biegn─ůc otworzy─ç szaf─Ö...

Reklama TV...

Reklama TV
Facet kładzie zegarek na ziemi, przejeżdża po nim rower. Facet podnosi zegarek, pokazuje - zegarek jest w stanie idealnym. Głos zza kadru: "To jest zegarek firmy Sony".
Facet kładzie zegarek na szosę, przejeżdża po nim ciężarówka, facet podnosi zegarek - nie ma na nim nawet drobnej rysy. Głos zza kadru: "To jest zegarek firmy Sony".
Facet k┼éadzie zegarek na torze kolejowym, przeje┼╝d┼╝a po nim poci─ůg, facet go podnosi - zegarek jak nowy. G┼éos zza kadru: "To jest zegarek firmy Sony".
Facet kładzie zegarek na kamieniu i wali młotkiem. Zegarek rozsypuje się w drobny mak. Głos zza kadru: "To jest młotek firmy Bosch"

U prawnika:...

U prawnika:
- Jak─ů op┼éat─Ö musz─Ö wnie┼Ť─ç, ┼╝eby otrzyma─ç od pana fachow─ů porad─Ö?
- 1000 złotych za trzy zagadnienia.
- Hmm, to troszeczk─Ö drogo, nie uwa┼╝a pan?
- No może troszeczkę. A jakie jest pańskie trzecie pytanie?