#it
emu
hit
psy
syn

Przychodzi pracownik...

Przychodzi pracownik do dyrektora:
- Jestem zmuszony prosi膰 pana o podwy偶k臋, poniewa偶 interesuj膮 si臋 mn膮 trzy firmy.
- A mog臋 wiedzie膰 jakie to firmy? - pyta dyrektor.
- Elektrownia, gazownia i wodoci膮gi miejskie

Dziki Zach贸d. W wagonie...

Dziki Zach贸d. W wagonie w poci膮gu jedzie kilka os贸b. Mi臋dzy innymi jeden kowboj pal膮cy cygaro i indianin. W pewnym momencie indianin m贸wi:
- Jeszcze jedno s艂owo blada twarzo, a zginiesz!

Lasem idzie brudny, ha艂a艣liwie...

Lasem idzie brudny, ha艂a艣liwie i chamsko zachowuj膮cy si臋 dzik. Po drodze depcze wszystkie kwiatki, kopie napotkane zwierz臋ta. Wreszcie trafi艂 na polank臋. Na 艣rodku polanki stoi 艂adniutki, czy艣ciutki domek. Dzik wchodzi na werand臋, racicami bezczelnie wali w drzwi. Otwiera mu Mama Kubusia Puchatka. Dzik na to zacharcza艂:
- Jest Kubu艣?
- Nie ma. Ale mo偶e co艣 mu przekaza膰?
- To prosz臋 mu powiedzie膰, 偶e prosiaczek wyszed艂 z wojska...

Trzej przyjaciele otwieraj膮...

Trzej przyjaciele otwieraj膮 sklepy obok siebie.
Jeden z prawej strony wywiesi艂 szyld: "Tu naj艂adniej".
Drugi z nich wywiesi艂 szyld "Tu najtaniej".
A trzeci z nich, kt贸rego sklep znajdowa艂 si臋 w 艣rodku popatrzy艂 i wywiesi艂 szyld: "Tu wej艣cie".

Na pewnym wyk艂adzie wyk艂adowca...

Na pewnym wyk艂adzie wyk艂adowca m贸wi, 偶e najcz臋艣ciej 偶ony zostawiaj膮 m臋偶贸w alkoholik贸w. A jeden go艣ciu si臋 pyta:
- Panie profesorze! Ile trzeba wypi膰?

Sklep z zabawkami....

Sklep z zabawkami.
- Wi臋c tak - wezm臋 dwa rowery dla bli藕niak贸w dwunastoletnich, dwie wywrotki dla bli藕niak贸w dziesi臋cioletnich, dwoje cymba艂k贸w dla o艣miolatk贸w, dwie lalki dla sze艣ciolatek, dwie pi艂ki dla czterolatk贸w i dwa pude艂ka klock贸w dla dwulatk贸w.
- Zdumiewaj膮ce! - m贸wi sprzedawca - za ka偶dym razem mia艂 pan bli藕ni臋ta?
- No nie, czasami zdarza艂o si臋 i tak, 偶e nic nie by艂o!

Jad膮 dwie dziewczyny...

Jad膮 dwie dziewczyny zat艂oczonym autobusem.
Jedna m贸wi do drugiej:
- Wiesz, chyba zajd臋 w ci膮偶臋.
Na to druga pyta:
- Co ty, z kim?
- Jeszcze nie wiem, nie mog臋 si臋 odwr贸ci膰.

W knajpie spotyka si臋...

W knajpie spotyka si臋 dw贸ch kumpli:
- S艂ysza艂e艣, pono膰 Staszek nie 偶yje!
- Tak, wiem o tym doskonale... Wyobra藕 sobie, 偶e Staszek jecha艂
samochodem obok mojego domu i
nagle wyskoczy艂 mu pod ko艂a kot. Staszek nie chcia艂 przejecha膰
zwierzaka, wi臋c szarpn膮艂 kierownic膮 w bok,
wjecha艂 na kraw臋偶nik, auto wylecia艂o w powietrze, przeturla艂o si臋 po
moim ogrodzie, Staszek
wylecia艂 z samochodu i przez szyb臋 wpad艂 do mojej sypialni...
- Daj spok贸j, przecie偶 to straszne tak zgin膮膰!
- Ale偶 nie, on wci膮偶 jeszcze 偶y艂. Le偶a艂 tak ca艂y we krwi w tym
rozbitym szkle i nagle zauwa偶y艂 tak膮 star膮,
zabytkow膮 szaf臋. Wyci膮gn膮艂 r臋k臋 i chwyci艂 si臋 szafy, 偶eby wsta膰.
Niestety szafa z ca艂ym impetem przewr贸ci艂a si臋
na niego i pogruchota艂a mu ko艣ci...
- Rany, jaka okropna 艣mier膰!
- Nie, nie, utrzyma艂 si臋 przy 偶yciu. Jako艣 wype艂z艂 spod szafy i
doczo艂ga艂 si臋 do schod贸w.
Tam chwyci艂 si臋 por臋czy i pr贸bowa艂 podnie艣膰, ale por臋cz nie wytrzyma艂a
ci臋偶aru jego cia艂a i urwa艂a si臋 pod nim.
Staszek spad艂 zpierwszego pi臋tra na st贸艂 w korytarzu, a po艂amane
kawa艂ki por臋czy powbija艂y mu si臋 w cia艂o...
- Psiakrew, strasznie zgin膮艂!
- No co ty, to go nie zabi艂o. Spad艂 tu偶 obok drzwi do kuchni, czo艂ga
si臋 do 艣rodka i pr贸buje podci膮gn膮膰 na kuchence,
ale zahaczy艂 o du偶y garnek z gotuj膮c膮 si臋 wod膮 i chlust! Cz艂owieku,
ca艂y wrz膮tek wyl膮dowa艂 na nim i poparzy艂 mu cia艂o...
- Cholera, przera偶aj膮ca taka 艣mier膰!
- Ale偶 nie, wci膮偶 jeszcze oddycha艂. Ma艂o tego, w pewnym momencie
zauwa偶y艂 telefon. Pr贸bowa艂 dosi臋gn膮膰 s艂uchawki,
偶eby wezwa膰 pomoc, ale zamiast tego wetkn膮艂 palce do gniazdka
elektrycznego. 呕eby艣 ty to widzia艂, woda w
po艂膮czeniu z pr膮dem wywo艂a艂a istny 偶ywio艂 i Staszkiem szarpn臋艂o
napi臋cie rzucaj膮c jego cia艂em o 艣cian臋...
- O rany, okropnie tak umrze膰!
- Daj spok贸j, on wtedy jeszcze nie umar艂...
- To w艂a艣ciwie jak on zgin膮艂?
- Zastrzeli艂em go!
- Zastrzeli艂e艣 go?
- cz艂owieku, przecie偶 on by mi ca艂膮 cha艂up臋 rozwali艂

Rozmowa koleg贸w:...

Rozmowa koleg贸w:
- By艂e艣 takim zatwardzia艂ym przeciwnikiem ma艂偶e艅stwa, a jednak si臋 o偶eni艂e艣.
- Bo nie smakowa艂o mi jedzenie ze sto艂贸wki.
- A teraz?
- Teraz ju偶 mi smakuje...

Wraca Jasio ze szko艂y....

Wraca Jasio ze szko艂y. Ojciec, dresiarz, postanowi艂 zagai膰 intelektualnie do syna:
- No i co tam w szkole?
- Nie dobrze tato, 5 pa艂ek dosta艂em.
- No Jasiu, b臋dzie wpi*****.
- Wiem tato, mam ju偶 adresy.