emu
psy
syn

Do sklepu optycznego...

Do sklepu optycznego wchodzi facet i zauważa na jednej z półek okulary za 2000 zł.
- Czy┼Ťcie pog┼éupieli? Co to za okulary, skoro a┼╝ tyle kosztuj─ů?
- To najnowszy wynalazek. Ka┼╝dy kto je nosi widzi innych jakby nie mieli na sobie ubrania.
- Niemożliwe! Chciałbym je przymierzyć.
Ekspedientka podaje okulary, facet zak┼éada je na nos i rzeczywi┼Ťcie, ekspedientka stoj─ůca przed nim jest naga! Zdejmuje okulary - ubrana, zak┼éada - naga!
- Bior─Ö je!
Wchodzi facet w swoich okularach do domu, patrzy: ┼╝ona go┼éa, s─ůsiad go┼éy. Zdejmuje okulary - ┼╝ona go┼éa, s─ůsiad go┼éy.
- No nie! Jeszcze nie zd─ů┼╝y┼éem doj┼Ť─ç do domu, a ju┼╝ si─Ö zepsu┼éy...

Kowalski leży na łożu...

Kowalski le┼╝y na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci, lekarz twierdzi, ┼╝e nie dotrwa do rana...
Nagle poczuł zapach swoich ulubionych czekoladowych ciasteczek, pieczonych przez żonę. Kowalski postanowił spróbować ich po raz ostatni, stoczył się więc z łóżka, sturlał ze schodów i doczołgał do kuchni.
┼╗ona krz─ůta┼éa si─Ö przy kuchence, a na stole sta┼é talerz pe┼éen ciasteczek. Kowalski podczo┼éga┼é si─Ö wi─Öc do sto┼éu i ostatnimi si┼éami podci─ůgn─ů┼é si─Ö na tyle, by usi─ů┼Ť─ç na krze┼Ťle. Si─Ögn─ů┼é po ciastko, ju┼╝ czu┼é je w d┼éoni, ┼Ťwie┼╝e, pachn─ůce... gdy nagle ┼╝ona odwr├│ci┼éa si─Ö i zdzieli┼éa go ┼Ťcierk─ů.
- Zostaw. One s─ů na styp─Ö!

Pewne ma┼é┼╝e┼ästwo w ┼Ťrednim...

Pewne ma┼é┼╝e┼ästwo w ┼Ťrednim wieku siedzia┼éo sobie na ┼éaweczce w parku... zza krzak├│w dochodzi┼éy ich odg┼éosy rozmowy jakiej┼Ť pary...
Nagle kobieta zda┼éa sobie spraw─Ö, ┼╝e za zaro┼Ťlami s─ů m┼éodzi ludzie i ch┼éopak ma w┼éa┼Ťnie zamiar si─Ö o┼Ťwiadczy─ç... Nie chc─ůc uczestniczy─ç w tak intymnym momencie nachyli┼éa si─Ö do m─Ö┼╝a i szepn─Ö┼éa:
- We┼║, zagwizdaj, ┼╝eby Ci m┼éodzi wiedzieli, ┼╝e kto┼Ť mo┼╝e ich us┼éysze─ç...
- Gwizda─ç? - Spyta┼é m─ů┼╝ - Dlaczego mam gwizda─ç? Do mnie nikt nie zagwizda┼é, ┼╝eby mnie ostrzec..

- Dlaczego masz tak─ů...

- Dlaczego masz tak─ů nieszcz─Ö┼Ťliw─ů min─Ö?
- Moja żona wyjeżdża na tydzień do swojej matki.
- I z tego powodu jeste┼Ť taki ponury?
- Musz─Ö, bo inaczej nie wyjedzie.

M─ů┼╝ wr├│ci┼é z pracy i...

M─ů┼╝ wr├│ci┼é z pracy i zobaczy┼é, jak tr├│jka jego dzieci siedzia┼éa przed domem, ci─ůgle ubrana w pi┼╝amy i bawi┼éa si─Ö w b┼éocie w┼Ťr├│d pustych pude┼éek po chi┼äszczy┼║nie, porozrzucanych po ca┼éym ogr├│dku. Drzwi do auta ┼╝ony by┼éy otwarte, podobnie jak drzwi wej┼Ťciowe do domu i nie by┼éo najmniejszego ┼Ťladu po psie. M─Ö┼╝czyzna wszed┼é do domu i zobaczy┼é jeszcze wi─Ökszy ba┼éagan. Lampa le┼╝a┼éa przewr├│cona, a chodnik by┼é zawini─Öty pod sam─ů ┼Ťcian─Ö.
Na ┼Ťrodku pokoju g┼éo┼Ťno gra┼é telewizor na kanale z kresk├│wkami, a jadalnia by┼éa zarzucona zabawkami i r├│┼╝nymi cz─Ö┼Ťciami garderoby. W kuchni nie by┼éo lepiej: w zlewie sta┼éa g├│ra naczy┼ä, resztki ┼Ťniadania by┼éy porozrzucane po stole, lod├│wka sta┼éa szeroko otwarta, psie jedzenie by┼éo wyrzucone na pod┼éog─Ö, st┼éuczona szklanka le┼╝a┼éa pod sto┼éem, a przy tylnych drzwiach by┼éa usypana kupka z piasku.
M─Ö┼╝czyzna szybko wbieg┼é na schody, depcz─ůc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zwa┼╝a┼é na to, tylko szuka┼é swojej ┼╝ony. Zaniepokoi┼é si─Ö, ┼╝e mo┼╝e jest chora, albo ┼╝e sta┼éo si─Ö co┼Ť powa┼╝nego. Zobaczy┼é, ┼╝e spod drzwi do ┼éazienki wyp┼éywa woda. Zajrza┼é do ┼Ťrodka i zobaczy┼é mokre r─Öczniki na pod┼éodze, rozlane myd┼éo i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego le┼╝a┼éy porozwijane mi─Ödzy tym wszystkim, a lustro i ┼Ťciany by┼éy wymalowane past─ů do z─Öb├│w.
Przyspieszy┼é kroku i wszed┼é do sypialni, gdzie znalaz┼é swoj─ů ┼╝on─Ö, le┼╝─ůc─ů na ┼é├│┼╝ku w pi┼╝amie i czytaj─ůc─ů ksi─ů┼╝k─Ö. Spojrza┼éa na niego, u┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö i zapyta┼éa jak mu min─ů┼é dzie┼ä. Popatrzy┼é na ni─ů z niedowierzaniem i zapyta┼é:
- Co tu się dzisiaj działo?
U┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö ponownie i odpowiedzia┼éa:
- Pami─Ötasz, kochanie, ┼╝e codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dzi┼Ť robi┼éam?
- Tak - odpowiedzia┼é z niech─Öci─ů.
- Wi─Öc dzi┼Ť tego nie zrobi┼éam.

Rolnik i jego ┼╝ona le┼╝eli...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Kole┼Ť Kr─Öci z bab─ů i m├│wi....

Kole┼Ť Kr─Öci z bab─ů i m├│wi.
- Mog─Ö wpa┼Ť─ç do Ciebie na kaw─Ö?
- Owszem ALE JA MAM M─ś┼╗A.
- Spoko przyjadę na koniu i jak będzie pukał to skoczę z okna.
No pij─ů kaw─Ö i kto┼Ť puka.
On wyskakuje z 7 pi─Ötra.
A Tu otwiera baba i koń mówi:
- jak by co to stoj─Ö pod bram─ů bo deszcz pada.

Umieraj─ůcy m─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony:...

Umieraj─ůcy m─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony:
- Obiecasz mi co┼Ť, kochanie?
- Co, m├│j najdro┼╝szy?
- Przyrzeknij, ┼╝e jak umr─Ö, nie b─Ödziesz si─Ö z nikim kocha─ç.
- A jak nie umrzesz?

Mi─Ödzy s─ůsiadkami:...

Mi─Ödzy s─ůsiadkami:
- Nie wiesz przypadkiem, gdzie jest m├│j m─ů┼╝? Przed godzin─ů poszed┼é utopi─ç w rzece kota.
- Skoro wiesz gdzie jest, to czemu mnie pytasz?
- Bo kot wrócił do domu.

Ranek. Warszawa. Dwupokojowe...

Ranek. Warszawa. Dwupokojowe mieszkanie na Ursynowie. Małżeństwo o 7-letnim stażu szykuje się do pracy.
- Kochany, pom├│┼╝...
- Sama nie mo┼╝esz?
┼╗ona wygina si─Ö, r─Ökami wykonuje ┼Ťmieszne figury, aby zapi─ů─ç biustonosz.
- No i co ty robisz?! - ruga j─ů m─ů┼╝. - Kto tak robi? Stanik zapinasz z przodu. P├│┼║niej przekr─Öcasz, wk┼éadasz cycki i naci─ůgasz rami─ůczka.
- Kochany, sk─ůd ty to, k***a, wiesz?!
- Eeee... hmmm... sk─ůd...? Koledzy... opowiadali... w bibliotece...