emu
psy
syn

Dwaj panowie rozmawiaj─ů...

Dwaj panowie rozmawiaj─ů przy kieliszku.
ÔÇô Ech, ┼╝ycie jest ci─Ö┼╝kie... ÔÇô wzdycha jeden z nich. ÔÇô Mia┼éem wszystko o czym cz┼éowiek mo┼╝e marzy─ç: cichy dom, pieni─ůdze, dziewczyn─Ö...
ÔÇô I co si─Ö sta┼éo?!
ÔÇô ┼╗ona wr├│ci┼éa z wczas├│w tydzie┼ä wcze┼Ťniej...

Młode małżeństwo zaraz...

M┼éode ma┼é┼╝e┼ästwo zaraz po ┼Ťlubie wyruszy┼éo w podr├│┼╝ po┼Ťlubn─ů. Po powrocie
ojciec młodego pyta:
- Synu opowiadaj jak tam było.
Syn odpowiada:
- Tato przer─ůbane. To ju┼╝ chyba koniec.
Ojciec zdziwiony:
Jak to koniec?! Co się stało?!
- No widzisz ojciec to by┼éo tak. Jak to m┼éoda para w pierwsz─ů noc mieli┼Ťmy
sex no i jak było już po wszystkim to ja tak z przyzwyczajenia położyłem
dwie st├│wy na stoliku.
- No to rzeczywi┼Ťcie synu jest przer─ůbane.
- Ale to jeszcze nie wszystko. Ona mi pięć dych wydała.

Do kawiarni na Starym...

Do kawiarni na Starym Mie┼Ťcie wpada odrobin─Ö podchmielony facet, zamawia buteleczk─Ö szampana i wrzeszczy na ca┼ée gard┼éo:
- Szcz─Ö┼Ťliwego Nowego Roku!
- Zwariował pan? - ucisza go barman.- Teraz w połowie lutego składa pan wszystkim życzenia noworoczne?
- O Rany! - m├│wi w zadumie facet. -A to si─Ö moja ┼╝ona w┼Ťcieknie. Jeszcze nigdy nie wraca┼éem tak p├│┼║no z przyj─Öcia Sylwestrowego.

┼╗ona na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci...

┼╗ona na ┼éo┼╝u ┼Ťmierci do m─Ö┼╝a:
- O┼╝enisz si─Ö po mojej ┼Ťmierci?!
- Nie kochanie, nigdy!
- Dlaczego?!
- Lepszej od ciebie nie znajd─Ö, a takiej samej zdecydowanie nie chc─Ö...

Przychodzi m─ů┼╝ do domu...

Przychodzi m─ů┼╝ do domu od kumpla, ca┼ékiem pijany.
┼╗ona pyta zdenerwowana:
- Gdzie by┼ée┼Ť draniu?
- U Witka w szachy grałem.
- Ale czu─ç od ciebie w├│d─Ö!
- A co ma by─ç czu─ç? Szachy?

- Po┼╝ar! Musz─Ö p─Ödzi─ç!...

- Po┼╝ar! Musz─Ö p─Ödzi─ç! - m├│wi m─Ö┼╝czyzna.
- Przecie┼╝ nie jeste┼Ť stra┼╝akiem... - dziwi si─Ö jego kolega.
- Ja nie, ale m─ů┼╝ mojej kochanki tak!

-Stary - jakbym sie przespal...

-Stary - jakbym sie przespal z
Twoja zona to bylibysmy szwagry
czy swaty?
- Bylibysmy kwita.

Po przebudzeniu pacjentki...

Po przebudzeniu pacjentki lekarz m├│wi do jej m─Ö┼╝a:
- Musi pan wiedzie─ç, ┼╝e pa┼äska ┼╝ona cierpi na mani─Ö wielko┼Ťci. Czy w jej rodzinie by┼éy podobne przypadki?
Owszem. Te┼Ť─ç by┼é przekonany, ┼╝e jest panem domu.

Przychodzi ┼╝ona do domu...

Przychodzi ┼╝ona do domu i widzi m─Ö┼╝a le┼╝─ůcego w kuchni na stole, zupe┼énie nagiego, obsypanego m─ůk─ů...
- Co się stało??? Pyta mocno zaniepokojona
- Przecie┼╝ kaza┼éa┼Ť mi ukr─Öci─ç ciasto na jajach...