Dwie blondynki przy kawie...

Dwie blondynki przy kawie rozmawiaj膮 na temat swoich m臋偶贸w:
- M贸j m膮偶 panicznie boi si臋 paj膮k贸w.
- Eee, to nic, m贸j to pederasta - po tych s艂owach wychodzi z drugiego pokoju m膮偶 i m贸wi:
- Tyle razy Ci m贸wi艂em kochanie, FILATELISTA!

Rozmowa dw贸ch kumpli:...

Rozmowa dw贸ch kumpli:
- Da艂em do gazety og艂oszenie, 偶e szukam 偶ony i dosta艂em setki ofert!
- Jakie艣 interesuj膮ce?
- Wszystkie zaczynaj膮 si臋 od s艂贸w: 鈥濿e藕 pan moj膮鈥︹

Obrotna kobitka w czasie...

Obrotna kobitka w czasie gdy m膮偶 by艂 w pracy, przyjmowa艂a kochanka. W pewnej chwili dzwonek do drzwi. Kochanek przera偶ony, ale kobitka t艂umaczy mu spokojnie - schowaj si臋 w 艂azience. Tak te偶 i uczyni艂. Okaza艂o si臋, 偶e by艂 to drugi jej kochanek. Nie przejmuj膮c si臋 pierwszym posz艂a do 艂贸偶ka z drugim. W pewnym momencie znowu dzwoni kto艣 do drzwi. Kolejny gostek przera偶ony, kobitka ze spokojem mu t艂umaczy - schowaj si臋 w kuchni. Tak te偶 i uczyni艂. Okaza艂o si臋, 偶e by艂 to jej trzeci kochanek. Nie zwa偶aj膮c na dw贸ch poprzednich, posz艂a z nim do 艂贸偶ka. Znowu dzwonek do drzwi. Kobitka my艣li sobie: - Jeden jest w 艂azience, drugi w kuchni, gdzie ja tego trzeciego schowam. Ju偶 wiem schowa si臋 w zbroi kt贸ra stoi w pokoju. Tak te偶 i uczynili. Tym razem to by艂 m膮偶. Ona do niego - Dzie艅 dobry kochanie! Siada z nim przy stole - zaczynaj膮 rozmawia膰. W pewnej chwili wychodzi pierwszy kochanek z 艂azienki i m贸wi: - Ubikacja jest ju偶 naprawiona. W razie czego niech Pani raz jeszcze mnie wezwie. 呕ona m贸wi: - Dzi臋kuje. Po chwili wychodzi drugi kochanek z kuchni i m贸wi: - Zlew ju偶 przetka艂em, przyjd臋 jutro naprawi膰 kuchenk臋. 呕ona odpowiada: - Dobrze prosz臋 Pana. Trzeci kochanek stoi w pokoju w tej zbroi, widzi ca艂膮 sytuacj臋, wychodz膮cych kochank贸w i my艣li co tu zrobi膰. W pewnym momencie zaczyna i艣膰 w tej zbroi i pyta si臋 Pana Domu:
- Przepraszam, kt贸r臋dy na Grunwald?!

Idzie pewien Arab z 偶on膮...

Idzie pewien Arab z 偶on膮 po pustyni, m膮偶 oczywi艣cie siedzi na wielb艂膮dzie, a 偶ona d藕wiga za nim tobo艂y. Maszeruj膮 tak dobre 2 tygodnie i w pewnej chwili m膮偶 m贸wi do 偶ony:
- 呕ono ty moja, id藕 do domu i przynie艣 mi linijk臋 i o艂贸wek.
- Ale偶 m臋偶u... Po co ci to? Do domu jest 2 tygodnie drogi.
- Nie dyskutuj ze mn膮. Id藕 do domu po to, o co prosi艂em.
呕ona pos艂usznie pow臋drowa艂a do domu, a po 4 tygodniach w ko艅cu dotar艂a do m臋偶a i m贸wi:
- Tu masz, m臋偶u m贸j, o艂贸wek i linijk臋, o kt贸re mnie prosi艂e艣.
- Dobrze, a teraz, 偶ono moja, narysuj mi na plecach szachownic臋.
- Szachownic臋? Ale po co?
- Nie dyskutuj, tylko rysuj.
呕ona zn贸w pos艂usznie narysowa艂a na jego plecach szachownic臋 i m膮偶 ponownie powiedzia艂:
- Bardzo dobrze. A teraz podrap mnie w B7.

呕ona 偶ali si臋 m臋偶owi:...

呕ona 偶ali si臋 m臋偶owi:
- Wcale o mnie nie mylisz! Ci膮gle tylko sport i sport. Nawet nie pami臋tasz kiedy jest rocznica naszego 艣lubu.
- Ale偶 pami臋tam, kochanie. To by艂o tego samego dnia, gdy Ma艂ysz wygra艂 Turniej Czterech Skoczni.

Kto to jest m膮偶?...

Kto to jest m膮偶?
Zast臋pca kochanka do spraw finansowo-gospodarczych.

Wraca kobieta do domu...

Wraca kobieta do domu i na klatce schodowej widzi og艂oszenie: "Sprzedam 偶on臋 za 360 z艂".
Po wej艣ciu do mieszkania ochrzania m臋偶a: - Zdurnia艂e艣? Znudzi艂am ci si臋? Chcesz mnie sprzeda膰 za 360 z艂? Sk膮d ci si臋 to wzi臋艂o?
- 80 kg pomno偶y艂em przez 2 z艂 - tyle teraz p艂ac膮 w skupie za kilogram 偶ywca - plus 200 z艂 za obr膮czk臋.
Nast臋pnego dnia to m膮偶 wraca do domu i widzi og艂oszenie: "Sprzedam m臋偶a za 2.2 z艂".
Wchodzi do mieszkania, patrzy przez chwil臋 zrezygnowany na 偶on臋 i wreszcie si臋 odzywa:
- Nic nie m贸w! Ja wszystko rozumiem. Chcia艂a艣 si臋 po prostu odegra膰. Ale chcesz za mnie tylko 2.2 z艂? Dlaczego?
- Dwa jajka po 60 gr plus rurka bez kremu za z艂ot贸wk臋!

Sally i Andy w sw膮 pi臋膰dziesi膮...

Sally i Andy w sw膮 pi臋膰dziesi膮t膮 rocznic臋 艣lubu poszli odwiedzi膰 swoj膮 star膮 szko艂臋. P贸藕niej, kiedy z niej wychodzili, z przeje偶d偶aj膮cej akurat furgonetki bankowej wypad艂 im pod nogi worek z pieni臋dzmi. Nie my艣l膮c wiele wzi臋li kas臋 do domu. Tam Andy zaproponowa艂, by zadzwoni膰 na policj臋 i zwr贸ci膰 znalezisko, a Sally obstawa艂a przy tym, aby pieni膮dze zatrzyma膰. Na drugi dzie艅 do drzwi zapukali policjanci.
- Dzie艅 dobry, czy nie widzieli pa艅stwo przypadkiem worka z nadrukiem banku, kt贸ry, by膰 mo偶e, le偶a艂 gdzie艣 na poboczu lub trawniku?
- Nie, niczego nie widzieli艣my panie oficerze - odrzek艂a Sally, lecz Andy ju偶 wyrwa艂 si臋 do przodu i przytakn膮艂 skwapliwie, 偶e owszem wiedzieli i...
- Nie, nie! - zawo艂a艂a zaraz Sally. - Niech go pan nie s艂ucha, on ma demencj臋 starcz膮, Alzheimera, wiele rzeczy mu si臋 wydaje, nie ma kontaktu z rzeczywisto艣ci膮...
Ale policjant zd膮偶y艂 si臋 ju偶 zainteresowa膰. Gestem d艂oni uciszy艂 kobiet臋 i poprosi艂 Andy'ego by opowiedzia艂 od pocz膮tku. Staruszek wzi膮艂 g艂臋boki wdech i zacz膮艂:
- To by艂o tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracali艣my ze szko艂y...
- Dobra, John! - zawo艂a艂 policjant do swego kolegi - Nic tu po nas. Zwijamy si臋...

Sprzeczka ma艂偶e艅ska....

Sprzeczka ma艂偶e艅ska. 呕ona do m臋偶a rozkazuj膮cym tonem:
- Natychmiast wychod藕 spod tego sto艂u!
- Nie wyjd臋!
- M贸wi臋 ci wy艂a藕!
- Nie wyjd臋!
- Wy艂a藕, ty tch贸rzu!
- Nie wyjd臋! Ch艂op musi mie膰 swoje zdanie!

Wraca m膮偶 z polowania,...

Wraca m膮偶 z polowania, a tu 偶ona z kochankiem w 艂贸偶ku.
- Wy艂a藕 z 艂贸偶ka! - krzyczy m膮偶 do kochanka.
Kochanek wyskakuje i zas艂ania d艂o艅mi swoje klejnociki. M膮偶 ze spokojem celuje z dwururki w te klejnociki. Kochanek krzyczy:
- Nie wyg艂upiaj si臋, daj szans臋!
Na to m膮偶 do kochanka:
- No dobra, rozbujaj!