emu
psy
syn

Dyrektor przychodzi do...

Dyrektor przychodzi do pracy po urlopie.
- Panie dyrektorze - wita go sekretarka - mam dla pana dwie wiadomo┼Ťci: jedn─ů z┼é─ů, drug─ů dobr─ů.
- To najpierw ta zła.
- Niestety, od dw├│ch tygodni nie jest pan ju┼╝ dyrektorem.
- A ta dobra wiadomo┼Ť─ç?
- B─Ödziemy mieli dziecko!

- Przepraszam? - m├│wi...

- Przepraszam? - m├│wi go┼Ť─ç do kelnera - czy m├│g┼éby mi pan powiedzie─ç, jak pa┼ästwo przygotowujecie kurczaki?
- Normalnie, walimy im prosto z mostu ┼╝e umr─ů....

- Stary, Ty wiesz ┼╝e...

- Stary, Ty wiesz ┼╝e Eskimosi maj─ů ponad sto s┼é├│w na okre┼Ťlenie ┼Ťniegu?
- Eee, ja to mam nawet wi─Öcej jak rano ┼Ťpiesz─ůc si─Ö do pracy samoch├│d od┼Ťnie┼╝am.

Spotykaj─ů si─Ö kumple...

Spotykaj─ů si─Ö kumple po latach:
- S┼éysza┼éem, ┼╝e si─Ö o┼╝eni┼ée┼Ť.
- Taaa... spodobała mi się pewna babeczka, bo miała długie nogi i duże cycki.
- A teraz?
- A teraz ma duże nogi i długie cycki.

Siedzi dw├│ch go┼Ťci w...

Siedzi dw├│ch go┼Ťci w knajpie i graj─ů w karty. Nagle do baru wpada facet podbiega do sto┼éu i m├│wi:
- Ty twoja ┼╝ona puszcza si─Ö z jakim┼Ť facetem w twoim samochodzie!
Ten wybiega i wraca po chwili, siada przy stole, bierze swoje karty i milczy. Zaciekawiony donosiciel pyta:
- I co? Co?!
- To nie m├│j samoch├│d - odpowiada.

Ordynator przechodzi...

Ordynator przechodzi korytarzem szpitalnym i nagle s┼éyszy dobiegaj─ůce z dy┼╝urki piel─Ögniarek odg┼éosy libacji. Zaciekawiony zagl─ůda do ┼Ťrodka i widzi ob┼éoki dymu papierosowego, kieliszki i rozbawiony personel.
- Co to ma znaczyć! Pijaństwo w pracy?!
- Jest pow├│d panie profesorze, jest pow├│d - odpowiada jeden z asystent├│w. Siostra Kasia nie jest w ci─ů┼╝y ...
- Aaaaa to i ja si─Ö napij─Ö...

Trzech facet├│w jest w...

Trzech facet├│w jest w szpitalu i opowiadaj─ů jak si─Ö tam znale┼║li. M├│wi pierwszy:
- Przychodz─Ö z pracy, patrz─Ö a ┼╝ona go┼éa le┼╝y w ┼é├│┼╝ku. To ja cap lod├│wk─Ö i za okno. Ale by┼éa tak ci─Ö┼╝ka, ┼╝e naderwa┼éem sobie ┼Ťci─Ögna.
M├│wi drugi:
- Opalam si─Ö spokojnie na balkonie a tu jaki┼Ť dure┼ä rzuca na mnie lod├│wk─Ö.
M├│wi trzeci:
- Siedz─Ö sobie spokojnie w lod├│wce...

W akademiku z polskimi...

W akademiku z polskimi studentami mieszka┼é Murzyn. Nie zna┼é polskich tradycji, wi─Öc pozostali mieszka┼äcy wkr─Öcili mu ┼╝e trzeba chodzi─ç w kuchennych fartuchach (dla ┼Ťciemy sami w nich chodzili) i o kolegach m├│wi─ç 'pan' (i sami mowili).
Murzyn si─Ö wkr─Öci┼é.... i wyobra┼║cie sobie min─Ö go┼Ťcia kt├│ry przyszed┼é w odwiedziny do Polak├│w a Murzyn w fartuchu otwiera drzwi i mowi: Pan├│w nie ma w domu.

Idzie kupa obrabowa─ç...

Idzie kupa obrabowa─ç bank,spotyka kup─Ö a tamta m├│wi:
- czy mog─Ö si─Ö przy┼é─ůczy─ç?
- tak
id─ů dwie kupy obrabowa─ç bank,spotykaj─ů kup─Ö a tamta m├│wi:
- czy mog─Ö si─Ö przy┼é─ůczy─ç?
- tak
Id─ů trzy kupy obrabowa─ç bank,spotykaj─ů sraczk─Ö a tamta m├│wi:
- czy mog─Ö si─Ö przy┼é─ůczy─ç?
- nie!to tylko dla twardzieli