Dziadek pyta babci:...

Dziadek pyta babci:
-Babkaa jak ja mam na imi臋?
Babka po chwili namys艂u:
-A na kiedy ci to potrzebne?

Kacze Do艂y....

Kacze Do艂y.
Jedyny hotel w gminie.
Do recepcji podchodzi znu偶ony podr贸偶ny:
- Pok贸j chcia艂em....
- Nie ma, wszystkie zaj臋te - odpowiada mu recepcjonistka w ludowym stroju lubelskim.
- Mo偶e chocia偶 jakie艣 poddasze, kom贸rka... - prosi.
- No mamy tak膮 jedn膮 klitk臋 - odpowiada mu po chwili recepcjonistka. - Ale ona ma bardzo z艂膮 s艂aw臋!
- ?
- No ju偶 tam si臋 o艣miu ludzi powiesi艂o...
- G艂upota! - odpowiada zm臋czony podr贸偶ny. - Niech mnie Pani zaprowadzi to tej klitki!
Poszli, recepcjonistka otwiera klitk臋, oprowadza po pomieszczeniu, tutaj TV, tutaj WC, tutaj barek...
- Super! Niech mi jeszcze Pani powie, jak oni si臋 tu powiesili?
- Na tej klamce - odpowiada recepcjonistka pokazuj膮c na drzwi.
- To jest niemo偶liwe!!! - 艣mieje si臋 podr贸偶nik. Na tej rachitycznej klamce?
Nast臋pnego dnia pokojowa otwiera drzwi, 偶eby posprz膮ta膰 pok贸j i widzi lokatora wisz膮cego na klamce z wywieszonym j臋zykiem:
- Jeszcze jeden, k***a, niedowiarek!!!

- Dlaczego milicjanci...

- Dlaczego milicjanci 艣pi膮 na brzuchu?
- 呕eby nikt im pa艂y nie ukrad艂.

Dw贸ch kumpli z pracy:...

Dw贸ch kumpli z pracy:
- Jasiu, jakbym si臋 przespa艂 z Twoj膮 偶on膮, to by艣my byli szwagry co?
- Nie Zbyszku, wtedy to by艣my byli kwita...

Przychodzi roztargniony...

Przychodzi roztargniony profesor matematyki do sklepu foto-optyki.
- Prosz臋 film do aparatu.
- 24 x 35?
- 864!

Spada facet ze stupi臋trowego...

Spada facet ze stupi臋trowego budynku. Leci i modli si臋:
- Bo偶e nie b臋d臋 pi艂, pali艂, 膰pa艂, zdradza艂 偶ony tylko ocal mnie.
Spad艂 na kup臋 siana. Wstaje otrzepuje si臋 i m贸wi:
- Patrzcie jakie cz艂owiek g艂upoty gada, jak jest w niebezpiecze艅stwie.

Po wyroku s膮du, przed...

Po wyroku s膮du, przed sal膮 rozpraw, os膮dzony za wielokrotne zab贸jstwo m臋偶czyzna zaczyna p艂aka膰. Podchodzi do niego sprz膮taczka i pyta:
- Czemu pan tak p艂acze?
- Bo nie dali mi kary 艣mierci.
- A jaki pan dosta艂 wyrok, gorszy od kary 艣mierci?
- Dosta艂em miesi膮c pracy w Biedronce...

B贸g zes艂a艂 na ziemi臋...

B贸g zes艂a艂 na ziemi臋 Dziewic臋 Orlea艅sk膮
1 dnia dziewica dzwoni do Boga i m贸wi:
- Tu Dziewica Orlea艅ska, nauczy艂am si臋 pali膰.
2 dnia:
-Tu Dziewica Orlea艅ska, nauczy艂am si臋 pi膰.
3 dnia:
- Tu Orlea艅ska...

Podchodzi pedofil do...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Franek chleje w贸d臋 z...

Franek chleje w贸d臋 z Jankiem u niego w domu. Patrzy, a na 艣cianie wisi metalowa miednica. Pyta Janka:
- A co to jest?
Janek na to:
- Zegar z kuku艂k膮.
- Co Ty gadasz, jak to dzia艂a? - pyta Franek. Na to Janek bierze pa艂臋 bejsbolow膮 i jjjjak nie walnie w t臋 mich臋! Micha dr偶y, okrutnie ha艂asuj膮c. W tym momencie zza 艣ciany kto艣 krzyczy:
- Ku-ku-k***a, wp贸艂 do czwartej rano jest!

Nara, wporzo......

Nara, wporzo...
Na lekcji religii ksi膮dz s艂ucha jak m艂odzie偶 rozmawia ze sob膮, u偶ywaj膮c s艂贸wek: nara, w porzo... My艣li: "Te偶 b臋d臋 na czasie!" Na pocz膮tku kolejnej lekcji wchodzi do innej klasy i wo艂a od drzwi:
- Pochwa!

- Straci艂em dzisiaj st贸w臋...

- Straci艂em dzisiaj st贸w臋 i przyjaciela..
- W jaki spos贸b?
- Po偶yczy艂em w艂a艣nie st贸w臋 przyjacielowi..

Rozmawiaj膮 dwie kole偶anki:...

Rozmawiaj膮 dwie kole偶anki:
- Czy lekarstwo, kt贸re da艂am Ci przed tygodniem przyda艂o si臋?
- Tak, jest nadzwyczajne. W膮troba mnie ju偶 nie boli, syn przesta艂 kaszle膰, m膮偶 nie ma reumatyzmu, dziadkowi przesz艂o lumbago, ale najbardziej jestem zadowolona z tego, 偶e wspaniale wyczy艣ci艂am nim srebrne sztu膰ce.

鈥 Je艣li chcesz by膰 kim艣...

鈥 Je艣li chcesz by膰 kim艣 wielkim - zaczynaj od rzeczy ma艂ych.

Na imprezie s膮 trzy kredki...

Na imprezie s膮 trzy kredki i trzy o艂贸wki. Po tygodniu czasu jedna kredka m贸wi do drugiej:
- jestem w ci膮偶y!!
Na to kredka:
- A z kt贸rym?
Kredka:
- Jak to z kt贸rym, z tym bez gumki.

Matka pakuje syna na...

Matka pakuje syna na wycieczk臋:
- Zapakowa艂am ci chleb, mas艂o i kilogram gwo藕dzi.
- Po co?
- Jak to po co? Posmarujesz chleb mas艂em i zjesz.
- A gwo藕dzie!?
- Tu s膮. Przecie偶 spakowa艂am.

Na zamku kr贸la 偶y艂 pewien...

Na zamku kr贸la 偶y艂 pewien dworzanin. Od lat ogarni臋ty by艂 obsesj膮 popieszczenia j臋zyczkiem 艣licznych piersi Kr贸lowej. Tylko 艣wiadomo艣膰 kary 艣mierci po艂膮czonej z kastrowaniem powstrzymywa艂a go przed zaspokojeniem swoich 偶膮dz. Pewnego razu dworzanin zdradzi艂 swoje rozterki nadwornemu medykowi. Medyk zaproponowa艂 pewne wyj艣cie z sytuacji, wi臋c panowie zawarli d偶entelme艅ski uk艂ad. Medyk mia艂 u偶y膰 swoich wp艂yw贸w oraz magicznych zi贸艂, aby umo偶liwi膰 spe艂nienie marze艅 dworzanina, za co ten zobowi膮za艂 si臋 zap艂aci膰 tysi膮c dukat贸w w z艂ocie.
Nast臋pnego dnia, medyk jak zwykle przygotowa艂 lecznicz膮 k膮piel dla Kr贸lowej. Korzystaj膮c z chwili kr贸lewskiej nieuwagi, wsypa艂 do staniczka szczypt臋 bia艂ego proszku wywo艂uj膮cego uporczywe sw臋dzenie. Kiedy tylko Kr贸lowa si臋 ubra艂a, proszek natychmiast zacz膮艂 dzia艂a膰. Nie pomaga艂y 偶adne ma艣ci, sw臋dzenie wci膮偶 narasta艂o na sile a ci膮g艂e drapanie si臋 po biu艣cie odbiera艂o Kr贸lowej ca艂y majestat. Kr贸l w ko艅cu pos艂a艂 po medyka. Medyk rzecz obada艂 dok艂adnie, a jak偶e, po czym stwierdzi艂, 偶e tylko specjalny enzym wyst臋puj膮cy w 艣linie, dozowany przez cztery godziny, mo偶e wyleczy膰 uczulenie. Na zamku jest pewien dworzanin, a testy wykaza艂y, 偶e jego 艣lina mo偶e by膰 ca艂kiem dobrym lekarstwem. Kr贸l natychmiast pos艂a艂 po dworzanina... Zobowi膮zany kontraktem medyk, da艂 dworzaninowi gar艣膰 antidotum, kt贸re ten szybko w艂o偶y艂 do ust i uda艂 si臋 do apartament贸w Kr贸lowej. Przez bite cztery godziny dworzanin u偶ywa艂 sobie za wszystkie lata. Kiedy czas min膮艂, dworzanin by艂 kompletnie wyczerpany, a tak偶e wyleczony ze swojej obsesji.
Nast臋pnego dnia medyk spotkawszy dworzanina na zamkowym dziedzi艅cu, zgodnie z umow膮 za偶膮da艂 tysi膮ca z艂otych dukat贸w. Zaspokojony ju偶 dworzanin zacz膮艂 si臋 wykr臋ca膰 od zap艂aty, wymawiaj膮c si臋 niewielkim wysi艂kiem ze strony medyka. Mocno zniesmaczony medyk poszed艂 do swojej komnaty, gdzie przygotowa艂 nast臋pn膮 porcj臋 sw臋dz膮cego proszku.
Rankiem medyk uda艂 si臋 do apartament贸w Kr贸la, gdzie wsypa艂 proszek w 艣wie偶o wyprane kr贸lewskie gacie.
W po艂udnie... Kr贸l pos艂a艂 po dworzanina...

Pi膮tego grudnia kilkuletnia...

Pi膮tego grudnia kilkuletnia Ma艂gosia k艂ad膮c si臋 do 艂贸偶ka m贸wi do dziadka:
- Kiedy rano si臋 obudz臋, chcia艂abym znale藕膰 w swoim 艂贸偶ku pi臋kn膮, jasnow艂os膮 laleczk臋!
- Ja te偶 chcia艂bym! - m贸wi dziadek.

Poci膮g gwa艂townie zahamowa艂...

Poci膮g gwa艂townie zahamowa艂 i m艂oda dziewczyna z rozp臋dem wpada na ksi臋dza.
- Przepraszam, tak szybko stan膮艂...
- Ale偶 sk膮d moje dziecko, to jest klucz od plebanii..