emu
psy
syn

Facet chodzi cały czas...

Facet chodzi ca┼éy czas nerwowo po domu. Od ┼Ťciany do ┼Ťciany. ┼╗ona nie wytrzymuje i w ko┼äcu zadaje konkretne, kr├│tkie pytanie:
- Co jest?!!!
M─ů┼╝ na to z ogniem w oczach:
- Mam ochot─Ö na sex!!!
┼╗ona chc─ůc pom├│c m─Ö┼╝owi:
- No to chod┼║!!!
- No to chodz─Ö!!!

┼╗ona do m─Ö┼╝a: ...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:
- Kochanie, ty dzisiaj jeste┼Ť jaki┼Ť inny. Masz jakie┼Ť zmartwienie?
- Tak, mam.
- Czy nie chcesz ze mn─ů o tym porozmawia─ç?
- Nie, nie chc─Ö. To jest moja sprawa.
- Ależ skarbie, przecież się kochamy. U nas nie ma słowa JA i nie ma słowa TY. Jest tylko słowo MY, więc powiedz proszę jakie mamy zmartwienie?
- No dobrze. A wi─Öc otrzymali┼Ťmy dzisiaj list od jakiej┼Ť pani adwokat, kt├│ry nas informuje, ┼╝e zostali┼Ťmy ojcem i musimy p┼éaci─ç alimenty.

Wina za rozpad małżeństwa...

Wina za rozpad małżeństwa zawsze jest po 2 stronach:
┼╝ony i te┼Ťciowej

Żona rozmawia w łóżku...

Żona rozmawia w łóżku z mężem.
- Co zrobisz jak umr─Ö?
- Nie wiem.
Po minucie ┼╝ona pyta:
- Czy o┼╝enisz si─Ö z inn─ů??
- Chyba tak.
- I b─Ödziesz z ni─ů chodzi┼é tam gdzie ze mn─ů??
- Chyba tak.
- I bedziesz z ni─ů mieszka┼é w naszym domu??
- Chyba tak.
- I b─Ödzie korzysta─ç z mojej kuchni??
- Chyba tak.
- I będzie spać w naszym łóżku??
- Chyba tak.
- I będzie nosiła moje szpilki??
- Nie! Ona nie lubi szpilek!

Kolega do kolegi:...

Kolega do kolegi:
- Wiesz co, moja ┼╝ona to straszny niechluj.
- Dlaczego?
- W domu ci─ůgle brud i smr├│d. Kurze niepowycierane, nieodkurzone od tygodni. Nawet odla─ç si─Ö nie mog─Ö bo w zlewie pe┼éno brudnych naczy┼ä.

Rz─ůd ma pomys┼é na rozwi─ůzanie...

Rz─ůd ma pomys┼é na rozwi─ůzanie problemu g┼éodu i bezrobocia...
...proponuje, żeby głodni zjedli bezrobotnych!

- Dlaczego chce si─Ö pan...

- Dlaczego chce si─Ö pan rozwie┼Ť─ç z ma┼é┼╝onk─ů?
- Wi─Öc, wysoki s─ůdzie, pozna┼éem j─ů, o┼Ťwiadczy┼éem si─Ö, potem by┼é ┼Ťlub, syn nam si─Ö urodzi┼é, ochrzcili┼Ťmy, potem jako┼Ť urodziny by┼éy moje, potem te┼Ťciowa mi zmar┼éa, potem lepsz─ů prac─Ö dosta┼éem, potem ┼╝e┼Ťmy mieszkanie sobie kupili, syn do przedszkola poszed┼é, dosta┼éem awans, podwy┼╝k─Ö, kupi┼éem samoch├│d, przeprowadzili┼Ťmy si─Ö znowu, dziecko do pierwszej komunii posz┼éo...
- No, to wygl─ůda na wyj─ůtkowo udane po┼╝ycie ma┼é┼╝e┼äskie, sk─ůd wniosek o rozw├│d?
- No bo, wysoki s─ůdzie, ostatnio jako┼Ť ┼╝adnej okazji wi─Ökszej nie by┼éo i ma┼é┼╝onk─Ö ┼╝em na trze┼║wo zobaczy┼é...

Prezes spółki giełdowej...

Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Prosz─Ö si─Ö pakowa─ç.
Sekretarka po przyj┼Ťciu do domu przekazuje nowin─Ö m─Ö┼╝owi:
- Krystian, jad─Ö z szefem w delegacj─Ö. Biedactwo, b─Ödziesz musia┼é sobie jako┼Ť poradzi─ç sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyje┼╝d┼╝a na weekend, zabawimy si─Ö nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum m─Öskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam kork├│w. Mog─Ö do ciebie wpa┼Ť─ç na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do m─Ö┼╝a:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobot─Ö.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak b─Öd─ů. Nie mog─Ö wpa┼Ťc do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyje┼╝d┼╝amy...

- Co to jest: du┼╝e, zielone...

- Co to jest: du┼╝e, zielone i kwadratowe?
- Mała czerwona kuleczka.

Spotkanie dw├│ch kumpli...

Spotkanie dw├│ch kumpli po 10latach:
-Musimy się umówić na dłuższe spotkanie!
-Ok, to przyjd┼║ do mnie np jutro?
-Ok, to daj adres i jestem koło 16.
-No to najpierw doje┼╝d┼╝asz do Pi┼ésudzkiego, skr─Öcasz w pierwsza ulice jednokierunkow─ů, parkujesz na dziedzi┼äcu, podchodzisz do frontowych drzwi, otwierasz je z buta, podchodzisz do windy, klikasz prawym ┼éokciem guzik aby przyjecha┼éa, wyje┼╝d┼╝asz na czwarte pi─Ötro, plecami otwierasz drzwi, podchodzisz do mieszkania nr 21 i lewym ┼éokciem dzwonisz do moich drzwi
-Jasne, nie ma problemu, powinienem trafić... tylko po ch** te zabawy z łokciami itp?
-No chyba nie przyjdziesz z pustymi r─Ökami?