#it
emu
psy
syn

┼╗ona zrozpaczona siedzi...

Żona zrozpaczona siedzi nad łożem ciężko chorego męża.
- Um├│wmy si─Ö, ┼╝e jak umrzesz, to dasz zna─ç, jak to tam jest w tych za┼Ťwiatach.
- Dobrze - odpowiada m─ů┼╝ i umiera.
Mija parę tygodni, wdowa siedzi sama w pokoju i nagle słyszy dziwne dźwięki.
- Czy to ty, m├│j m─Ö┼╝u?
- Tak, to ja - odpowiada głos.
- No to m├│w, jak to tam jest...
- No, nic nadzwyczajnego... Wstaj─Ö rano i si─Ö kocham, tak do ┼Ťniadania...
- Do ┼Ťniadania? A co na ┼Ťniadanie?
- Na ┼Ťniadanie sa┼éata. Potem zn├│w si─Ö kocham, tak do obiadu...
- Do obiadu si─Ö kochasz? A co na obiad?
- No, na obiad sałata. A potem znowu się kocham, tak do kolacji, na kolację znowu sałata, a potem znów się kocham, a jak się zmęczę, to idę spać. A na drugi dzień to samo...
- Powiedz mi, kochanie, czemu wy si─Ö tam tak kochacie w tym niebie?
- W niebie? Jakim niebie? Ja jestem kr├│likiem w Australii.

┼╗ona do m─Ö┼╝a :...

┼╗ona do m─Ö┼╝a :
- Zobaczysz, przyczepi─Ö kartk─Ö nad naszym ┼é├│┼╝kiem, ┼╝e jeste┼Ť
idiota. Niech całe miasto się dowie.

Zbli┼╝a si─Ö 25-lecie zwi─ůzku...

Zbli┼╝a si─Ö 25-lecie zwi─ůzku ma┼é┼╝e┼äskiego Kowalskich:
- Co te┼╝ podaruje mi m├│j drogi m─ů┼╝? - my┼Ťli Kowalska
- Niech to szlag. Gdybym j─ů wtedy zabi┼é, jutro wychodzi┼ébym z wi─Özienia - my┼Ťli Kowalski

Mecz finałowy Mistrzostw...

Mecz finałowy Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Siedzi facet. Obok niego puste miejsce. Podchodzi do niego inny facet i pyta czy ktokolwiek siedzi obok niego.
- Nie, to miejsce jest wolne.
- Niesamowite, kto m├│g┼éby mie─ç tak wspania┼ée miejsce na fina┼éach i nie przyj┼Ť─ç na mecz!
- No c├│┼╝, to miejsce nale┼╝y do mnie. Mia┼éa przyj┼Ť─ç moja ┼╝ona, ale zmarla... To pierwszy fina┼é, na kt├│rym nie jeste┼Ťmy razem.
- Bardzo mi przykro, ale... przecie┼╝ m├│g┼é pan znale┼║─ç kogo┼Ť na jej miejsce, krewnego, znajomego czy nawet s─ůsiada...
- Niestety, nie da┼éo rady, wszyscy s─ů na pogrzebie...

F─ůfara wpada do ksi─Ögarni...

F─ůfara wpada do ksi─Ögarni i sapi─ůc, pyta sprzedawc─Ö:
- Czy to pan sprzedawa┼é wczoraj mojej ┼╝onie ksi─ů┼╝k─Ö kucharsk─ů?
- Ja, a co się stało?
- Zaraz pan si─Ö dowie! Idziemy do mnie na obiad!

Pewna para miała czterech...

Pewna para mia┼éa czterech syn├│w. Trzech by┼éo wysokimi blondynami, tylko jeden, najm┼éodszy by┼é niski i czarnow┼éosy. Gdy przyszed┼é czas umierania, m─ů┼╝ pyta ┼╝ony:
- Kochanie, powiedz mi, tylko szczerze, czy nasz najmłodszy jest moim synem?
- Tak, oczywi┼Ťcie. Przysi─Ögam kochanie!
I wtedy m─Ö┼╝czyzna m├│g┼é odej┼Ť─ç w spokoju. Chwil─Ö potem ┼╝ona pomy┼Ťla┼éa: "Ca┼ée szcz─Ö┼Ťcie, ┼╝e nie zapyta┼é o pozosta┼éych trzech..."

M┼éode ma┼é┼╝e┼ästwo ogl─ůda...

M┼éode ma┼é┼╝e┼ästwo ogl─ůda wystaw─Ö sklepow─ů. Nagle ┼╝ona zauwa┼╝y┼éa pi─Ökne majtki.
- Kup mi je - mówi do męża. Ten, żeby żona nie oskarżyła go o sknerstwo mówi:
- Eh, masz du*e jak kombajn! Gdzie Ty takie gacie włożysz?
Wieczorem zebra┼éo mu si─Ö na amory, a obra┼╝ona ┼╝ona nawet nie spojrza┼éa w jego stron─Ö. W ko┼äcu m─ů┼╝ nie wytrzymuje i pyta:
- Eee, stara co ty dzi┼Ť nie chcesz?
- Phi! Do jednego kłosa będę kombajn zapuszczać?

- Co robi┼ée┼Ť w weekend?...

- Co robi┼ée┼Ť w weekend?
- By┼éem na ┼Ťlubie
- No i jak?
- Normalnie, jak na ┼Ťlubie. O tak─ů obr─ůczk─Ö dosta┼éem

Stra┼╝nik otwiera drzwi...

Stra┼╝nik otwiera drzwi celi i m├│wi do wi─Ö┼║nia:
- "Przyszła pana odwiedzić żona."
- "Kt├│ra?"
- "Bez głupich dowcipów!"
- "Jakie dowcipy? Przecie┼╝ siedz─Ö za bigami─Ö!"