#it
emu
psy
syn

Facet w sexshopie...

Facet w sexshopie
- Prosze mi pokaza─ç ta dmuchana lale
- Prosze bardzo
- Kiedy ja wyprodukowano?
- W styczniu 2005
- E, to Kozioro┼╝ec. Nie pasujemy do siebie..

Programista przyszedł...

Programista przyszed┼é do pracy na 8. Osiem godzin przy komputerze i o 16 podnosi si─Ö do wyj┼Ťcia, na co zbulwersowany szef:
- Gdzie? O kt├│rej to si─Ö wychodzi?
- Yyy, ale ja dzisiaj mam urlop.

Rozmawiaja dwaj bankowcy:...

Rozmawiaja dwaj bankowcy:
- Wiesz, przez ten kryzys, to nie moge spac, wierce sie cala noc, ale z nerw├│w nie daje rady zasnac.
- A ja spie jak niemowle.
- No co Ty, naprawde? Jak to, jak niemowle?
- No po prostu... Cala noc rycze, a nad ranem robie w gacie...

Gra wst─Öpna jest bez...

Gra wst─Öpna jest bez sensu. To tak, jakby tr─ůbi─ç przez 15 minut przed
wjazdem do gara┼╝u.

Komentarze w czasie meczu:...

Komentarze w czasie meczu:
-Kuba szuka Jelenia.
-Jele┼ä pu┼Ťci┼é B─ůka.

M┼éody ksi─Ögowy, ┼Ťwie┼╝o...

M┼éody ksi─Ögowy, ┼Ťwie┼╝o po studiach, znalaz┼é prac─Ö w urz─Ödzie skarbowym. Jego pierwszym zadaniem by┼éo sprawdzenie ksi─ůg podatkowych starego rabina. Gdy siedzia┼é nad stert─ů ksi─ůg oszcz─Ödnego rabina, sprawdzaj─ůc jego nale┼╝no┼Ťci podatkowe, ksi─Ögowy wpad┼é na pomys┼é, ┼╝e za┼╝artuje z rabina.
- Rabbi - powiedzia┼é - widz─Ö, ┼╝e kupujesz du┼╝o ┼Ťwiec.
- Tak - odparł rabin.
- A co robisz ze skapuj─ůcym woskiem i niedopalonymi ┼Ťwiecami?
- Dobre pytanie - powiedział rabin. - Zbieramy to i kiedy uzbiera się całe pudełko, wysyłamy do producenta, a on przysyła nam nowe pudełko za darmo.
- Aha - powiedzia┼é ksi─Ögowy niezadowolony z tego, ┼╝e jego niecodzienne pytanie mia┼éo najzwyklejsz─ů w ┼Ťwiecie odpowied┼║. My┼Ťla┼é wi─Öc dalej...
- Rabbi, a co z zakupem macy? Co robisz z okruszkami, kt├│re ci zostan─ů?
- Zbieramy je, a kiedy jest ich całe pudełko, wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe opakowanie za darmo.
- Aha - powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak zażartować z rabina.
- Rabbi, a co robicie z napletkami, kt├│re zostan─ů po obrzezaniu?
- Tu też nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy uzbiera się pudełko, wysyłamy do urzędu skarbowego.
- Do Urz─Ödu Skarbowego? - dziwi si─Ö ksi─Ögowy.
- A tak, do urz─Ödu. A oni mniej wi─Öcej raz w roku przysy┼éaj─ů nam takiego ma┼éego kutasika, jak ty.

- Mamo, mamo zr├│b mi...

- Mamo, mamo zr├│b mi ┼Ťniadanie....
- Posłuchaj, to że sypiam z Twoim ojcem nie oznacza, że możesz do mnie mówić "mamo"
- No to jak mam m├│wi─ç??
- Normalnie, Andrzej.

Czasy ci─Ö┼╝kie. Got├│wki...

Czasy ci─Ö┼╝kie. Got├│wki w bankach niet. Przychodzi klient do banku, chce wyp┼éaci─ç pieni─ůdze. Kasjer odpowiada:
- A musi pan wypłacać gotówkę?
- Czynsz muszę zapłacić.
- To mo┼╝e przelewem?
- Ale ja chc─Ö co┼Ť te┼╝ zje┼Ť─ç!
- W restauracji mo┼╝e pan zap┼éaci─ç nasz─ů kart─ů kredytow─ů...
- Panie, ja chc─Ö moj─ů got├│wk─Ö! Nie chc─Ö kart, przelew├│w! Oddajcie mi moje pieni─ůdze! A jak chc─Ö i┼Ť─ç na dziwki to co?!
Kasjer, pokazuj─ůc na open-space pe┼éen pracownic:
- Wybierz pan sobie kt├│r─ů┼Ť, potr─ůcimy z rachunku.