psy
hit
fut
lek
syn
#it
emu

kawiarni 鈥濶owy 艢wiat",...

kawiarni 鈥濶owy 艢wiat", przy ul. Nowy 艢wiat w Warszawie spotyka si臋 dw贸ch przyjaci贸艂, opalonych i wypocz臋tych po urlopie, i wymieniaj膮 wra偶enia ze swoich wakacyjnych woja偶y:
- Sp臋dzi艂em wspania艂y urlop w Puszczy Augustowskiej - m贸wi jeden z nich.
- A propos 鈥瀙uszcza". Spotka艂em wczoraj w tej samej kawiarni twoj膮 偶on臋.

Jasio w szkole wypina...

Jasio w szkole wypina d*p臋 do pana dyrektora.
Pan dyrektor wali go po d*pie.
Jasio m贸wi:
-za co?!
A dyrektor na to:
-kto wypina tego wina.

Dlaczego blondynka bierze...

Dlaczego blondynka bierze na pustynie drzwi od samochodu?
- Bo jak b臋dzie jej duszno to sobie otworzy okno!

Osiemnastoletnia dziewczyna...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Rozmawia dw贸ch meneli....

Rozmawia dw贸ch meneli.
- Wiesz, znajomi m贸wi膮,偶e moja 偶ona jest podobna do Matki Boskiej.
- A masz jej zdj臋cie?.
- Mam.
- To poka偶.
- Oooo... , Matko boska!.

- Bo偶e, kiedy nasi wyjd膮...

- Bo偶e, kiedy nasi wyjd膮 chocia偶 z grupy?!
- Nie za mojej kadencji.

W poci膮gu jad膮 garbaty...

W poci膮gu jad膮 garbaty i niewidomy. Garbaty by艂 z艂o艣liwy i chcia艂 doci膮膰 niewidomemu m贸wi膮c na g艂os, niby do siebie:
- O, jakie pi臋kne widoki za oknem. Jaka wspania艂a natura, ziele艅 drzew, b艂臋kit nieba...
Na to wkurzony niewidomy, nachylaj膮c si臋 do garbatego i przyja藕nie klepi膮c go po garbie:
- A kolega z tym plecakiem to tez w g贸ry?

Dw贸ch wi臋藕ni贸w rozmawia...

Dw贸ch wi臋藕ni贸w rozmawia przechadzaj膮c si臋 po spacerniaku.
- Za co siedzisz?
- Za udzielenie pierwszej pomocy.
- Jak to?
- Te艣ciowa mia艂a krwotok z nosa, no to jej za艂o偶y艂em opask臋 uciskow膮 na szyj臋.

Pewnego razu, w latach...

Pewnego razu, w latach 60-tych, w Wielkiej Brytanii zorganizowano na dworze Kr贸lowej Matki raut dla ambasador贸w i innych dyplomat贸w. Kr贸lowa uprzejmie gaw臋dzi艂a sobie z ambasadorem Francji, kiedy nagle pu艣ci艂a ... b膮ka. Zmiesza艂a si臋 i zaczerwieni艂a, ale ambasador Francji wsta艂 i rzek艂:
- Bardzo Pa艅stwa przepraszam, czuj臋 si臋 dzi艣 nie najlepiej i st膮d moje nieprotokolarne zachowanie. Wszyscy odetchn臋li z ulg膮, 偶e tak szybko i taktownie wybawi艂 Kr贸low膮 z niezr臋cznej sytuacji. Kr贸lowa zacz臋艂a pogaw臋dk臋 z ambasadorem Niemiec, znowu pu艣ci艂a b膮ka, ale Niemiec pomny zas艂ug poprzednika szybko oznajmi艂, 偶e jad艂 dzisiaj wurst na obiad i st膮d te odg艂osy, 偶e bardzo przeprasza itd. Znowu ulga i ciche gratulacje za taktowne i zr臋czne wybawienie Kr贸lowej. Za par臋 minut Kr贸lowa zacz臋艂a kr臋ci膰 si臋 na zydelku i znowu pu艣ci艂a b膮ka. Na to wstaje ambasador ZSRR i gromkim g艂osem o艣wiadcza:
- TRZECIE PIERDNIECIE KR脫LOWEJ MATKI, ZSRR BIERZE NA SIEBIE!

- Janek, co艣 taki markotny?...

- Janek, co艣 taki markotny?
- Nie wiesz?! Zbysio nie 偶yje!
- No co艣 ty?! Jak to?!
- Wr贸ci艂 przedwczoraj do domu, wypi艂, po艂o偶y艂 si臋 do 艂贸偶ka, zapali艂
szluga, po艣ciel si臋 zaj臋艂a.
- I spali艂 si臋?!
- Nie. Zd膮偶y艂 okno otworzy膰 i wyskoczy膰.
- I po艂ama艂 si臋 na 艣mier膰?
- Nie. Stra偶 wezwa艂. Stra偶acy rozci膮gn臋li takie ko艂o z gumy i tam skoczy艂.
- P臋k艂o?
- Nie. Jako艣 tak si臋 od tego odbi艂 i z powrotem wskoczy艂 do cha艂upy.
- I si臋 spali艂?
- Nie! Odbi艂 si臋 od framugi i spad艂.
- Rozbijaj膮c si臋?
- Ot贸偶 nie! Sta艂 tam w贸z stra偶acki. Z plandek膮. Trafi艂 w to, odbi艂 si臋 i
znowu wskoczy艂 do okna.
- Zgin膮艂?
- Nie. Spad艂, odbi艂 si臋 zn贸w od tej gumy i wlecia艂 do mieszkania!
- O rzesz ja pie****e! To jak ten Zbysio zgin膮艂?!
- Zastrzelili go, bo ich zacz膮艂 wkurza膰.