Ma艂偶e艅stwo przysz艂o do...

Ma艂偶e艅stwo przysz艂o do ksi臋dza po rad臋, poniewa偶 nie mogli mie膰 dzieci. Ksi膮dz poradzi艂 im:
- Jed藕cie na Jasn膮 G贸r臋 i zapalcie 艣wiec臋.
Po dziesi臋ciu latach ten sam ksi膮dz przychodzi z kol臋d膮 do tego ma艂偶e艅stwa i widz膮c gromadk臋 dzieci, pyta:
- A gdzie wasi rodzice?
- Pojechali na Jasn膮 G贸r臋 zgasi膰 艣wiec臋, prosz臋 ksi臋dza!

Ma艂y przyk艂ad na to jak...

Ma艂y przyk艂ad na to jak sobie mo偶na samemu pokomplikowa膰 偶ycie...
O偶eni艂em si臋 z trzydziestoczteroletni膮 艂adn膮 i m艂od膮 wd贸wk膮, kt贸ra mia艂a r贸wnie 艂adn膮 szesnastoletni膮 c贸rk臋. M贸j ojciec o偶eni艂 si臋 z moja pasierbic膮. Od tej pory wszyscy potracili艣my orientacje w rodzinnych stosunkach:
Moja 偶ona, czyli synowa mojego ojca jest r贸wnie偶 jego te艣ciow膮. Moja pasierbica zosta艂a moj膮 macoch膮, a m贸j ojciec moim zi臋ciem. Nie koniec na tym... Niedawno urodzi艂 mi si臋 syn, a p贸l roku p贸藕niej jego stryj, czyli syn mojego ojca. Moja macocha czyli c贸rka mojej 偶ony zosta艂a w ten spos贸b siostr膮 swojego wnuka, b臋d膮c r贸wnocze艣nie babk膮 swojego brata. Jej syn jest moim bratem, a ja jego dziadkiem. M贸j ojciec jest szwagrem swojego wnuka, kt贸ry jest bratankiem jego syna. Moja 偶ona, te艣ciowa i synowa mojego ojca jest babk膮 mojego brata. W ten spos贸b zosta艂em swoim w艂asnym dziadkiem...

Kole艣 Kr臋ci z bab膮 i m贸wi....

Kole艣 Kr臋ci z bab膮 i m贸wi.
- Mog臋 wpa艣膰 do Ciebie na kaw臋?
- Owszem ALE JA MAM M臉呕A.
- Spoko przyjad臋 na koniu i jak b臋dzie puka艂 to skocz臋 z okna.
No pij膮 kaw臋 i kto艣 puka.
On wyskakuje z 7 pi臋tra.
A Tu otwiera baba i ko艅 m贸wi:
- jak by co to stoj臋 pod bram膮 bo deszcz pada.

Na ulicy ca艂uje si臋 facet...

Na ulicy ca艂uje si臋 facet z babka. Podchodzi do nich go艣膰 i tak przez
rami臋 zagl膮da. Raz zagl膮da, obchodzi w k贸艂ko i znowu zagl膮da i tak d艂u偶szy czas.
W ko艅cu facet zdenerwowa艂 si臋 i m贸wi do go艣cia:
鈥 Panie co pan, zboczeniec jaki艣?
鈥 Nie, ale 偶ona ma klucze.

- Dlaczego masz tak膮...

- Dlaczego masz tak膮 nieszcz臋艣liw膮 min臋?
- Moja 偶ona wyje偶d偶a na tydzie艅 do swojej matki.
- I z tego powodu jeste艣 taki ponury?
- Musz臋, bo inaczej nie wyjedzie.

Antek mio艂 tak膮 bab臋...

Antek mio艂 tak膮 bab臋 co sie nigdy z nim nie wadzi艂a. Umia艂a wszystko po dobroci zrobi膰. Roz te偶 Antek wr贸ci艂 z szychty a by艂 piero艅sko z艂y. Baba mu zaroz obiod dowo i przynosi naprz贸d zup臋. Antek wonio, patrzy, 偶ur z kartoflami, bez s艂owa wyciep talerz z zup膮 przez okno. Baba nic. Bez s艂owa przyrychtowa艂a drugie danie: kotlet, kapust臋 i kartofle. Antkowi sie na ten widok oczy 艣miej膮, bierze ju偶 wide艂k臋 do r臋ki a w tym baba bierze talerz i wyrzuca go przez okno.
- Ale babeczko, co ty robisz, taki fajny kotlet!
- Jake艣 wyciep talerz toch my艣la艂a, 偶e dzi艣 chcesz obiadowa膰 w ogr贸dku.

Siedz膮 dwaj kolesie przy...

Siedz膮 dwaj kolesie przy piwie. Po trzeciej kolejce jeden zauwa偶a:
- Co艣 masz stary niet臋g膮 min臋...
- A偶 w mord臋... Wczoraj wieczorem wr贸ci艂em do chaty, a koszula ca艂a w szmince...
- 呕onka ci pewnie 偶y膰 nie daje?
- A 偶eby艣 wiedzia艂 - marudzi wci膮偶: "kup mi taka szmink臋, kup..."

Spotyka si臋 dw贸ch kumpli:...

Spotyka si臋 dw贸ch kumpli:
- Wiesz, jak pij臋, to mi potem leci krew z nosa - m贸wi jeden.
- Rozumiem, ja te偶 mam nerwow膮 偶on臋..

- Kochanie, pami臋tasz...

- Kochanie, pami臋tasz 偶e w sobot臋 jedziemy do mojej mamy?
- Tak, ale niestety szef kaza艂 mi przyj艣膰 do pracy.
- Przecie偶 ty masz w艂asn膮 dzia艂alno艣膰?
- Jako szef jestem dla siebie strasznym dupkiem.

Kolega do kolegi:...

Kolega do kolegi:
- Ustalili艣my z 偶on膮 偶e by艂oby lepiej aby艣 nas ju偶 wi臋cej nie odwiedza艂. Zgin臋艂y nam pieni膮dze a tylko ty by艂e艣 u nas wczoraj.
Po paru dniach:
-Witaj ponownie. Pieni膮dze si臋 znalaz艂y, ale mimo wszystko woleliby艣my aby艣 do nas nie przychodzi艂.
-Ale czemu?
-Niby wszystko w porz膮dku ale niesmak pozosta艂.