#it
emu
psy
syn

Niech臋tniem dzisiaj zasn膮艂, ...

Niech臋tniem dzisiaj zasn膮艂,
Bom zasn膮艂 z 偶ona w艂asn膮.
I niech臋tnie si臋 budz臋,
Bo mi si臋 艣ni艂y cudze.
(Jan Sztaudynger)

CHYBA >MIA艁< PRAWO JAZDY...

-Jak pan m贸g艂 wsi膮艣膰 w takim stanie za kierownic臋?!
- Koledzy pomogli...

Przyjemnego szumu w g艂owie...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Sekretarki rozmawiaj膮...

Sekretarki rozmawiaj膮 o swoim szefie:
- Jak on si臋 艣wietnie ubiera - m贸wi jedna.
- I jak szybko - dodaje druga.

St艂uczka na 艣rodku skrzy偶owani...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Pi臋ciu 呕yd贸w gra w pokera....

Pi臋ciu 呕yd贸w gra w pokera. Mejerowicz w jednym rozdaniu traci 500 dolar贸w, wstaje, chwyta si臋 w szoku za pier艣 i pada martwy na pod艂og臋. Pozostali kontynuuj膮 gr臋 na stoj膮co, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po zako艅czonej grze jeden wstaje i m贸wi:
- Kto p贸jdzie i powie 偶onie Mejerowicza?
Losuj膮, ci膮gn膮膰 patyki. Nordchaim, kt贸ry zawsze przegrywa, wyci膮ga najkr贸tszy. Koledzy instruuj膮 go, aby by艂 delikatny i dyskretny, aby nie pogorsza膰 sytuacji.
- Dyskretny? m贸wi Nordchaim. Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji,
zaufajcie mi.
Idzie do domu Mejerowicz贸w, puka do drzwi, otwiera 偶ona Mejerowicza i pyta si臋 czego chce.
- Tw贸j m膮偶 straci艂 w艂a艣nie 500 dolar贸w i boi si臋 wr贸ci膰 do domu.
呕ona wzburzona m贸wi:
- Powiedz mu, niech si臋 偶ywy nie pokazuje w domu! 呕eby tak pad艂 martwy, 艂ajdak...
- Tak mu powiem.

M臋偶czyzna......

M臋偶czyzna...
w wieku 15 lat - jest jak flet: tylko dmuchniesz, ju偶 gra;
w wieku 30 lat - jest jak skrzypce: 15 minut stroisz, godzin臋 grasz;
w wieku 45 lat - jest jak wiolonczela: godzin臋 stroisz, 15 min grasz;
w wieku 60 lat - jest jak pianino: grasz tylko palcami;
w wieku 75 lat - jest jak dyrygent: tylko m贸wi jak...

GDY BRAK GRABARZA...

GDY BRAK GRABARZA

Na wichurze niedaleczko poza stolic膮, zmar艂o si臋 jednemu ch艂opinie. W parafii rejwach si臋 zrobi艂, bo stanowisko grabarza nieobsadzone i komu teraz pogrzeba膰 denata? Ksi臋偶ulo uradzi艂 pospo艂u z op艂akuj膮c膮 famili膮, 偶e trzeba si臋 spieszy膰, bo spiekota sprawi, 偶e procesy naturalne towarzysz膮ce zew艂okowi mog膮 uprzykrzy膰 偶ycie ca艂ej wsi. Stan臋艂o na tym, 偶e najmie si臋 miejscowe malinowe nosy, co by dolink臋 zrobili, trumn臋 przenie艣li i j膮 potem zasypali... Wzi臋艂y si臋 by艂y chopy do roboty...
Uroczysto艣膰 pogrzebowa. Zewsz膮d chlipanie zrozpaczonych i ksi臋dzowe mod艂y. Raz po raz nabo偶ny nastr贸j psuje owocowy fetor p艂yn膮cy z paszcz 偶ulowych - w ko艅cu trzeba si臋 uodparnia膰, by ludzkie nieszcz臋艣cie nie bola艂o - i 艣miech czterech raczkuj膮cych "grabarzy" (uodpornienie dzia艂a jak si臋 masz). 艢miech to du偶o powiedziane? Czterog艂os starych emaliowanych gar贸w lec膮cych po schodach. Ksi膮dz nie wytrzyma艂 i kiedy s膮czony przez 偶ul贸w ekstrakt owocowy zacz膮艂 zabija膰 ich w艂a艣ciwo艣ci motoryczne, a wzmaga艂 rubaszny rechot przetykany nast膮 ku**膮 maci膮, podszed艂 do pijackich hien i rzek艂:
- Panowie, tak nie mo偶na, tu ludzie p艂acz膮, cierpi膮, szanujcie偶 to...
Na to grabarzowy MCR z cwaniackim wyj臋ciem dymi膮cego peta, z bezz臋bnej paszcz臋ki:
- Jak ksi膮dz... hyyyp... da po dychu... hyyyp, to jeszcze p艂aka膰 b臋dziem...