#it
emu
psy
syn

Od wczoraj dozorca Kulawik...

Od wczoraj dozorca Kulawik bardzo się zmienił.
Cichy, spokojny, nie warczy na p├│┼║no wracaj─ůcych lokator├│w.
Pozwala chłopakom grać w piłkę, a dziewczyny nie goni za malowanie chodnika.
Nie klnie, nie pije i palić przestał.
Nie drze si─Ö na ┼╝on─Ö, dzieci nie bije.
Umarł.

Jak nazywa si─Ö kogo┼Ť...

Jak nazywa si─Ö kogo┼Ť w budynku Sejmu, kto jest uczciwy, etyczny i inteligentny?
Uczestnik wycieczki szkolnej.

Inne

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Synek Billa Gatesa pyta...

Synek Billa Gatesa pyta ojca:
- Tato, chciałbym wreszcie zasmakować seksu, ale nie wiem jak zaproponować to kobiecie.
- Synu! Musisz jej kupi─ç wielki bukiet pi─Öknych r├│┼╝, zaprosi─ç j─ů do wykwintnej restauracji na dobr─ů kolacj─Ö i markowe wino, p├│┼║niej zabra─ç j─ů ekskluzywnym samochodem do drogiego hotelu...
W tym momencie wtr─ůca si─Ö c├│rka:
- Tatusiu, a co z romantycznym spacerem nad brzegiem jeziora, zbieraniem polnych kwiat├│w w ┼Ťwietle ksi─Ö┼╝yca, szeptaniem czu┼éych s┼é├│wek?
- To wszystko, c├│reczko, wymy┼Ťlili ci wredni linuksiarze, ┼╝eby podupczy─ç za darmo.

Ładna, młoda dziewczyna...

┼üadna, m┼éoda dziewczyna posz┼éa ze swojej wsi na targ do pobliskiego miasteczka na zakupy. Poby┼éa jednak przy straganach d┼éu┼╝ej ni┼╝ zamierza┼éa i musia┼éa wraca─ç po zmierzchu. Traf chcia┼é, ┼╝e w tym samym czasie t─ů sam─ů drog─ů wraca┼é do wsi tak┼╝e ros┼éy, cichy ch┼éopak z s─ůsiedniego gospodarstwa. Id─ů, id─ů d┼éu┼╝sz─ů chwil─Ö, po czym dziewczyna rzuca:
- Wiesz, zastanawiam si─Ö, czy s┼éaba i bezbronna dziewczyna, taka jak ja, powinna w─Ödrowa─ç po ciemku z silnym, wielkim m─Ö┼╝czyzn─ů, takim jak ty.
Ch┼éopak ignoruje j─ů i nic nie odpowiada. Id─ů dalej i za kilka minut ona znowu zaczyna:
- Prawie mi straszno tak i┼Ť─ç samej z tob─ů, w tych ciemno┼Ťciach. Jeszcze przysz┼éoby ci co┼Ť do g┼éowy...
- S┼éuchaj - m├│wi ch┼éopak - wracam z targu, w jednej r─Öce nios─Ö kur─Ö i ┼éopat─Ö, a w drugiej trzymam wiadro i sznurek, na kt├│rym prowadz─Ö koz─Ö. Jak mia┼ébym ci co┼Ť zrobi─ç?
Dziewczyna po d┼éu┼╝szym namy┼Ťle odpowiada:
- Przysz┼éo mi tylko tak do g┼éowy, ┼╝e gdyby┼Ť wbi┼é w ziemi─Ö ┼éopat─Ö, przywi─ůza┼é do niej koz─Ö, a kur─Ö przykry┼é wiadrem - to wtedy by┼éabym dopiero w tarapatach!

Dyrektor pewnej francuskiej...

Dyrektor pewnej francuskiej firmy zebrał swoich pracowników:
- Zbli┼╝a si─Ö jubileusz naszej firmy. Trzeba go zorganizowa─ç tak, ┼╝eby ca┼éy Pary┼╝ o nim m├│wi┼é. Jednocze┼Ťnie nale┼╝y zredukowa─ç koszty do minimum. Trzeba te┼╝ pami─Öta─ç, ┼╝e jubileusz wam, pracownikom, musi przynie┼Ť─ç wiele rado┼Ťci. S─ů jakie┼Ť pomys┼éy?
- Tak! - s┼éycha─ç g┼éos gdzie┼Ť z ty┼éu - Musi pan, prezesie, skoczy─ç z Wie┼╝y Eiffla. Ca┼éy Pary┼╝ si─Ö o tym dowie, koszt b─Ödzie niewielki... A co do zadowolenia pracownik├│w...