#it
emu
psy
syn

Oficer rosyjski ma za...

Oficer rosyjski ma za zadanie wyt┼éumaczy─ç ┼╝o┼énierzom zniszczenia wywo┼éane przez bomb─Ö atomow─ů. Zaczyna tak:
- ┼╗o┼énierze! Wyobra┼║cie sobie dwadzie┼Ťcia... nie, pi─Ö─çdziesi─ůt... nie, sto skrzynek w├│dki, kt├│rych nie ma kto wypi─ç.

Dw├│ch staruszk├│w gaw─Ödzi...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Pacjentka skarżyła się...

Pacjentka skar┼╝y┼éa si─Ö lekarzowi ,┼╝e moczy si─Ö w nocy. Lekarz zapyta┼é o genez─Ö tego zjawiska. Odpowiedzia┼éa ,┼╝e co noc ┼Ťni si─Ö jej krasnoludek i pyta -Lejemy ? - No i ja lej─Ö, Szanowny Panie Doktorze-konstatuje pacjentka ,ko┼äcz─ůc wyw├│d. Lekarz ,zas─Öpi┼é si─Ö, po czym rzek┼é.- Droga Pani, je┼Ťli dzi┼Ť w nocy przyjdzie krasnoludek i zapyta - Lejemy ? Prosz─Ö mu stanowczo odpowiedzie─ç -Nie, nie lejemy.Po┼╝egnali si─Ö i nast─Öpnego dnia...No i jak tam Szanowna Pani -pomog┼éo ? -W pewnym sensie Panie Doktorze. Doktor zmarszczy┼é czo┼éo i dr─ů┼╝y┼é-A czy pojawi┼é si─Ö krasnoludek ? -Tak. A czy zapyta┼é czy "Lejemy"? - Tak. Odpowiedzia┼éa mu Pni stanowczo -"Nie,nie lejemy "? Tak! I mimo wszystko Szanowna Pani la┼éa ?! Nie !!! No wi─Öc sukces ,prosz─Ö Pani, gratuluj─Ö. Nooooo, niezupe┼énie ,Panie Doktorze...Zapyta┼é: A mo┼╝e ma┼ée sranko ?

ÔÇó "Nie budzi─ç! W razie...

ÔÇó "Nie budzi─ç! W razie po┼╝aru, przenie┼Ť─ç w bezpieczne miejsce". (napis na drzwiach w hotelu)

Pewna kobieta hodowala...

Pewna kobieta hodowala pomidory. Niestety, choc byly one bardzo smaczne, nie mogly jednak nabrac koloru. Zazdroscila wiec sasiadowi, ktorego pomidory kusily zza plotu piekna czerwienia. Pewnego dnia postanowila wiec poprosic go o zdradzenie ogrodniczego sekretu.
-To proste - tlumaczy sasiad. Dwa razy dziennie obnazam sie w obecnosci moich pomidorow, a one czerwienia sie ze wstydu.
Kobieta postanowila wiec wyprobowac ten sposob w swoim ogrodzie. Po tygodniu sasiad pyta ja, czy pomidory nabraly koloru.
-Nie - odpowiada kobieta. Ale niech pan spojrzy, jakie za to ogorki w tym roku urosly!

Wr├│ciwszy do swego gabinetu...

Wróciwszy do swego gabinetu Müller zauważył, jak Stirlitz
w podejrzany spos├│b kreci si─Ö w pobli┼╝u sejfu.
- Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
- W porz─ůdku! - rzuci┼é M├╝ller wychodz─ůc.
Na korytarzu pomy┼Ťla┼é: Jaki┼╝ u diab┼éa mo┼╝e by─ç tramwaj w moim
gabinecie...
Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
Pewnie ju┼╝ odjecha┼é - pomy┼Ťla┼é M├╝ller.

Czas zdawania rocznych...

Czas zdawania rocznych sprawozda┼ä finansowych w urz─Ödzie skarbowym. Z pokoju urz─Ödnika wychodzi ksi─Ögowa. Czekaj─ůca na korytarzu jej przyjaci├│┼éka, ksi─Ögowa w innej firmie, pyta:
- Zda┼éa┼Ť?
- Zdałam.
- To daj spisa─ç!

Grudniowa, cicha, ┼Ťwi─ůteczna...

Grudniowa, cicha, ┼Ťwi─ůteczna noc. Mr├│z, ch┼é├│d i du┼╝o ┼Ťniegu. Skrajem lasu idzie sobie zaj─ůczek. Patrzy, a tam stoi ba┼éwanek. Jednak nieco sfatygowany, bo kto┼Ť dla ┼╝artu marchewk─Ö zamiast na g┼éow─Ö, przyczepi┼é mu w okolicach pasa.
Zaj─ůczek stan─ů┼é, patrzy, my┼Ťli... A na to ba┼éwanek:
- I co tak kombinujesz, brzydzisz si─Ö?

Kowalska poszła do lekarza...

Kowalska posz┼éa do lekarza a ten postawi┼é diagnoz─Ö - nowotw├│r. Wr├│ci┼éa do domu i opowiada m─Ö┼╝owi, ┼╝e ma nowotw├│r. Pods┼éucha┼éa ich przyg┼éuchawa s─ůsiadka i posz┼éa do doktora:
- Panie doktorze, ja te┼╝ chc─Ö nowy otw├│r.
Lekarz popukał się w czoło.
A ona na to:
- Nie, nie tu, bo mi stary jajami oczy powybija.