psy
#it
hit
fut
emu
syn

Rozmowa ojca z synkiem:...

Rozmowa ojca z synkiem:
- Co dzi艣 robili艣cie w szkole?
- R贸偶nie, na przyk艂ad na matematyce szukali艣my wsp贸lnego mianownika.
- Co艣 takiego? Jak chodzi艂em do szko艂y te偶 to robili艣my. 呕e te偶 nikt go do tej pory nie znalaz艂...

W przedziale poci膮gu...

W przedziale poci膮gu siedz膮 naprzeciwko siebie mama z synkiem Jasiem i jaki艣 facet. Jasiu wykonuje te same ruchy co facet naprzeciwko. Facet po pewnym czasie nie wytrzyma艂 i m贸wi do matki dziecka:
- Czy mo偶e pani co艣 powiedzie膰 synkowi, aby mnie nie przedrze藕nia艂?
- Jasiu, nie zachowuj si臋 jak g艂upek.

Przychodzi blondynka...

Przychodzi blondynka - nastolatka do mamy i m贸wi:
- Mamo, czy to prawda, 偶e dzieci rodz膮c si臋 wychodz膮 z tego samego miejsca w kt贸re ch艂opcy wk艂adaj膮 ich cz艂onki?
Matka zadowolona, 偶e nie musi porusza膰 tego tematu sama m贸wi:
- Tak c贸reczko, tak.
Na to blondynka:
- A czy przy porodzie nie powybija mi z臋b贸w?

Pu艂kownik do majora:...

Pu艂kownik do majora:
- Jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie S艂o艅ca, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia. Niech wszyscy 偶o艂nierze wyjd膮 na plac 膰wicze艅, b臋d臋 im udziela艂 wyja艣nie艅. W razie deszczu, poniewa偶 i tak nic nie b臋dzie wida膰, prosz臋 zebra膰 ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
- Na rozkaz pu艂kownika jutro o godzinie 9.00 odb臋dzie si臋 uroczyste za膰mienie S艂o艅ca. Je艣li zajdzie konieczno艣膰 deszczu, pan pu艂kownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Kapitan do porucznika:
- Na rozkaz pu艂kownika jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie S艂o艅ca. W razie deszczu za膰mienie odb臋dzie si臋 w sali gimnastycznej, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Porucznik do sier偶anta:
- Jutro o 9.00 pu艂kownik za膰mi S艂o艅ce w sali gimnastycznej, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Sier偶ant do kaprala:
- Jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie pu艂kownika z powodu S艂o艅ca. Je偶eli na sali gimnastycznej b臋dzie pada艂 deszcz, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia, zebra膰 wszystkich na placu 膰wicze艅.
Dwaj szeregowi pomi臋dzy sob膮:
- Zdaje si臋, 偶e jutro b臋dzie pada艂 deszcz. S艂o艅ce za膰mi pu艂kownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza si臋 to ka偶dego dnia...

Mama z ma艂膮 c贸reczk膮...

Mama z ma艂膮 c贸reczk膮 w pokoju, czyta jej bajk臋 na dobranoc. Nagle s艂ycha膰 odg艂os otwieranych drzwi wej艣ciowych do domu, jaki艣 艂omot w przedpokoju, z chwili na chwil臋 coraz g艂o艣niejszy. Przestraszona c贸rka pyta:
- Mamo, co to za ha艂asy
- Nic takiego, to tylko tata pr贸buje wnie艣膰 beczk臋 piwa na g贸r臋.
- A jak on j膮 tam wtoczy?
- W 偶o艂膮dku.

Lech Kaczy艅ski umar艂....

Lech Kaczy艅ski umar艂. Jego dusza pow臋drowa艂a do bram nieba, gdzie czeka艂 na niego 艣w. Piotr. Piotr zatrzymuje Lecha i m贸wi:
- S艂uchaj, stary. Z kim艣 takim jak ty nie mamy do czynienia na co dzie艅, mamy wi臋c specjaln膮 procedur臋 dla takich przypadk贸w. Szef ka偶e ci sp臋dzi膰 jeden dzie艅 w piekle, i jeden w niebie, 偶eby艣 m贸g艂 sobie sam wybra膰 miejsce zamieszkania. Tam, gdzie wybierzesz, sp臋dzisz wieczno艣膰.
U艣miechni臋ty Kaczy艅ski odpowiada:
- Ale ja ju偶 wybra艂em, chce do nieba!
Na to Piotr:
- Przykro mi, takie s膮 zasady.
Wi臋c Lech wsiad艂 najpierw do windy prowadz膮cej do piek艂a. Winda si臋 zatrzyma艂a, drzwi si臋 otwieraj膮. Widok wprawia pasa偶era w zaskoczenie.
Przed nim jest zielone pole golfowe, obok wida膰 pawilon klubowy. Siedz膮 tam wszyscy jego nie偶yj膮cy przyjaciele, rodzina, elegancko ubrani. Na jego widok biegn膮 z otwartymi ramionami i witaj膮 go rado艣nie, a nast臋pnie zapraszaj膮 na wytrawn膮 kolacj臋 z szampanem i kawiorem. Przy kolacji odwiedza ich diabe艂, tak samo elegancko ubrany, czysty, ogolony itd. Przynosi im lody.
Gdy Lech ko艅czy pi膮ty kieliszek szampana, diabe艂 m贸wi:
- 艢mia艂o, Leszku, wypij nast臋pny.
- No, nie wiem czy to wypada...
- Spoko, tu jest piek艂o i wszystko wolno!
**
Po 24 godzinach sp臋dzonych w piekle Lech zaczyna si臋 powa偶nie zastanawia膰. "W sumie diabe艂 to fajny go艣膰, kulturalny, opowiada 艣mieszne dow...y. Nie jest tak 藕le, ale zobaczymy, jak b臋dzie w niebie."
Przysz艂a kolej na wizyt臋 w niebie. Co prawda czysto, 艂adnie, wok贸艂 sami mili ludzie i oczywi艣cie Szef. Lech czuje si臋 troszk臋 nieswojo, zw艂aszcza 偶e zamiast dobrego klubu jest zwyczajna jad艂odajnia, nikt nie opowie 艣wi艅skiego dow...u ani wulgarnie nie za偶artuje. W dodatku wszyscy ci膮gle powtarzaj膮 o "wieczystym pokoju" i generalnie jest mi艂o, ale nieciekawie.
Gdy przyszed艂 czas na wyb贸r, Kaczy艅ski przychodzi do 艣w. Piotra i m贸wi:
- Widzisz, Piotrze... niebo niew膮tpliwie te偶 ma zalety itd, ale chyba jednak wola艂bym p贸j艣膰 do piek艂a...
Piotr oczywi艣cie nie kwestionowa艂 wyboru. Nagle Kaczy艅ski poczu艂, 偶e traci grunt pod nogami i po kr贸tkim locie twardo wyl膮dowa艂 na spalonej, ognistej ziemi. Rozejrza艂 si臋 wok贸艂 i z przera偶eniem stwierdzi艂, 偶e piek艂o ju偶 nie jest wspania艂膮 sielank膮. Przed nim by艂a tylko smo艂a, sadza i unosi艂 si臋 smr贸d palonych zw艂ok. Ujrza艂 swoich przyjaci贸艂 poddawanych okrutnym torturom, skutych 艂a艅cuchami. Nagle poczu艂 kud艂at膮, 艣mierdz膮c膮 艂ap臋 diab艂a na swoim garniturze. Przestraszony, spyta艂:
- Kolego diable, a gdzie si臋 podzia艂o pole golfowe, klub i szampan? Czemu nie jest ju偶 tak pi臋knie, jak by艂o tu wczoraj?
Na to diabe艂 z u艣miechem:
- Wczoraj mieli艣my kampani臋 wyborcz膮. Dzi艣, synku, zag艂osowa艂e艣 na nas.

Do domu uciech przychodzi...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Na spacerze z psami spotyka...

Na spacerze z psami spotyka si臋 dw贸ch go艣ci. Jeden ma dobermana, a drugi ratlerka. Postanowili p贸j艣膰 do pobliskiego lokalu na kaw臋. Facet z dobermanem stwierdza:
- Ale tam jest napis, 偶e nie mo偶na wchodzi膰 z psami.
- Za艂o偶ymy czarne okulary i b臋dziemy udawa膰 niewidomych z psami przewodnikami.
Tak te偶 zrobili. Do stolika przy kt贸rym usiedli podchodzi do kelner i zwraca si臋 do w艂a艣ciciela dobermana:
- Przykro mi prosz臋 pana, ale do naszego lokalu nie wolno wprowadza膰 ps贸w.
- Ale to m贸j pies przewodnik!
- Przecie偶 dobermany nie s膮 psami przewodnikami!
- Jak to nie? S膮 艣wietnymi przewodnikami! S膮 艣wietnie u艂o偶one i zapewniaj膮 bezpiecze艅stwo.
- Dobrze, przepraszam, nie wiedzia艂em - wycofuje si臋 kelner i nagle zauwa偶a drugiego psa.
- Prosz臋 pana, tu nie wolno wprowadza膰 ps贸w!
- Ale to jest m贸j pies przewodnik!
- O nie. Mog臋 uwierzy膰 w dobermana jako psa przewodnika, ale w ratlerka nie uwierz臋!
- Co? Dali mi ratlerka?...

Dw贸ch prawnik贸w wesz艂o...

Dw贸ch prawnik贸w wesz艂o do baru. Zam贸wili po drinku, po czym wyci膮gn臋li z teczek po kanapce i zacz臋li je艣膰. Natychmiast pojawi艂 si臋 przed nimi w艂a艣ciciel baru.
- Panowie, bez przesady... Nie mo偶ecie tu je艣膰 swoich kanapek.
Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili si臋 kanapkami.

- Mamo, mamo zr贸b mi...

- Mamo, mamo zr贸b mi 艣niadanie....
- Pos艂uchaj, to 偶e sypiam z Twoim ojcem nie oznacza, 偶e mo偶esz do mnie m贸wi膰 "mamo"
- No to jak mam m贸wi膰??
- Normalnie, Andrzej.