#it
emu
psy
syn

- Panie kelner, jakie...

- Panie kelner, jakie wino poleciłby pan do tego dania - wytrawne, czy półwytrawne?
- Pan jest z t─ů dam─ů, kt├│ra w┼éa┼Ťnie wychodzi┼éa do toalety?
- Owszem.
- To polecam w├│dk─Ö..

Przychodzi facet do apteki...

Przychodzi facet do apteki po prezerwatywy, a tam m┼éoda i ┼éadna aptekarka. Facecik stremowany m├│wi nie┼Ťmia┼éo:
- Poproszę palto, ale wie pani nie na mnie całego, ale takie mniejsze...
Aptekarka podaje paczuszk─Ö i m├│wi:
- Je┼Ťli potrzebuje pan futrzany ko┼énierzyk to ko┼äcz─Ö prac─Ö o godz. 20..

Kolega podwozi koleg─Ö...

Kolega podwozi koleg─Ö nowym samochodem:
- nie wiesz, jak cz─Östo trzeba zmienia─ç olej?
- nie wiem, ale m├│j kolega zmienia co 5 lat.
- a co ma?
- bud─Ö z frytkami.

Jeszcze przed wojn─ů w...

Jeszcze przed wojn─ů w Iraku. Na biurku Saddama H. odzywa si─Ö telefon.
- Słucham - mówi Saddam.
- Saddam? - odzywa się bełkotliwy głos z silnym akcentem - Słuchaj jestem Paddy, czyli rozumiesz, Irlandczyk. Strasznie mnie wk*rwiasz i dlatego wypowiadam ci wojnę.
- Tak? - zamy┼Ťli┼é si─Ö Saddam - a ile ty masz ┼╝o┼énierzy?
- Nooo... jestem ja, m├│j szwagier i nasi koledzy od rzutek z pubu - w sumie osiem os├│b!
- Ale ja mam 1 600 tys. wojska!
- Tak? To ja jeszcze zadzwoni─Ö, tylko si─Ö naradz─Ö.
Za tydzień na biurku Saddama znów dzwoni telefon:
- Saddam? Znowu m├│wi Paddy, pami─Ötasz? Ja w sprawie tej wojny, co┼Ťmy ci wypowiedzieli. Poczynili┼Ťmy pewne przygotowania i mamy sprz─Öt.
- Tak? A jaki mo┼╝na wiedzie─ç?
- Kosiark─Ö do trawy, traktor ogrodowy i dwa kije do bejsbola!
- No... ale ja mam 20 tys. czołgów i 30 tys. transporterów opancerzonych, a od ostatniej naszej rozmowy zmobilizowałem dodatkowe pół miliona żołnierzy.
- To wiesz co? Ja jeszcze musz─Ö par─Ö rzeczy sprawdzi─ç i ci oddzwoni─Ö.
Za kolejny tydzień Paddy dzwoni znów:
- Saddam? Wiesz ja jeszcze raz w sprawie tej wojny, co┼Ťmy ci j─ů wypowiedzieli. Wiesz co, zapomnij o tym.
- O! A cóż to skłoniło cię do zmiany decyzji?
- Bo wiesz, poczytali┼Ťmy ze szwagrem konwencj─Ö genewsk─ů i doszli┼Ťmy do wniosku, ┼╝e za ch*ja nie wy┼╝ywimy dw├│ch milion├│w je┼äc├│w.

Dyrektor du┼╝ej fabryki...

Dyrektor du┼╝ej fabryki wzywa do swego gabinetu sekretark─Ö.
- Pani Jolu! Czy, tak jak prosiłem, dała pani do gazety ogłoszenie, że poszukujemy nocnego stróża?
- Oczywi┼Ťcie, panie dyrektorze. Zrobi┼éam, jak pan prosi┼é!
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy. Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.

M├│wi wnuk do dziadka....

M├│wi wnuk do dziadka.
- Kiedy┼Ť to mieli┼Ťcie ┼║le. Nie by┼éo internetu, kom├│rek, czatu ani gadu-gadu....
Jak Ty w og├│le babci─Ö pozna┼ée┼Ť?
- No jak nie było? Wszystko to było - odpowiada dziadek
- Ale jak to?
- No przecie┼╝ babcia mieszka┼éa w internacie, jak wraca┼éa ze szko┼éy to ja sta┼éem na czatach,wychodzi┼éem i z babci─ů na gadu-gadu, a jakby nie kom├│rka to i Ciebie i Twojego ojca by nie by┼éo...

Idzie staruszek do "PZU"...

Idzie staruszek do "PZU" i powiada:
- Chciałbym się ubezpieczyć na życie.
- A ile pan ma lat?
- 85
- To pan ju┼╝ za stary! Niestety, ale nie mog─Ö pana ubezpieczy─ç.
- To si─Ö ojciec zmartwi Sad
- To pan ma ojca?
- Tak. A co?
- A ile ma lat?
- 104
- To przyjd┼║ jutro z ojcem.
- To si─Ö dziadek ucieszy!
- To ty masz dziadka?
- Tak. A co?
- A ile ma lat?
- 122
- To przyjd┼║ jutro z ojcem i z dziadkiem!
- Jutro nie mog─Ö!
- Dlaczego?
- Dziadek si─Ö ┼╝eni.
- To mu si─Ö jeszcze chce?
- Nie, nie chce, ale musi....

W ogrodzie kto┼Ť notorycznie...

W ogrodzie kto┼Ť notorycznie wy┼╝era┼é jab┼éka z drzew. Ogrodnik postanowi┼é zaczai─ç si─Ö na z┼éodzieja. Gdy w nocy co┼Ť zacz─Ö┼éo szele┼Ťci─ç w ga┼é─Öziach, ogrodnik podkrad┼é si─Ö do jab┼éonki i ujrza┼é na niej ciemn─ů posta─ç. Niewiele my┼Ťl─ůc, z┼éapa┼é z┼éodzieja za jaja i pyta:
- Gadaj, kto┼Ť ty?! - Odpowiedzia┼éa cisza. ┼Üciska wi─Öc mocniej:
- Gadaj, p├│kim dobry, kto┼Ť ty??!!!! - Dalej cisza... ┼Ťcisn─ů┼é z ca┼éej si┼éy:
- Gadaj draniu, kto┼Ť ty ?????!!!!!!!!!! Zduszony g┼éos wyj─ůka┼é:
- ....J├│zek..... nie...mo...wa.... ze wsi........

Do sklepu rybnego przychodzi...

Do sklepu rybnego przychodzi w─Ödkarz.
- Niech pan mi zarzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania żony będę mógł się pochwalić, że je złapałem!