#it
emu
psy
syn

Po całonocnym locie ze...

Po ca┼éonocnym locie ze Stan├│w, kobieta z o┼Ťmiorgiem dzieci (wszystkie poni┼╝ej 11 roku ┼╝ycia) wysiad┼éa z samolotu na lotnisku we Frankfurcie - jej celem by┼éa ameryka┼äska baza wojskowa, w kt├│rej s┼éu┼╝y┼é jej m─ů┼╝. Ci─ůgn─ůc ze sob─ů ogromn─ů ilo┼Ť─ç baga┼╝y ca┼éa 9-ka znalaz┼éa si─Ö przed celnikiem. M┼éody celnik spojrza┼é z niedowierzaniem w oczach na "wycieczk─Ö" i spyta┼é:
- Czy te wszystkie dzieci i cały ten bagaż należy do Pani?
- Tak - odpar┼éa kobieta, z g┼éo┼Ťnym westchni─Öciem - to wszystko moje...
Celnik przyst─ůpi┼é zatem do rutynowej kontroli:
- Czy ma pani ze sob─ů jaki┼Ť alkohol, narkotyki lub bro┼ä ?
- Prosz─Ö pana - odpar┼éa spokojnie kobieta - gdybym mia┼éa kt├│r─ůkolwiek z tych rzeczy, ju┼╝ dawno bym jej u┼╝y┼éa.

Franek chleje w├│d─Ö z...

Franek chleje w├│d─Ö z Jankiem u niego w domu. Patrzy, a na ┼Ťcianie wisi metalowa miednica. Pyta Janka:
- A co to jest?
Janek na to:
- Zegar z kuku┼ék─ů.
- Co Ty gadasz, jak to dzia┼éa? - pyta Franek. Na to Janek bierze pa┼é─Ö bejsbolow─ů i jjjjak nie walnie w t─Ö mich─Ö! Micha dr┼╝y, okrutnie ha┼éasuj─ůc. W tym momencie zza ┼Ťciany kto┼Ť krzyczy:
- Ku-ku-k***a, wpół do czwartej rano jest!

Dlaczego ┼Ťciany nie tocz─ů...

Dlaczego ┼Ťciany nie tocz─ů ze sob─ů wojen?
.
.
.
.
.
Bo mi─Ödzy nimi jest pok├│j.

Dwóch Kaszubów pojechało...

Dwóch Kaszubów pojechało do Niemiec.
Widz─ůc polsk─ů rejestracj─Ö policjant niemiecki postanowi┼é ich wylegitymowa─ç.
Zatrzymuje ich i m├│wi:
- Pasporte
Na to jeden z Kaszub├│w:
- Ku┼Ťnij nas w ┼╝ec (poca┼éuj nas w dup─Ö)
Na to zdziwiony policjant pyta:
- Was?(co?)
Kaszub:
- Jo jo mnie i Bronka

Przychodzi pan do sklepu...

Przychodzi pan do sklepu i pyta si─Ö:
- Widział pan stado baranów?
- Nie. A co, zgubił się pan?

Trzy staruszki jedz─ů...

Trzy staruszki jedz─ů obiad i rozmawiaj─ů o r├│┼╝nych rzeczach. Jedna m├│wi:
- Wiecie, naprawd─Ö coraz gorzej z moj─ů pami─Öci─ů. Dzi┼Ť rano, sta┼éam na schodach i nie mog┼éam sobie przypomnie─ç, czy w┼éa┼Ťnie wchodz─Ö, czy schodz─Ö.
Druga na to:
- My┼Ťlisz, ┼╝e nie ma nic gorszego? Kt├│rego┼Ť dnia siedzia┼éam na brzegu ┼é├│┼╝ka i nie wiedzia┼éam, czy wstaj─Ö, czy k┼éad─Ö si─Ö spa─ç.
Baba u┼Ťmiecha si─Ö zadowolona z siebie:
- Cóż, moja pamięć jest tak dobra, jak zawsze była, odpukać - tu puka w stół. Nagle z zaskoczeniem na twarzy pyta:
- Kto tam?

Rozmowa koleg├│w:...

Rozmowa koleg├│w:
- By┼ée┼Ť takim zatwardzia┼éym przeciwnikiem ma┼é┼╝e┼ästwa, a jednak si─Ö o┼╝eni┼ée┼Ť.
- Bo nie smakowało mi jedzenie ze stołówki.
- A teraz?
- Teraz ju┼╝ mi smakuje...