Po katastrofie statku...

Po katastrofie statku ocala艂o 40 m臋偶czyzn i 1 kobitka. Uda艂o im si臋 dostac na bezludna wysp臋. Po miesi膮cu dziewczyna powiedzia艂a
- Do艣膰 tych 艣wi艅stw! - i pope艂ni艂a samob贸jstwo. Po nast臋pnym miesi膮cu faceci powiedzieli
- Do艣膰 tych 艣wi艅stw! - i j膮 zakopali. Po kolejnym miesi膮cu znowu powiedzieli
- Do艣膰 tych 艣wi艅stw! - i j膮 wykopali.

Zebra艂 w贸dz india艅ski...

Zebra艂 w贸dz india艅ski 鈥濻iedz膮cy Pies鈥 ca艂e swoje wielkie plemi臋 na narad臋 wojenn膮:
- Czerwonosk贸rzy! Czy jeste艣my wielkim narodem?
- Taaaaaaaak!
- To dlaczego nie mamy w艂asnej rakiety z 艂adunkiem nuklearnym?
- .... Zbudujemy?
- Zbudujemy!
- Huuuuraaaa!
艢cieli wi臋c tomahawkami najwi臋ksz膮 sekwoj臋 w okolicy, wydr膮偶yli j膮 w trudzie i znoju; wed艂ug starej, india艅skiej receptury wyprodukowali proch, napchali go do wydr膮偶onego pnia, zapletli lin臋 z lian i jako lont wyprowadzili na zewn膮trz rakiety.
- A gdzie j膮 wystrzelimy?
- Na Erewa艅!
- A dlaczego na Erewa艅?
- Bo to jedyne miasto, jakie znamy!
Napisali na rakiecie: 鈥濶a Erewa艅鈥, zbili si臋 w gromad臋 i podpalili lont.
Jak nie hukn臋艂o! Prawdziwy Armagedon: dom, sw膮d, wszystkich rozrzuci艂o w promieniu kilkunastu metr贸w....
W贸dz bez nogi, bez r臋ki, podnosi g艂ow臋, otrzepuje si臋 z kurzu i m贸wi:
- Ja pie****臋! Wyobra偶acie sobie, co si臋 dzieje w Erewaniu?

- Wiesz,wczoraj bya艂m...

- Wiesz,wczoraj bya艂m z koleg膮 w lesie - m贸wi Ja艣 do Ma艂gosi.
- No i co?
- Zobaczyli艣my w臋偶a.
- I co zrobili艣cie?
- Chyba co ja zrobi艂em, zabi艂em.
- Tego w臋偶a? Ale jeste艣 dzielny!
- Nie, koleg臋.
- A dlaczego go zabi艂e艣?
- Bo nie chcia艂em, by uk膮si艂 go w膮偶...

Przewodnik tatrza艅ski...

Przewodnik tatrza艅ski m贸wi do grupy turyst贸w:
-Zbli偶amy si臋 do niebezpiecznego uskoku. Wiele os贸b po艣lizgn臋艂o si臋 tu i spad艂o w przepa艣膰. Gdyby komu艣 z pa艅stwa to si臋 przytrafi艂o, prosz臋 zwr贸ci膰 g艂ow臋 w lew膮 stron臋. Z lotu ptaka rozci膮ga si臋 pi臋kny widok na dolin臋...

Turystka nie zd膮偶y wr贸ci膰...

Turystka nie zd膮偶y wr贸ci膰 do schroniska przed noc膮, wi臋c postanawia zatrzyma膰 si臋 u bacy.
Baca si臋 zgodzi艂.
Wieczorem zebra艂o mu si臋 na mi艂o艣膰.
Wzi膮艂 litr bimbru i dobiera si臋 do turystki.
Ta uprzedza, 偶e ma okres, ale bacy to nie przeszkadza.
Rano baca budzi si臋, niewiele pami臋ta, patrzy po艣ciel zakrwawiona, turystki nie ma, wi臋c szuka.
Nie znajduj膮c jej nigdzie, siada i m贸wi do siebie:
- Jo jom chyba zabi艂!
Ale pobieg艂 jeszcze do 艂azienki, patrzy w lustro i m贸wi:
- Jo jom chyba ze偶ar艂.

- Prezydent Bush powiedzia艂,...

- Prezydent Bush powiedzia艂, 偶e je艣li Irak pozb臋dzie si臋 Saddama, pomo偶e narodowi irackiemu, dostarczaj膮c mu 偶ywno艣ci, lekarstw, buduj膮c mieszkania i rozwijaj膮c o艣wiat臋.
- Polska oczekuje podobnej propozycji.

Spotyka doberman jamnika....

Spotyka doberman jamnika. W艂a艣ciciel jamnika ostrzega w艂a艣ciciela dobermana:
- We藕 Pan tego psa, bo to si臋 藕le sko艅czy!
- We藕 Pan lepiej tego swojego jamnika - odpowiada drugi - bo m贸j doberman zaraz go za艂atwi!
- Jak Pan chcesz - odpowiada w艂a艣ciciel jamnika.
Za chwil臋 oba psy wpadaj膮 na siebie i po kr贸tkiej chwili doberman le偶y z przegryzion膮 szyj膮, a jamnik jakby nigdy nic.
- Panie, sprzedaj Pan mi tego jamnika - prosi po chwili w艂a艣ciciel dobermana.
- Dobra, a za ile?
- Dam 3000 z艂!
- Panie, 3000 z艂 kosztowa艂 krokodyl, a gdzie operacja plastyczna?

Rzecz dzieje si臋 w czasach,...

Rzecz dzieje si臋 w czasach, gdy masowo przywo偶ono do Polski powypadkowy z艂om z Niemiec. Go艣膰 przywi贸z艂 co艣 takiego na lawecie do mechanika - masa pogi臋tej blachy.
- O w mord臋 - m贸wi mechanik - nie藕le trza艣ni臋ty. B臋dzie za dwa tygodnie.
Po tygodniu telefon. Dzwoni mechanik:
- Panie, jest problem. Co to za marka?
- A czemu Pan pyta?
- No bo jak bym tego nie klepa艂, wychodzi przystanek autobusowy...

Rok 1497. P艂ynie sobie...

Rok 1497. P艂ynie sobie statek piracki straszliwego kapitana Rudobrodego. Nagle na horyzoncie pojawia si臋 statek towarowy. Majtek z bocianiego gniazda wo艂a:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moj膮 czerwon膮 koszul臋!!!
Kapitan za艂o偶y艂 koszul臋, dokonali aborda偶u, straszliwej rzezi i statek by艂 ich. P艂yn膮 dalej. Nagle na horyzoncie pojawia si臋 drugi statek towarowy.
Majtek z bocianiego gniazda wo艂a:
- Kapitanie statek towarowy na horyzoncie!
- Dobra jest! Podajcie moj膮 czerwon膮 koszul膮!!!
Zn贸w za艂o偶y艂 koszul臋, dokonali aborda偶u, straszliwej rzezi i statek by艂 ich. Po kilku takich "akcjach", jeden z marynarzy pyta:
- Kapitanie! Dlaczego na "akcje" zawsze zak艂ada pan czerwon膮 koszul臋?
- Bo jak napadamy na statek, to mog膮 mnie przecie偶 rani膰, a na czerwonej koszuli nie wida膰 plam krwi. A gdy nie wida膰, 偶e kapitan jest ranny, to duch za艂ogi nie upada i wszyscy walcz膮 jak lwy!!!
W tym momencie majtek z bocianiego gniazda wo艂a:
- Kapitanie 12 brytyjskich statk贸w wojennych!!!
- Dobra jest!!! Podajcie moje br膮zowe spodnie.