#it
emu
psy
syn

Po nocy po┼Ťlubnej matka...

Po nocy po┼Ťlubnej matka pyta c├│rk─Ö:
- No i jak córeczko? Ile razy było dzisiaj w nocy?
- Dwa razy mamusiu...
Nast─Öpnego ranka to samo pytanie.
- Dzisiaj mamusiu by┼éo sze┼Ť─ç razy...
Po nast─Öpnej nocy by┼éo szesna┼Ťcie, a po jeszcze jednej dwadzie┼Ťcia
siedem. Zaniepokojona te┼Ťciowa wzywa wi─Öc zi─Öcia na rozmow─Ö.
- Kochany zi─Öciu, jak tak dalej p├│jdzie, to mi c├│rk─Ö zaje┼║dzisz!
- Ale o co mamusi chodzi?
- No, po nocy po┼Ťlubnej by┼éo dwa razy, p├│┼║niej sze┼Ť─ç, szesna┼Ťcie, a
teraz dwadzie┼Ťcia siedem razy...
- Aaa... Niech si─Ö mamusia nie przejmuje. Ona liczy "tam" i "spowrotem"...

- Jak si─Ö czujesz jako...

- Jak si─Ö czujesz jako ┼Ťwie┼╝o upieczony ┼╝onko┼Ť?
- Coraz młodziej, jak chłopaczek!
- Jakim cudem?
- Znowu po kryjomu palę w łazience!

Co┼Ť co cz─Östo wk┼éadasz...

Co┼Ť co cz─Östo wk┼éadasz i wyjmujesz z ust i cz─Östo pr├│bujesz gry┼║─ç
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Gwizdek!!!

W pracy kolega do kolegi: ...

W pracy kolega do kolegi:
- Dlaczego masz podbite oko?
- Żona mnie pobiła.
- Za co?
- Powiedziałem do niej "ty".
- I za to cię pobiła?
- Zapyta┼éa mnie, czy by┼Ťmy si─Ö nie pokochali, bo nie kochali┼Ťmy si─Ö ju┼╝ od roku, a ja jej odpowiedzia┼éem "chyba ty".

Dzwoni facet do lekarza...

Dzwoni facet do lekarza i krzyczy w słuchawkę:
- Panie doktorze! Prosz─Ö natychmiast przyje┼╝d┼╝a─ç! Moja ┼╝ona jest bardzo powa┼╝nie chora!
- Spokojnie, nie tak nerwowo. Jakie s─ů objawy?
- No wie pan, dzisiaj rano by┼éa tak os┼éabiona, ┼╝e musia┼éem j─ů zanie┼Ť─ç do kuchni, ┼╝eby zrobi┼éa mi ┼Ťniadanie.

Dzwoni facet do firmy...

Dzwoni facet do firmy reklamuj─ůcej odchudzanie i po kr├│tkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".
Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:
"Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!".
Facet rzuca si─Ö bez namys┼éu w po┼Ťcig za blondynk─ů. Po paru kilometrach i pewnych pocz─ůtkowych trudno┼Ťciach, w ko┼äcu ┼éapie swoj─ů nagrod─Ö. Sytuacja powtarza si─Ö przez kolejne 4 dni.
Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, ┼╝e rzeczywi┼Ťcie schud┼é 5 kilo! W takim razie zn├│w dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni".
Nast─Öpnego dnia: w drzwiach staje zapieraj─ůca dech w piersiach kobieta, najpi─Ökniejsza, najbardziej seksowna, jak─ů widzia┼é w ┼╝yciu. Na sobie nie ma nic opr├│cz but├│w sportowych i tabliczki na szyi:
"Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!"
Ta kobieta ma jednak tak─ů super kondycj─Ö, ┼╝e faciowi nie┼éatwo jest j─ů z┼éapa─ç od razu i gonitwa trwa znacznie d┼éu┼╝ej. W ko┼äcu jednak okazuje si─Ö ┼╝e nagroda warta jest nadludzkiego wysi┼éku.
Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo!
W takim razie postanawia p├│j┼Ť─ç na ca┼éo┼Ť─ç i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:
- Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!
Facet jest jednak g┼é─Öboko przekonany, ┼╝e tego w┼éa┼Ťnie chce.
- Całe lata nie czułem się tak wspaniale!
Nast─Öpnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi pot─Ö┼╝ny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko r├│┼╝owe buty sportowe i tabliczk─Ö:
"Jestem Franek. Jak Cię złapię, będziesz mój!"

- W moim małżeńskim łóżku...

- W moim ma┼é┼╝e┼äskim ┼é├│┼╝ku jest tak jak w PlayboyÔÇÖu!
- ???
- Wychodzi raz na miesi─ůc...

Przyje┼╝d┼╝a Zorro na koniu...

Przyje┼╝d┼╝a Zorro na koniu do panienki i m├│wi do konia:
- Ty czekaj tutaj, bo jak przyjedzie jej stary, to ja wyskocz─Ö przez okno i odjedziemy.
Zorro z panienk─ů zabawiaj─ů si─Ö w domu, a┼╝ tu nagle s┼éycha─ç walenie do drzwi. Zorro wyskoczy┼é przez okno, a panienka otworzy┼éa drzwi. Patrzy, a tu ko┼ä stoi w drzwiach i m├│wi:
- Powiedz Zorro, ┼╝e ja tu czekam, bo na zewn─ůtrz pada deszcz.

By┼éem dzi┼Ť w ZUS-ie...

By┼éem dzi┼Ť w ZUS-ie
O, Jezusie!
Pół dnia tam byłem.
Cud, że przeżyłem.

- Hm, prosz─Ö Pana, w tej deklaracji
W kodzie pocztowym nie mamy spacji.
- Sk─ůd ja mam wiedzie─ç, gdzie wstawi─ç kresk─Ö?
- Musi wypełnić Pan raz jeszcze.

Wi─Öc wypisuj─Ö jeszcze raz.
Nic się nie stało. Ja mam czas.

- A tutaj, o, w słowie "składkę"
Ogonek wyszedł poza kratkę.
Mamy komputer (m─ůdra maszyna),
Tego ogonka nie przetrzyma.
Był tu przedwczoraj taki klient,
Wstawił ogonek, a za chwilę
Komputer wysiadł
I do dzisiaj
Znale┼║─ç nie mo┼╝na trzech milion├│w.
I komu to potrzebne, komu?

Wi─Öc wypisuj─Ö jeszcze raz.
Nic się nie stało. Ja mam czas.

- O, tu jest b┼é─ůd! Fundusz wypadkowy
Mamy od wczoraj całkiem nowy.
Wzrosło o dwa przecinek trzy.
Musi Pan zmieni─ç, przykro mi.

- Lecz kiedy byłem tu poprzednio
Wisia┼éa kartka, tam, przede mn─ů,
┼╝e wypadkowy po staremu
a teraz zmiana, no i czemu?

- Kartka na ┼Ťcianie, ┼╝e tak powiem,
jest dokumentem nieurz─Ödowym.
A składka wzrosła, to jest fakt.
Musi Pan zmieni─ç, nie, czy tak?

Wi─Öc wypisuj─Ö jeszcze raz.
Nic się nie stało. Ja mam czas.

Po wype┼énieniu sze┼Ťciokrotnym
postanowiłem być bezrobotnym.

┼╗ona: "Co to za dzwonek?"...

┼╗ona: "Co to za dzwonek?"
M─ů┼╝: "Sygna┼é przypominaj─ůcy abym zapi─ů┼é pasy."
┼╗ona: "Jak ci si─Ö udaje ignorowa─ç taki irytuj─ůcy d┼║wi─Ök?"
M─ů┼╝: "┼╗e co?"