#it
emu
psy
syn

- Podobno twoja ┼╝ona...

- Podobno twoja ┼╝ona kr├│tko ci─Ö trzyma...?
- Kr├│tko??!! To ju┼╝ pi─Ötnascie lat!

Dwóm przyjaciółkom po...

Dwóm przyjaciółkom po długich namowach, udało się wreszcie przekonać
m─Ö┼╝├│w, ┼╝eby zostali w domu, a one same wychodz─ů na kolacje do
knajpy, ┼╝eby przypomnie─ç sobie dawne czasy. Po zabawnie sp─Ödzonym
wieczorze, dwóch butelkach białego wina, szampanie i buteleczce
w├│dki opuszczaj─ů restauracj─Ö ca┼ékowicie pijane! W drodze powrotnej
obie nachodzi nagła potrzeba, może dlatego ze dużo wypiły. Nie
wiedz─ůc gdzie i┼Ť─ç si─Ö wysika─ç, jedna m├│wi do drugiej:
- Wejd┼║my na ten cmentarz, tutaj napewno nikogo nieb─Ödzie.
Wchodz─ů na cmentarz, najpierw jedna ┼Ťci─ůga majtki,sika, wyciera si─Ö tymi
majtkami i oczywi┼Ťcie je wyrzuca... Widz─ůc to, druga odrazu sobie
przypomina, ze ma na sobie drog─ů markow─ů bielizn─Ö od m─Ö┼╝a i szkoda
by j─ů wyrzuci─ç. ┼Üci─ůga wi─Öc majtki, wk┼éada je do kieszeni,sika i zrywa
kokardę z pierwszego lepszego wieńca, żeby się podetrzeć.
Na drugi dzie┼ä m─ů┼╝ pierwszej, dzwoni do m─Ö┼╝a drugiej:
- Jurek, nawet sobie nie wyobrażasz co się stało! o koniec mojego małżeństwa!
- Dlaczego?
- Moja żona wróciła o 5 rano kompletnie pijana i na dodatek bez majtek!
Od razu wywali┼éem j─ů z domu.
Na to drugi:
- Marek, to jeszcze nic, wiesz co wykombinowała moja! Nie tylko
przysz┼éa pijana i bez majtek, ale mia┼éa w┼éo┼╝on─ů w ty┼éek czerwon─ů kokard─Ö z
napisem: NIGDY CI─ś NIE ZAPOMNIMY, ┼üUKASZ, IGNA┼Ü, STASIEK I
POZOSTALI PRZYJACIELE Z SIŁOWNI

Była sobie para z 60-letnim...

By┼éa sobie para z 60-letnim sta┼╝em ma┼é┼╝e┼äskim. Nie byli bogaci, ale dawali sobie rad─Ö, ostro┼╝nie gospodaruj─ůc pieni─Ödzmi. Mieli po 85 lat, ale byli dobrego zdrowia, g┼é├│wnie dzi─Öki ┼╝onie, kt├│ra przez ostatni─ů dekad─Ö k┼éad┼éa wielki nacisk na zdrowe jedzenie i ─çwiczenia. Z pewno┼Ťci─ů ┼╝yliby jeszcze d┼éugo, jednak podczas podr├│┼╝y rozbi┼é si─Ö ich samolot. Tak wi─Öc trafili do nieba. Stan─Öli przed niebia┼äskimi wrotami, a ┼Ťw. Piotr wprowadzi┼é ich do wewn─ůtrz. Zabra┼é ich do pi─Öknego dworku, umeblowanego w z┼éoto i jedwabie, z pi─Öknie wyposa┼╝on─ů kuchni─ů i wodospadem w g┼é├│wnej ┼éazience. Zobaczyli s┼éu┼╝─ůc─ů, wieszaj─ůc─ů ich ulubione ubrania w szafie. Westchn─Öli oszo┼éomieni, gdy Piotr powiedzia┼é:
- Witamy w niebie. To będzie teraz wasz dom. Staruszek zapytał Piotra, ile to wszystko będzie kosztować.
- Ale┼╝, nic - odpowiedzia┼é Piotr - Pami─Ötajcie, to nagroda, kt├│r─ů otrzymujecie w niebie za wasze ┼╝ycie na ziemi.
Staruszek wyjrzał przez okno i zobaczył wielkie pole golfowe, wspanialsze niż jakiekolwiek na ziemi.
- A jakie tam s─ů op┼éaty? - mrukn─ů┼é.
- To jest niebo - odpowiedzia┼é ┼Ťw. Piotr. - Tu mo┼╝esz gra─ç codziennie, za darmo.
Potem udali si─Ö do klubu i zobaczyli obficie zastawiony st├│┼é, z ka┼╝d─ů kuchni─ů, jak─ů sobie mo┼╝na wymarzy─ç. Staruszek patrzy┼é na owoce morza, steki, egzotyczne desery i przer├│┼╝ne rodzaje napoj├│w.
- Nawet nie pytaj - ┼Ťw. Piotr uprzedzi┼é staruszka. - To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie si─Ö.
Staruszek rozejrzał się wokół i nerwowo spojrzał na żonę.
- Dobrze, a gdzie s─ů niskot┼éuszczowe, niskocholesterolowe potrawy i bezkofeinowa kawa? - zapyta┼é.
- To jest najlepsza cz─Ö┼Ť─ç. - odpowiedzia┼é ┼Ťw. Piotr. - Mo┼╝ecie je┼Ť─ç i pi─ç ile chcecie i nigdy nie b─Ödziecie grubi ani chorzy. To jest niebo!
Staruszek wci─ů┼╝ nie dowierza┼é.
- Żadnej gimnastyki, aby to zgubić? - zapytał
- Nie, chyba że chcecie - odpowiedział Piotr.
- Nie ma badania poziomu cukru ani ci┼Ťnienia krwi ani...
- Ju┼╝ nigdy. Wszystko co tu robicie ma wam sprawia─ç rado┼Ť─ç. Staruszek spojrza┼é na ┼╝on─Ö i powiedzia┼é:
- Ty i te twoje pier****ne otr─Öbowe p┼éatki! A mogli┼Ťmy tu by─ç ju┼╝ dziesi─Ö─ç lat temu!

M─ů┼╝ sko┼äczy┼é prac─Ö znacznie...

M─ů┼╝ sko┼äczy┼é prac─Ö znacznie szybciej ni┼╝ zwykle, nie zabra┼é jednak ze sob─ů telefonu do pracy i nie m├│g┼é uprzedzi─ç swojej ┼╝ony, ┼╝eby robi┼éa wcze┼Ťniej obiad. Wchodzi do mieszkania a ona z kochankiem na stole w kuchni. Stan─ů┼é jak wryty i patrzy na nich. A ┼╝ona na to:
- Ty si─Ö tak nie gap, Ty si─Ö ucz!´╗┐

Małżeństwo na zakupach....

Ma┼é┼╝e┼ästwo na zakupach. ┼╗ona zatrzymuje si─Ö przed witryn─ů sklepu z futrami:
- Kochanie, chcia┼éabym mie─ç takie pi─Ökne futro, wzdycha znacz─ůco w kierunku m─Ö┼╝a.
- To jedz whiskas ...

- Kochanie, wyczy┼Ťci┼éa┼Ť...

- Kochanie, wyczy┼Ťci┼éa┼Ť mi p┼éaszcz?
- Taak
- A garnitur?
- Taak
- A buty?
- Cooooo, to one te┼╝ maja kieszenie?

Młode małżeństwo dorobiło...

Młode małżeństwo dorobiło się synka, osobnik ten był normalny tylko nie cierpiał mleka.
Jak ka┼╝dego ranka mamusia wychodzi do sklepu kupi─ç synkowi dro┼╝d┼╝├│wk─Ö i jak ka┼╝dego ranka m├│wi tatusiowi:
- Ja wychodz─Ö, a ty spr├│buj da─ç mu mleko
Po powrocie... pe┼éne zdziwienie! Synek zjad┼é mleczn─ů zup─Ö.
- Jak to zrobi┼ée┼Ť? - pyta m─Ö┼╝a.
- Aaa... opowiadałem mu różne rzeczy... no i zjadł.
- Co mu opowiada┼ée┼Ť?
- No, że jak nie będzie jadł mleka... to będzie miał małego członka
Na to ┼╝onka - trzask go w pysk!
- Ty ┼Ťwinio! Dzieciakowi takie ┼Ťwi┼ästwa opowiadasz?!
Po ok. 30 minutach wpada do pokoju i znowu wali m─Ö┼╝a po pysku.
- A teraz to za co?! - krzyczy stary.
- Za to, ┼╝e jak by┼ée┼Ť ma┼éy to mleka nie pi┼ée┼Ť!!!

Pijany m─Ö┼╝czyzna przychodzi...

Pijany m─Ö┼╝czyzna przychodzi do domu, po cichu rozbiera si─Ö, na paluszkach przemierza przedpok├│j, delikatnie otwiera drzwi i nagle na jego g┼éowie l─ůduje patelnia, a ┼╝ona zaczyna awantur─Ö. Kilka dni p├│┼║niej skruszony facet opowiada o tym kumplowi. Ten kiwa z politowaniem g┼éow─ů i radzi:
- Stary, ja mam na to spos├│b. Jak zdarzy mi si─Ö popi─ç, to ju┼╝ zbli┼╝aj─ůc si─Ö do domu, g┼éo┼Ťno ┼Ťpiewam spro┼Ťne piosenki. Wchodz─Ö do mieszkania z hukiem, tak, ┼╝eby w ca┼éym bloku s┼éyszeli, w kuchni na wszelki wypadek t┼éuk─Ö dwa talerze, a potem wpadam do sypialni rycz─ůc: "┼╗ono, przygotuj si─Ö! Wr├│ci┼é Tw├│j kr├│l seksu i ma ochot─Ö na bara-bara!"
- I co, i co? - dopytuje si─Ö kolega.
- Nic. W takich sytuacjach ┼Ťpi, jak zabita.

Jedzie pani wind─ů, otwieraj─ů...

Jedzie pani wind─ů, otwieraj─ů si─Ö drzwi i wpada zamaskowany kole┼Ť z broni─ů i do niej:
- Na ostatnie pi─Ötro naciskaj!
Kobieta nacisnęła, na co on dalej:
- Na kolana i r├│b mi "loda"!
Przera┼╝ona kobieta robi, co karze. Drzwi si─Ö otwieraj─ů na ostatnim pi─Ötrze, on zdejmuje mask─Ö i m├│wi:
- No i co kochanie, dało się?!