#it
emu
psy
syn

Przychodzi facet do dentysty...

Przychodzi facet do dentysty i pyta:
- Ile b─Ödzie kosztowa┼éo wyrwanie z─Öba m─ůdro┼Ťci?
- 200 złotych.
- Hmm, za drogo.
- Mog─Ö oszcz─Ödzi─ç na znieczuleniu i wyrwa─ç go za 150.
- Taniej nie mo┼╝na? To wci─ů┼╝ za du┼╝o.
- Za 50 złotych mogę go wyrwać obcęgami. Co pan na to?
- A nie da si─Ö jeszcze taniej?
- No cóż, za 10 zł bez znieczulenia, obcęgami i w ramach praktyki może to zrobić student.
- Wspaniale. Prosz─Ö zapisa─ç ┼╝on─Ö na czwartek.

M┼éody ┼╝onko┼Ť pyta ojca:...

M┼éody ┼╝onko┼Ť pyta ojca:
- Dlaczego kobiety p┼éacz─ů? Co wtedy robi─ç?
- Nic. I nigdy nie dociekaj dlaczego p┼éacz─ů.
- Dlaczego?
- Bo to za drogo kosztuje.

Na ostrym kacu facet...

Na ostrym kacu facet podnosi si─Ö z ┼é├│┼╝ka, odkleja j─Özyk od podniebienia i chwiejnym krokiem pod─ů┼╝a do kuchni. Siada za sto┼éem. ┼╗ona grzecznie podaje mu talerz z jajecznic─ů. Facet zaczyna je┼Ť─ç, nagle m├│wi:
- P.....lony te┼Ť─ç!
Dalej je, ale po chwili zn├│w m├│wi:
- P.....lona te┼Ťciowa!
┼╗ona krz─ůta si─Ö po kuchni jak mo┼╝e najciszej, aby nie denerwowa─ç m─Ö┼╝a, ale zaciekawiona, decyduje si─Ö spyta─ç:
- Dlaczego blu┼║nisz na moich rodzic├│w, kochanie?
Facet zrywa si─Ö ze sto┼éka, rzuca w ni─ů widelcem i wrzeszczy:
- Bo ci debile dali ci takie imię, że człowiek nie może go sobie rano przypomnieć!

Mały przykład na to jak...

Mały przykład na to jak sobie można samemu pokomplikować życie...
O┼╝eni┼éem si─Ö z trzydziestoczteroletni─ů ┼éadn─ů i m┼éod─ů wd├│wk─ů, kt├│ra mia┼éa r├│wnie ┼éadn─ů szesnastoletni─ů c├│rk─Ö. M├│j ojciec o┼╝eni┼é si─Ö z moja pasierbic─ů. Od tej pory wszyscy potracili┼Ťmy orientacje w rodzinnych stosunkach:
Moja ┼╝ona, czyli synowa mojego ojca jest r├│wnie┼╝ jego te┼Ťciow─ů. Moja pasierbica zosta┼éa moj─ů macoch─ů, a m├│j ojciec moim zi─Öciem. Nie koniec na tym... Niedawno urodzi┼é mi si─Ö syn, a p├│l roku p├│┼║niej jego stryj, czyli syn mojego ojca. Moja macocha czyli c├│rka mojej ┼╝ony zosta┼éa w ten spos├│b siostr─ů swojego wnuka, b─Öd─ůc r├│wnocze┼Ťnie babk─ů swojego brata. Jej syn jest moim bratem, a ja jego dziadkiem. M├│j ojciec jest szwagrem swojego wnuka, kt├│ry jest bratankiem jego syna. Moja ┼╝ona, te┼Ťciowa i synowa mojego ojca jest babk─ů mojego brata. W ten spos├│b zosta┼éem swoim w┼éasnym dziadkiem...

Wr├│ci┼é m─ů┼╝ z w─Ödkowania...

Wr├│ci┼é m─ů┼╝ z w─Ödkowania i m├│wi do ┼╝ony:
- Ty wiesz, nawet nie s─ůdzi┼éem, ┼╝e mam takich sk─ůpych koleg├│w! Jak jechali┼Ťmy nad rzek─Ö, to si─Ö dogadali┼Ťmy, ┼╝e ten, kt├│ry z┼éowi pierwsz─ů ryb─Ö, stawia w├│dk─Ö, a drugi - zak─ůsk─Ö. Siedzimy, patrz─Ö a Micha┼éa sp┼éawik poszed┼é pod wod─Ö. A on nic! U Mariusza te┼╝ - jak szarpn─Ö┼éo, to a┼╝ si─Ö w─Ödka zgi─Ö┼éa. A ten siedzi i jakby nic nie widzia┼é...
- No, a ty mia┼ée┼Ť branie?
- Nie ma głupich! Ja nawet przynęty nie zakładałem...

Przychodzi kobieta do...

Przychodzi kobieta do aptekarza i m├│wi:
- Poprosz─Ö trutk─Ö.
- A po co?
- Chc─Ö otru─ç m─Ö┼╝a!
- Nawet je┼Ťli pani─ů zdradza dla innej nie mog─Ö pozwoli─ç ┼╝eby pani go otru┼éa!
Wtedy kobieta pokazuje zdj─Öcie jej m─Ö┼╝a kochaj─ůcego si─Ö z ┼╝on─ů aptekarza.
Wtedy aptekarz m├│wi:
- Nie wiedziałem, że ma pani receptę.

Bardzo p├│┼║no w nocy pijany...

Bardzo p├│┼║no w nocy pijany facet wraca do domu. Dzwoni do drzwi, ale ┼╝ona nie chce mu otworzy─ç. Facet, czekaj─ůc, m├│wi:
- Ooooo... ootw├│rz kochaaanie... przynios┼éem buuuu... bukiet najpi─Ökniejszych r├│┼╝ na ┼Ťwiecie dla naaaj... najpi─Ökniejszej kobiety na ┼Ťwiecie.
┼╗ona otwiera drzwi, facet wchodzi do mieszkania i idzie prosto do sypialni.
- A gdzie r├│┼╝e? - pyta ┼╝ona.
- A gdzie... najpi─Ökniejsza kobieta na ┼Ťwiecie?

Przychodzi go┼Ťciu do...

Przychodzi go┼Ťciu do lekarza:
- Panie doktorze, jestem impotentem.
- A sk─ůd Pan to wie?
- Ojciec był impotentem, dziadkowie, pradziadkowie. Na pewno jestem impotentem.
- To sk─ůd ┼╝e┼Ť si─Ö Pan wzi─ů┼é?
- Spod Rzeszowa.

Przychodzi baba do dentysty....

Przychodzi baba do dentysty. Siada na fotelu i zaczyna ┼Ťci─ůga─ç majtki.
- Ale┼╝ prosz─Ö pani, to pomy┼éka. Ja jestem dentyst─ů. Ginekolog przyjmuje pi─Ötro wy┼╝ej.
- Nie ma ┼╝adnej pomy┼éki. Zak┼éada┼é pan wczoraj mojemu staremu sztuczn─ů szcz─Ök─Ö?
Zakładałem.
To j─ů teraz pan wyci─ůgaj.

Mamy prawo do szcz─Ö┼Ťcia,...

Mamy prawo do szcz─Ö┼Ťcia, ale nie mamy szcz─Ö┼Ťcia do prawa.