emu
kot
psy
syn

Do Antka przyjechała...

Do Antka przyjecha┼éa ekipa telewizyjna, ┼╝eby zapyta─ç go, jak doszed┼é do tak wysokiej wydajno┼Ťci mleka od krowy.
- Ja tam nic nie wiem - m├│wi Antek. - Krowami, to si─Ö moja Jagu┼Ť zajmuje.
- Zawo┼éajcie j─ů gospodarzu, zrobimy z ni─ů ma┼ée interwiew.
- Jagna, chod┼║ tu.
- Czego?
- Panowie z TV chc─ů ci zrobi─ç interwju.
- Co to takiego?
- Nie wiem, ale lepiej si─Ö podmyj.

Mężczyzna około 40-tki...

M─Ö┼╝czyzna oko┼éo 40-tki pomyka┼é szos─ů w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy ju┼╝ dwukrotnie przekroczy┼é dozwolona pr─Ödko┼Ť─ç we wstecznym lusterku zobaczy┼é charakterystyczne czerwono-niebieskie migaj─ůce ┼Ťwiate┼éka. Pewien mocy swojego
samochodu ostro przyspieszy┼é, ale w├│z policyjny nie dawa┼é za wygran─ů. Po chwili zda┼é sobie jednak spraw─Ö, ┼╝e w ten spos├│b mo┼╝e przysporzy─ç sobie wielu k┼éopot├│w i zjecha┼é na pobocze. Policjant podszed┼é do niego, bez s┼éowa sprawdzi┼é prawo
jazdy i powiedział:
- To by┼é dla mnie d┼éugi dzie┼ä, zbli┼╝a si─Ö koniec mojej zmiany, na dodatek jest pi─ůtek trzynastego. Mam do┼Ť─ç papierkowej roboty, wiec je┼Ťli znajdzie pan jakie┼Ť dobre wyt┼éumaczenie na swoja ucieczk─Ö, pozwol─Ö panu odjecha─ç bez mandatu. M─Ö┼╝czyzna pomy┼Ťla┼é chwilk─Ö i powiedzia┼é:
- W zesz┼éym tygodniu moja ┼╝ona zostawi┼éa mnie dla jakiego┼Ť policjanta. Ba┼éem si─Ö, ┼╝e chcia┼é mi j─ů pan odda─ç.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

Podczas dłuższej podróży...

Podczas d┼éu┼╝szej podr├│┼╝y samochodem, para staruszk├│w zatrzymuje si─Ö w przydro┼╝nej restauracji na obiad. Po zjedzeniu, ma┼é┼╝e┼ästwo wychodzi z restauracji, wsiada do samochodu i jedzie dalej. Po kilkunastu minutach jazdy, kobieta zdaje sobie spraw─Ö z faktu, i┼╝ na stoliku w tej┼╝e knajpie zostawi┼éa by┼éa swoje okulary. Przez wspomniane kilkana┼Ťcie minut uda┼éo si─Ö jednak wiekowej parce ujecha─ç ┼éadnych par─Ö kilometr├│w. Co gorsza, musieli ujecha─ç kolejnych kilka, by znale┼║─ç miejsce do zawr├│cenia. Przez ca┼é─ů drog─Ö powrotn─ů, w┼Ťciek┼éy m─ů┼╝-staruszek nie daje spokoju swojej ┼╝onie. W┼Ťcieka si─Ö na ni─ů, wypomina, wyzywa od sklerotycznych staruch itd. I tak przez ca┼é─ů drog─Ö powrotn─ů do restauracji. Dopiero dotarcie na parking przed knajp─ů przynosi ulg─Ö uszom biednej staruszki i gard┼éu jej ma┼é┼╝onka. Kiedy kobieta wysiada z samochodu, m─ů┼╝ wo┼éa za ni─ů:
- Duszko, jak ju┼╝ b─Ödziesz w ┼Ťrodku, we┼║ od razu m├│j kapelusz.

Ciepłego wiosennego dnia...

Ciep┼éego wiosennego dnia m─ů┼╝ zwraca si─Ö do ┼╝ony:
-Sp├│jrz przez okno. Taka dzi┼Ť pi─Ökna pogoda Wandziu, a ty m─Öczysz si─Ö myciem pod┼éogi.
-Niestety - wzdycha małżonka.
-Wysz┼éaby┼Ť lepiej na dw├│r i umy┼éa nasz samoch├│d..

Małżeństwo siedzi przy...

Małżeństwo siedzi przy obiedzie.
┼╗ona do m─Ö┼╝a:
- Wiesz Stasiu, kiedy pomy┼Ťl─Ö, ┼╝e nasze ma┼é┼╝e┼ästwo trwa ju┼╝ 25 lat, to
ciepło mi się robi przy sercu.
M─ů┼╝ odpowiada
- Daj spokój Helena, po prostu cycek wpadł Ci do zupy.

Mi─Ödzynarodowy kongres...

Mi─Ödzynarodowy kongres feministek.
Na podium wchodzi jedna z delegatek i rzuca hasło:
- Siostry, do┼Ť─ç wyzysku. Nie b─Ödziemy im pra─ç i gotowa─ç!
Uchwa┼é─Ö przyj─Öto jednog┼éo┼Ťnie.
Na kolejnym spotkaniu wojowniczych pa┼ä, delegatki dziel─ů si─Ö swymi spostrze┼╝eniami.
Zaczyna Angielka:
- Wróciłam do domu i mówię: "John, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję". Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę, trzeciego dnia - widzę... gotuje jajko.
Sala zatrzęsła się od oklasków.
Na m├│wnic─Ö wchodzi Francuzka:
- Wróciłam do domu i mówię: "Pierre, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję".
Pierwszego dnia - nic nie widz─Ö, drugiego dnia - nic nie widz─Ö, trzeciego dnia - widz─Ö... pierze majtki.
Owacje na stoj─ůco.
Na podium wchodzi Rosjanka:
- Wróciłam do domu i mówię: "Iwan, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję".
Pierwszego dnia - nic nie widz─Ö, drugiego dnia - nic nie widz─Ö, trzeciego dnia nadal nic nie widz─Ö. Czwartego dnia - zaczynam widzie─ç na prawe oko.

Stara m├│wi do m─Ö┼╝a:...

Stara m├│wi do m─Ö┼╝a:
- Id─Ö na 10 minut do s─ůsiadki, pami─Ötaj co p├│┼é godziny powid┼éa zamiesza─ç!

Pocz─ůtkuj─ůca ┼Ťpiewaczka...

Pocz─ůtkuj─ůca ┼Ťpiewaczka operowa pyta m─Ö┼╝a:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy ┼Ťpiewam?
- Bo nie chc─Ö, ┼╝eby s─ůsiedzi my┼Ťleli, ┼╝e Ci─Ö bij─Ö.

"┼╗ona i ja poszli┼Ťmy...

"┼╗ona i ja poszli┼Ťmy na spotkanie maturzyst├│w z mojej szko┼éy, wiele lat po maturze. Zauwa┼╝y┼éem pijan─ů kobiet─Ö, siedz─ůc─ů samotnie przy s─ůsiednim stoliku. ┼╗ona spyta┼éa:
- Kto to jest?
Odpowiedziałem:
- To moja by┼éa sympatia. S┼éysza┼éem, ┼╝e gdy przerwali┼Ťmy nasz romans, ona zacz─Ö┼éa pi─ç i od tej pory nigdy nie by┼éa trze┼║wa.
┼╗ona na to:
- Kto by pomy┼Ťla┼é, ┼╝e cz┼éowiek mo┼╝e co┼Ť ┼Ťwi─Ötowa─ç tak d┼éugo...
I wtedy zaczęła się awantura..."