emu
psy
syn

Pu艂kownik do majora:...

Pu艂kownik do majora:
- Jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie S艂o艅ca, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia. Niech wszyscy 偶o艂nierze wyjd膮 na plac 膰wicze艅, b臋d臋 im udziela艂 wyja艣nie艅. W razie deszczu, poniewa偶 i tak nic nie b臋dzie wida膰, prosz臋 zebra膰 ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
- Na rozkaz pu艂kownika jutro o godzinie 9.00 odb臋dzie si臋 uroczyste za膰mienie S艂o艅ca. Je艣li zajdzie konieczno艣膰 deszczu, pan pu艂kownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Kapitan do porucznika:
- Na rozkaz pu艂kownika jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie S艂o艅ca. W razie deszczu za膰mienie odb臋dzie si臋 w sali gimnastycznej, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Porucznik do sier偶anta:
- Jutro o 9.00 pu艂kownik za膰mi S艂o艅ce w sali gimnastycznej, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Sier偶ant do kaprala:
- Jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie pu艂kownika z powodu S艂o艅ca. Je偶eli na sali gimnastycznej b臋dzie pada艂 deszcz, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia, zebra膰 wszystkich na placu 膰wicze艅.
Dwaj szeregowi pomi臋dzy sob膮:
- Zdaje si臋, 偶e jutro b臋dzie pada艂 deszcz. S艂o艅ce za膰mi pu艂kownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza si臋 to ka偶dego dnia...

Ziewaj膮ca solenizantka...

Ziewaj膮ca solenizantka nie jest zadowolona z tego, i偶 go艣cie zasiedzieli si臋 u niej zbyt d艂ugo. Nagle dzwoni telefon. Pani domu podnosi s艂uchawk臋, przez chwil臋 s艂ucha, po czym odk艂ada ja i oznajmia:
- Dzwonili ze stra偶y po偶arnej. M贸wili, 偶e w domu kt贸rego艣 z was wybuch艂 po偶ar. Niestety, nie dos艂ysza艂am u kogo...

W wojsku:...

W wojsku:
- Kowalski, nie widzia艂em ci臋 na ostatnich zaj臋ciach z kamufla偶u!
- Dzi臋kuj臋, sier偶ancie.

Pewna bogata Pani w wieku...

Pewna bogata Pani w wieku ok 50tki nie by艂a zadowolona z wygl膮du swojej waginy. W internecie odnalaz艂a klinik臋 chirurgii plastycznej, kt贸ra zajmowa艂a si臋 takimi zabiegami. Po konsultacji z m臋偶em zdecydowa艂a si臋 na zabieg.
Po wszystkim budzi si臋 z narkozy a wok贸艂 jej 艂贸偶ka ca艂y personel szpitala bije brawo, obok 艂贸偶ka stoj膮 dwa bukiety kwiat贸w.
Troch臋 zdenerwowana m贸wi:
-Co to ma znaczy膰 ? przecie偶 prosi艂am o dyskrecj臋!!! Co to za bukiety?!!!
Na to dyrektor kliniki:
- Niech si臋 pani nie martwi.Ten pierwszy bukiet jest od personelu naszej kliniki a ten drugi od ch艂opca z oparzeni贸wki w podzi臋kowaniu za nowe uszy...

Po ca艂onocnym locie ze...

Po ca艂onocnym locie ze Stan贸w, kobieta z o艣miorgiem dzieci (wszystkie poni偶ej 11 roku 偶ycia) wysiad艂a z samolotu na lotnisku we Frankfurcie - jej celem by艂a ameryka艅ska baza wojskowa, w kt贸rej s艂u偶y艂 jej m膮偶. Ci膮gn膮c ze sob膮 ogromn膮 ilo艣膰 baga偶y ca艂a 9-ka znalaz艂a si臋 przed celnikiem. M艂ody celnik spojrza艂 z niedowierzaniem w oczach na "wycieczk臋" i spyta艂:
- Czy te wszystkie dzieci i ca艂y ten baga偶 nale偶y do Pani?
- Tak - odpar艂a kobieta, z g艂o艣nym westchni臋ciem - to wszystko moje...
Celnik przyst膮pi艂 zatem do rutynowej kontroli:
- Czy ma pani ze sob膮 jaki艣 alkohol, narkotyki lub bro艅 ?
- Prosz臋 pana - odpar艂a spokojnie kobieta - gdybym mia艂a kt贸r膮kolwiek z tych rzeczy, ju偶 dawno bym jej u偶y艂a.

- I pami臋taj! E-mail...

- I pami臋taj! E-mail nie cieszy, tak jak zwyk艂y list! - rzek艂 do kobiety listonosz, z szelmowskim u艣miechem dopinaj膮c spodnie.

Wk艂adasz i wyk艂adasz...

Wk艂adasz i wyk艂adasz tak d艂ugo a偶 bia艂y p艂yn wyp艂tnie ci na usta wypluwasz go i u艣miechni臋ta odkladasz szczoteczk臋 do z臋b贸w

Dw贸ch koleg贸w przechodzi...

Dw贸ch koleg贸w przechodzi przez jezdni臋 w niedozwolonym miejscu. Policjant to zauwa偶a, szybko do nich podbiega, wyci膮ga blankiet i zaczyna wypisywa膰 mandat. Nagle jeden z nich si臋 pyta:
- Panie policjancie, czy pos艂owie te偶 dostaj膮 mandaty?
Policjant szybko schowa艂 blankiet z mandatami, grzecznie przeprosi艂 i poszed艂 dalej. A tymczasem drugi pyta go:
- Co艣 ty mu za bzdury nagada艂e艣?
- No co... spyta膰 nie wolno?...

Po gor膮cej i ostrej nocy...

Po gor膮cej i ostrej nocy m膮偶 z 偶on膮 k艂贸c膮 si臋, kto ma i艣膰 po bu艂ki. M膮偶 zaczyna:
- Id藕 ty!
- Nie, id藕 ty!
- Ale ja nie wiem ile bu艂ek kupi膰!
- To kup tyle bu艂ek, ile razy si臋 kochali艣my.
M膮偶 na to przysta艂, bo wiadomo, 偶e kobiecie trzeba czasem ust膮pi膰, i poszed艂 do sklepu na zakupy. Wchodzi do osiedlowego i m贸wi do ekspedientki:
- Poprosz臋 7 bu艂ek, albo nie... o, 5 bu艂ek, loda i kakao.