#it
emu
psy
syn

Pułkownik do majora:...

Pułkownik do majora:
- Jutro o 9.00 nast─ůpi za─çmienie S┼éo┼äca, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia. Niech wszyscy ┼╝o┼énierze wyjd─ů na plac ─çwicze┼ä, b─Öd─Ö im udziela┼é wyja┼Ťnie┼ä. W razie deszczu, poniewa┼╝ i tak nic nie b─Ödzie wida─ç, prosz─Ö zebra─ç ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
- Na rozkaz pu┼ékownika jutro o godzinie 9.00 odb─Ödzie si─Ö uroczyste za─çmienie S┼éo┼äca. Je┼Ťli zajdzie konieczno┼Ť─ç deszczu, pan pu┼ékownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia.
Kapitan do porucznika:
- Na rozkaz pu┼ékownika jutro o 9.00 nast─ůpi za─çmienie S┼éo┼äca. W razie deszczu za─çmienie odb─Ödzie si─Ö w sali gimnastycznej, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia.
Porucznik do sier┼╝anta:
- Jutro o 9.00 pułkownik zaćmi Słońce w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Sier┼╝ant do kaprala:
- Jutro o 9.00 nast─ůpi za─çmienie pu┼ékownika z powodu S┼éo┼äca. Je┼╝eli na sali gimnastycznej b─Ödzie pada┼é deszcz, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia, zebra─ç wszystkich na placu ─çwicze┼ä.
Dwaj szeregowi pomi─Ödzy sob─ů:
- Zdaje się, że jutro będzie padał deszcz. Słońce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...

W zakładzie fryzjerskim:...

W zakładzie fryzjerskim:
- Mistrzu, jaka jest różnica między ogoleniem za 3 złote, a tym za 5 złotych?
- Do tego za 5 złotych używam naostrzonej brzytwy.

Ameryka┼äscy tury┼Ťci wybrali...

Ameryka┼äscy tury┼Ťci wybrali si─Ö na spacer do rosyjskiego lasu. Pech chcia┼é, ┼╝e spotkali nied┼║wiedzia. Wrzask, panika, rzucaj─ů si─Ö do ucieczki. Nied┼║wied┼║ za nimi.
Nieopodal, na polance biesiaduje grupa Rosjan. Kocyk, w├│deczka, zak─ůska, flaszeczki ch┼éodz─ů si─Ö w strumyku. Pe┼éna kultura, nie wadz─ů nikomu.
Nagle na polan─Ö wpada wrzeszcz─ůca zgraja i przebiega przez ┼Ťrodek pikniku. Kocyk zdeptany, w├│dka rozlana - granda! Rosjanie goni─ů wi─Öc intruz├│w i spuszczaj─ů wszystkim wpiernicz.
Ju┼╝ troch─Ö uspokojeni wracaj─ů na miejsce imprezy. Jeden zauwa┼╝a mimochodem:
- Ten w futrze to nawet nieźle się naparzał..

Siedział sobie facet...

Siedzia┼é sobie facet w domu wieczorem zm─Öczony po pracy, a tu nagle kto┼Ť zapuka┼é do jego drzwi.
Facet otworzył i zobaczył jeża.
- Czego chcia┼ée┼Ť? - zapyta┼é facet
- Klej masz?
- Nie mam.
Je┼╝ odwr├│ci┼é si─Ö i odszed┼é bez. Zdziwiony facet zamkn─ů┼é drzwi i wr├│ci┼é do swoich zaj─Ö─ç.
Po chwili znowu kto┼Ť zapuka┼é. Facet otworzy┼é, a tam znowu je┼╝.
- Czego znowu chcesz? - spytał poirytowany facet.
Na to je┼╝ spokojnie:
- Klej przyniosłem.

Generałowi urodził się...

Genera┼éowi urodzi┼é si─Ö wnuk i wys┼éa┼é zwiadowc─Ö, ┼╝eby si─Ö dowiedzia┼é jak wygl─ůda.
- Podobny do Pana generała.
- Czyli jaki?
- Ma┼éy, ┼éysy i ci─ůgle drze mord─Ö.

Wraca Jasio ze szkoły...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Po całonocnej libacji...

Po ca┼éonocnej libacji budzi si─Ö rosyjski genera┼é, otwiera oczy i widzi jak adiutant czy┼Ťci jego mundur z wymiocin. ┼╗eby si─Ö jako┼Ť wyt┼éumaczy─ç genera┼é tako rzecze do niego:
- Bo m┼éodzie┼╝ dzisiejsza w og├│le nie umie pi─ç. Wczoraj jaki┼Ť porucznik ca┼éego mnie zarzyga┼é!
Na to adiutant:
- Rzeczywi┼Ťcie panie generale! Ca┼ékiem go pop***doli┼éo! Nawet w spodnie panu nasra┼é!

Przychodzi 19-letnia...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Przychodzi go┼Ť─ç do lekarza...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Przyjechał do Sydney...

Przyjecha┼é do Sydney bogaty Teksa┼äczyk. Wsiad┼é do taks├│wki i kaza┼é si─Ö obwozi─ç po mie┼Ťcie. Co zobaczy, to komentuje. Przeje┼╝dzali obok wie┼╝owca:
- U nas w Dallas s─ů takie wysokie wie┼╝owce, ┼╝e wystaj─ů ponad chmury.
Przeje┼╝ali przez most:
- A u nas to s─ů takie mosty, ┼╝e trzeba p├│┼é dnia by przejecha─ç z jednego ko┼äca na drugi.
I tak dalej. Taksówkarz był coraz bardziej zirytowany ale nic nie mógł powiedzieć. Zdarzyło się w końcu, że w trakcie podróży wyjechali poza miasto. W pewnym momencie na drogę, tuż przed samochód wyskoczył kangur. Kierowca ostro zahamował i wycedził przez zęby ale tak by go pasażer usłyszał:
- Pieprzone pasikoniki!