Putin z Obam膮 postanowili...

Putin z Obam膮 postanowili zamrozi膰 si臋 na sto lat. Po stu latach wychodz膮 z komory, id膮 przez jakie艣 opuszczone miasto. W ko艅cu Putin znalaz艂 jak膮艣 gazet臋 na ulicy, zaczyna czyta膰, a po chwili wybucha g艂o艣nym 艣miechem.
- Z czego si臋 艣miejesz - pyta Obama
- Bo USA sta艂o si臋 pa艅stwem komunistycznym
Wkurzony Obama zabra艂 mu gazet臋 i sam zaczyna czyta膰, po chwili wybuch艂 niekontrolowanym 艣miechem
- A Ty z czego si臋 艣miejesz? - pyta Putin
- A bo na pograniczu polsko-chi艅skim dosz艂o do zamieszek.

Japo艅czycy wynale藕li...

Japo艅czycy wynale藕li metod臋 zag臋szczania alkoholu. Wyprodukowali w贸dk臋 300% i aby j膮 przetestowa膰 udali si臋 do Rosji (wszak po s膮siedzku). Spotkali ch艂opa, kt贸ry ci膮gnikiem pole ora艂. Zaproponowali:
- Mo偶e chcesz darmowej w贸deczki chlapn膮膰
Rolnik si臋 zgodzi艂. Wypi艂 szklank臋, drug膮, siad艂 z powrotem na ci膮gnik i
pojecha艂 dalej, jakby nigdy nic. Za chwil臋 zatrzyma艂 si臋, wyskoczy艂 na
pole, poturla艂 si臋 po ziemi i wsiad艂 z powrotem. Japo艅czycy postanowili sprawdzi膰 co si臋 sta艂o:
- C贸偶 to, niedobra w贸dka?
Na co traktorzysta:
- W贸dka w porz膮dku. Ale jak bekn膮艂em, to kufajka zaj臋艂a mi si臋 ogniem...

Polak, Niemiec i Rusek...

Polak, Niemiec i Rusek zbierali grzyby w lesie. Nagle dorwa艂 ich diabe艂.
- Musicie poda膰 mi odleg艂o艣膰, kt贸rej nie znam, inaczej p贸jdziecie do piek艂a.
Na to rusek :
- 12 mil morskich.
- Znam !
- Rok 艣wietlny (Niemiec).
- Znam !
Na to wszystko Polak :
- W ch** daleko !
- Hmm... tego nie znam. Mo偶esz mi wyt艂umaczy膰?
- Widzisz tamto drzewo?
- No.
- To jeszcze w pizdu za nim.

Polak, Rusek i Niemiec...

Polak, Rusek i Niemiec przyjechali do Czeczeni i widz膮 偶ebraka pod ko艣cio艂em, kt贸ry smaruje se kanapk臋 g贸wnem.
Podchodzi do niego Rusek i pyta:
- Co bieda?
- No.
Rusek da艂 mu tam par臋 kopiejek.
Podchodzi Niemiec.
- Co bieda?
- No.
Da艂 mu tam par臋 euro.
呕ebrak ucieszony z tego, 偶e teraz polak mu co艣 da.
Polak pyta:
- Co bieda?
- No.
- To na chu* tak grubo smarujesz.

Nowy Jork, Central Park....

Nowy Jork, Central Park. Ma艂膮 dziewczynk臋 atakuje pitbull. Podbiega m艂ody m臋偶czyzna i unieszkodliwia psa. Obserwuj膮cy ca艂e zaj艣cie policjant podchodzi i m贸wi:
- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napisz膮: Nowojorczyk uratowa艂 偶ycie dziecku!
- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...
- Nie szkodzi, b臋dzie: Bohaterski Amerykanin uratowa艂 dziecko!
- Ale ja nie jestem z Ameryki...
- To sk膮d pan jest?!
- Z Palestyny.
Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordowa艂 amerykanskiego psa

Szkot zwraca si臋 do syna,...

Szkot zwraca si臋 do syna, kt贸remu kupi艂 nowe buty:
- Oszcz臋dzaj je! R贸b wi臋ksze kroki!

idzie 艣lepy 呕yd do lasu...

idzie 艣lepy 呕yd do lasu na grzyby.
Zrywa jednego, li偶e i "O ma艣laczek".
Zrywa nast臋pnego "O borowiczek".
Bierze w r臋k臋 kolejnego, li偶e i "O g贸wno", dobrze 偶e nie wdepn膮艂em.

Siedzi Polak w barze...

Siedzi Polak w barze w US, waln膮艂 ju偶 by艂 ze 2 drinki i tak patrzy a przy barze akwarium p艂ywa pe艂no banknot贸w 100-dolarowych.
- Barman, co to za akwarium?
- A to taki zak艂ad. Za 100 dolar贸w mo偶esz wygra膰 ca艂膮 zawarto艣膰 je艣li wypijesz 10 du偶ych tequili z tobasco, za barem jest buda z rotweilerem - trzeba mu wyrwa膰 bol膮cy z膮b a na koniec przelecie膰 80-letni膮 babci臋 mieszkaj膮c膮 nad barem.
No to Polak wrzuci艂 st贸w臋 i dawaj 10 tequili, lekko przymroczony m贸wi do barmana:
- Dobra prowad藕 do tego rotweilera.
S艂ycha膰 szamotanin臋, piski i straszny skowyt psa. Wraca Polak i m贸wi do barmana.
- No dobra, to gdzie ta babcia z bol膮cym z臋bem?

W Finlandii trawaj膮 targi...

W Finlandii trawaj膮 targi sprz臋tu do wyr臋b贸w lasu, Kanadyjska firma oferuje pi艂y 艂a艅cuchowe kt贸rymi przecietny drwal dziennie 艣cina 80 drzew. Ruscy na dzie艅dobry kupili 200 sztuk dla swoich drwali na Syberii. Pierwszy dzie艅 ruscy drawale 艣cinaj膮 dziennie 300 dzrzew, drugi 250, trzeci 200, czwarty 150, pi膮ty 100, sz贸sty 50. Stwierdzono 偶e pi艂y si臋 popsu艂y i zg艂oszono awari臋 do Kanady, z Kanady przyjecha艂 serwisant i m贸wi:

"Dajcie mi jedn膮 z tych popsutych pi艂."

Dali:

"No zobaczmy tu jest 艂a艅cuch, tu prowadnica, tu silnik..."

A Ruscy drwale:

"SILNIK! TO TO MA SILNIK?"

Turysta japo艅ski zwiedzaj膮cy...

Turysta japo艅ski zwiedzaj膮cy typow膮 polsk膮 wie艣, zatrzymuje si臋 przy przydro偶nej kapliczce. Zauwa偶a srebrn膮 myszk臋 wisz膮c膮 na sznurku. Pyta starego ch艂opa:
- Po co ona tu wisi?
- Przed wielu laty nasz膮 wie艣 nawiedzi艂a plaga myszy. Mieszka艅cy pr贸bowali wszystkiego, aby pozby膰 si臋 gryzoni, jednak nic nie pomaga艂o. W贸wczas postanowili zrobi膰 srebrn膮 myszk臋 i powiesi膰 j膮 w kapliczce. Zaraz potem wszystkie myszy znik艂y.
- He, he! Wierzycie w t臋 histori臋? - 艣mieje si臋 Japo艅czyk.
- Gdyby艣my wierzyli, ju偶 dawno wisia艂by tu polski rz膮d.

Niemiec, Rosjanin i Polak...

Niemiec, Rosjanin i Polak szli przez pustyni臋, wyko艅czeni, woda dawno im si臋 sko艅czy艂a... A偶 tu nagle spotykaj膮 diab艂a. Ten m贸wi im, 偶e zaraz umr膮, ale przed 艣mierci膮 ka偶dy b臋dzie m贸g艂 napi膰 si臋 swojego ulubionego napoju-wystarczy 偶e wypowie g艂o艣no jego nazw臋 wskakuj膮c do jeziora, kt贸re mo偶e wype艂ni膰 si臋 dowolnym p艂ynem.
Diabe艂 odszed艂, przed podr贸偶nikami pojawi艂o si臋 znik膮d wielkie jezioro.
Najpierw Niemiec: biegnie, biegnie, krzyczy "piwo!" i jezioro wype艂nia si臋 po brzegi piwem.
Potem Rosjanin: biegnie, biegnie, krzyczy "w贸dka!" i jezioro wype艂nia si臋 po brzegi w贸dk膮.
A Polak... Biegnie, biegnie, biegnie, po艣lizgn膮艂 si臋... I mu si臋 wyrwa艂o: "oh, shit!"...

Zasypan膮 艣niegami tajg膮...

Zasypan膮 艣niegami tajg膮 jad膮 saniami: Rosjanin, Polak, Niemiec i Amerykanin. Nagle do sa艅 doskakuje stado g艂odnych wilk贸w. Ju偶 maj膮 ich dopa艣膰, lecz Ruski wyrzuca z sa艅 Niemca. Wilki rozszarpuj膮 nieszcz臋艣nika. Nie na d艂ugo powstrzymuje to zwierz臋ta, kt贸re doganiaj膮 sanie. Ruski wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpuj膮 go, jednak po chwili zn贸w s膮 przy saniach. W贸wczas Ruski wyjmuje strzelb臋 i po kolei strzela do ka偶dego z wilk贸w.
- Dlaczego - pyta Polak - od razu ich nie zastrzeli艂e艣? Ruski wyjmuje butelk臋 w贸dki.
- Co艣 ty!? P贸艂 litra na czterech?!

Kuba艅czyk, Szkot, Irlandczyk...

Kuba艅czyk, Szkot, Irlandczyk i Polak jad膮 poci膮giem. W pewnym momencie Kuba艅czyk wyjmuje cygaro. Najlepsze, prosto z Kuby, warte kup臋 szmalu. Podpala je, bierze jednego macha i wyrzuca przez okno.
- Co robisz? - dziwi膮 si臋 pozostali.
- Jestem Kuba艅czykiem, w moim kraju jest mn贸stwo takich cygar, mog臋 sobie pozwoli膰 na to.
Mija troch臋 czasu. Szkot wyjmuje butelk臋 pi臋膰dziesi臋cioletniej Whisky, cudowny kolor i aromat, oczywi艣cie cena r贸wnie偶 odpowiednia. Nalewa sobie p贸艂 szklaneczki i r贸wnie偶 wyrzuca reszt臋 przez okno. Wszyscy oczywi艣cie zdziwieni, Szkot odpowiada:
- W moim kraju takiej Whisky jest pod dostatkiem, gdzie si臋 cz艂owiek nie odwr贸ci tam mn贸stwo takich butelek.
Ponownie mija troch臋 czasu. Nagle wstaje Irlandczyk... i wyrzuca Polaka przez okno.

Jad膮 saniami przez las...

Jad膮 saniami przez las Czech, Niemiec, Rus i Polak.
Nagle przed saniami wyskakuje stado wilk贸w.
Rus spanikowa艂 i wyskoczy艂 z sani ale wilki go dopad艂y.
Jad膮 dalej znowu przed saniami wyskakuje im stado wilk贸w.
Niemiec spanikowa艂 i wyskoczy艂 z sa艅.
Jad膮 ju偶 tylko Czech i Polak.
Przed saniami wyskakuje stado wilk贸w.
Polak wyci膮gn膮艂 pistolet i zabi艂 stado.
Potem wyjmuje flaszk臋 a Czech si臋 pyta:
- Czemu wcze艣niej nie zastrzeli艂e艣 wilk贸w?
- Bo dla 4 by nie wystarczy艂o w贸dki.

Dwie wielkie armie stoj膮...

Dwie wielkie armie stoj膮 naprzeciwko siebie. Muszkiety gotowe do odpalenia. Armaty ustawione.
- Panowie, prosimy! Strzelajcie pierwsi! 鈥 krzyczy go艣膰 ubrany z francuska.
- Nie, panowie, wy pierwsi strzelajcie! 鈥 s艂ycha膰 odpowied藕 ze strony wojak贸w, z wygl膮du Anglik贸w.
- Panowie, muszkiety w d艂o艅, strzelajcie!
- Nie, nie, nie...! Wy pierwsi!
- Strzelajcie Anglicy, kurfa wasza ma膰!
- Nie, wasza kolej, w rzy膰 pukani Francuzi!
- Prosimy...
- Nie, wy pierwsi!

.... by艂 pa藕dziernik, mija艂 w艂a艣nie 87 rok wielkiej Stuletniej Wojny...

Pewien bardzo stary Indianin...

Pewien bardzo stary Indianin potrzebowa艂 po偶yczki w wysoko艣ci 500$. Uda艂 si臋 do lokalnego banku. Bankier wyci膮gn膮艂 formularz i zacz膮艂 zadawa膰 pytania:
- Na co zamierza pan przeznaczy膰 pieni膮dze ?
- Na podr贸偶 do miasta 偶eby sprzeda膰, to co wykopa艂em z mojej ziemi.
- Jaki proponuje pan zastaw ??
- Nie wiem co to zastaw - odpowiedzia艂 Indianin.
- To jest co艣 warto艣ciowego, co pozwoli pokry膰 koszty po偶yczki, gdyby pan jej nie by艂 w stanie sp艂aci膰... Mo偶e ma pan jakie艣 pojazdy?
- Mam pickupa Chevy z 1949 r.
Bankier potrz膮sn膮艂 g艂ow膮...
- A mo偶e ma pan jaki艣 偶ywy inwentarz?
- Mam konia...
- Mo偶e by膰 - powiedzia艂 bankier i przyzna艂 po偶yczk臋 pod zastaw konia. Kilka tygodni p贸藕niej starzec przyszed艂 ponownie do banku. Wyci膮gn膮艂 gruby zwitek banknot贸w, odliczy艂 500$ i naliczone przez bankiera odsetki...
- Tu s膮 pieni膮dze, kt贸re po偶yczy艂em - powiedzia艂 wr臋czaj膮c je bankierowi.
- A co zamierza pan zrobi膰 z reszt膮 pieni臋dzy? - spyta艂 bankier.
- W艂o偶y膰 do kieszeni - odpar艂 Indianin.
- A mo偶e z艂o偶y艂by je pan w depozycie w naszym banku?
- Nie wiem co to depozyt...
- C贸偶, wp艂aca pan pieni膮dze do naszego banku, my si臋 o nie troszczymy, pilnujemy ich, a jak ich pan potrzebuje, to je pan wyp艂aca...
Stary Indianin pochyli艂 si臋 w stron臋 bankiera, spojrza艂 na niego podejrzliwie i spyta艂:
- A jaki pan proponuje zastaw?

Somalijski imigrant przyby艂...

Somalijski imigrant przyby艂 do Berlina. Zatrzymuje pierwszego napotkanego cz艂owieka i m贸wi:
- Dzi臋kuj臋 wam. Niemcy pozwolili mi tu mieszka膰, dali mi mieszkanie, pieni膮dze na jedzenie, bezp艂atn膮 s艂u偶b臋 zdrowia, wykszta艂cenie i 偶adnych podatk贸w.
Przechodzie艅 odpowiada:
- To jaka艣 pomy艂ka, jestem Afga艅czykiem.
Somalijczyk 艂apie drugiego przechodnia i m贸wi:
- Dzi臋kuj臋 za to, 偶e Niemcy s膮 tacy go艣cinni!
- Panie, ja nie Niemiec, ja Irakijczyk!
艁apie trzeciego, zaczyna gadk臋, a ten odpowiada:
- S艂uchaj, ja jestem z Pakistanu.
Somalijczyk zatrzymuje jak膮艣 kobiet臋, i pyta:
- Pani jest mo偶e Niemk膮?
- Nie, jestem z Indii.
- Ja nie mog臋, gdzie si臋 podziali Niemcy?
Hinduska spogl膮da na zegarek i odpowiada:
- Przecie偶 oni teraz pracuj膮.

Kiedy pewien 呕yd wr贸ci艂...

Kiedy pewien 呕yd wr贸ci艂 do domu z wesela, zapytano go, jakie by艂o jedzenie.
Odpowiedzia艂:
- Gdyby zupa by艂a tak gor膮ca jak wino, a wino tak stare jak kurczak, a kurczak tak t艂usty jak panna m艂oda, by艂oby to nadzwyczajne jedzenie.

Fachowcy z Ukrainy przyjechali...

Fachowcy z Ukrainy przyjechali na gospodarstwo do Irlandii wymalowa膰 facetowi dom. Jako 偶e byli z Ukrainy mieli w zwyczaju przed robot膮 chlapn膮膰 ze dwie sety, ale niestety nie mieli za co.
Sprzedali wi臋c farb臋, kupili flaszk臋, drug膮, trzeci膮. i w ko艅cu przepili wszystko.
Po jakim艣 czasie fachowcy widz膮c 偶e zbli偶a si臋 w艂a艣ciciel domu, szybko resztk膮 farby wysmarowali koniowi mord臋.
W艂a艣ciciel si臋 pyta:
- dlaczego nic nie jest pomalowane
-bo ko艅 wypi艂 ca艂膮 farb臋!
W艂a艣ciciel bez zastanowienia wyci膮ga strzelb臋 i strzela koniowi w 艂eb
-dlaczego od razu tak brutalnie? pytaj膮 fachowcy ze zdumieniem
- a na ch** mi taki ko艅. Ostatnio jak byli tu murarze z Polski to 10 work贸w cementu wpie**oli艂.

Druga wojna 艣wiatowa....

Druga wojna 艣wiatowa. Zwiadowcy radzieccy z艂apali niemieckiego czo艂gist臋. Jeniec zosta艂 doprowadzony do sztabu w celu przes艂uchania. Powsta艂 jednak ma艂y problem, gdy偶 nikt w dow贸dztwie nie zna艂 j臋zyka niemieckiego. Wtedy oficer polityczny, kt贸ry sko艅czy艂 sze艣膰 klas przyko艂chozowej szko艂y pod W艂adywostokiem i uczy艂 si臋 tam angielskiego, postanowi艂 przes艂ucha膰 Niemca w tym w艂a艣nie j臋zyku. Na pocz膮tek upewni艂 si臋, 偶e wr贸g r贸wnie偶 zna angielski :
- Du ju spik inglisz? - zapyta艂
- Yes I do - odpowiedzia艂 Niemiec
- 艁ot is jor nejm? - zada艂 pytanie politruk
- My name is Gerhard Schmidt - powiedzia艂 jeniec
Oficer radziecki trzasn膮艂 go pi臋艣ci膮 w twarz i wykrzycza艂:
- 艁ot is jor nejm?
- My name is Gerhard Schmidt - wyj臋cza艂 przestraszony niemiecki 偶o艂nierz
Trzask. Nast臋pny cios w twarz.
- 艁ot is jor nejm? - wrzasn膮艂 czerwony ze z艂o艣ci Rosjanin
- My name is Gerhard Schmidt - zakrwawionymi ustami wyszepta艂 Niemiec.
Trzask
- Ja si臋 ciebie k***a pytam ile macie czo艂g贸w.

Pewien go艣膰, w艂a艣ciciel...

Pewien go艣膰, w艂a艣ciciel sklepu, bardzo nie lubi艂 Chi艅czyk贸w. Pewnego dnia przyszed艂 do niego Chi艅czyk i pyta:
- Ma Pan Whiskas? Potrzebuj臋 go dla m贸j kot.
- A gdzie masz tego kota? - pyta sprzedawca.
- No ja kot zostawi膰 w domu, ja go nie bra膰 ze sob膮 do sklep.
- To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas.
Chi艅czyk rad nie rad poszed艂 po kota do domu, a gdy wr贸ci艂 otrzyma艂 Whiskas. Dwa dni p贸藕niej przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
- Ja chcie膰 kupi膰 Pedigripal dla m贸j pies.
Sprzedawca pyta:
- A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam!
Chi艅czyk oburzony:
- Ja nie chodzi膰 z pies na zakupy!
- Bez psa nie wracaj! - burkn膮艂 sprzedawca. Tak si臋 i sta艂o, po przyj艣ciu z psem, Chi艅czyk otrzyma艂 sw贸j Pedigripal. Nast臋pnego dnia Chi艅czyk przychodzi do sklepu z du偶膮 papierow膮 torb膮 i m贸wi do sprzedawcy:
- Pan tu w艂o偶y膰 r臋ka.
- A po co?
- Pan w艂o偶y膰
Sprzedawca wk艂ada r臋k臋 do torby, a Chi艅czyk m贸wi:
- Pan pomaca膰! Mi臋kkie?
- No tak...
- Ciep艂e?
- No tak...
Na to Chi艅czyk uprzejmym g艂osem prosi:
- Ja chcie膰 kupi膰 papier toaletowy!