psy
emu
#it
hit
fut
lek
syn

TROSKLIWE DZIECKO...

TROSKLIWE DZIECKO

Młody przyszedł ze szkoły. Śmieci, czekające na niego w przedpokoju, tradycyjnie zignorował.
- Nic ci nie mówi ten worek ze śmieciami pod drzwiami? - zapytałam właściwie retorycznie.
- Mamusiu martwię się o ciebie... - odpowiedział zatroskanym głosem.
- Czemu? – oj, po co się było pytać...
- Bo wiesz, ten worek ze śmieciami, to on do mnie nic nie mówi, a ty z nim rozmawiałaś? Inne głosy też słyszysz?

-Tato skąd ja się wziąłem?...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Mama do Jasia:...

Mama do Jasia:
- Skąd masz te jabłka?
- Od sąsiada.
- A on wie?
- No wie, bo mnie gonił.

Bogaty właściciel firmy...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

To było kilka lat temu,...

To było kilka lat temu, kiedy jeszcze losowania lotto były w telewizji o 22.00. Siedziałem u mamy w pokoju gapiąc się w jakiś program razem z nią. W pewnej chwili mówi, że idzie się kąpać i żebym spisał jej numery lotto. Po jej wyjściu wpadłem na genialny plan:) Jeśli mnie o to poprosiła to musi mieć gdzieś kupon, no i taki się znalazł w jej torebce. Spisałem liczby z kuponu jako te wylosowane, kupon na swoje miejsce i czekam na powrót. Wchodzi mama i się pyta czy spisałem. Tak oczywiście, no i wyciągnęła z torebki i patrzy patrzy, mówi co jest. Widzę uśmiech, łzy, za chwilę krzyk. No ale nie chciałem, by padła więc jej powiedziałem, że żartuje ale szybko musiałem opuścić pokój, bo krzyk szczęścia przeniósł się na krzyk złości w moim kierunku. YAFUD

POMOCNY ARAB...

POMOCNY ARAB

Kilka lat temu, kiedy jeszcze byłam młoda i nadgorliwa, brałam udział w organizacji pewnej imprezy świątecznej. Przypadło mi w udziale zadanie przetransportowania części ozdób do dekoracji sali z mieszkania koleżanki, która je przechowywała, do punktu docelowego, gdzie impreza miała się odbyć. Koleżanka jest straszną pedantką, więc wszystkie pudła (a była ich trochę) były idealnie posegregowane i opisane. Chwyciłam pierwsze z brzegu i poszłam na przystanek.
Odmarzając na przystanku, spotkałam znajomego Araba, studenta polibudy, który akurat jechał na uczelnię oddać jakieś projekty. Chłopak dżentelmenem był, więc zaoferował się taszczyć moje pudło, a ja w zamian zaopiekowałam się jego projektami.

Wyobraźcie sobie teraz miny pasażerów, kiedy do autobusu wsiadła dziewczyna z twarzą owiniętą szalikiem, że tylko oczy widać z rulonem, który ewidentnie wyglądał jak plany jakiegoś budynku, pod pachą i Arab taszczący wielkie pudło z napisem "BOMBKI".

CIEMNA STRONA MOCY...

CIEMNA STRONA MOCY

Na początek wyjaśnienie - mam bratanka, który jest teraz w pierwszej klasie podstawówki.
Mam też brata, Marcina, na drugim roku filologii angielskiej.
Brat z tymże bratankiem bardzo się lubili, często ze sobą bawili itd. Do czasu.
Historia właściwa:
Brat musiał odbyć praktyki, polegające na uczeniu dzieciaków angielskiego. Tak się trafiło, że trafił do szkoły i klasy swojego bratanka.
Z relacji ojca tego bratanka (czyli mojego drugiego brata):
- Po lekcjach bratanek wraca do domu, jakiś taki smutny i zmartwiony i mówi do swojego brata, trzy lata starszego:
- Granda! Wujek Marcin przeszedł na stronę nauczycieli!

Moi rodzice byli niesamowicie...

Moi rodzice byli niesamowicie opiekuńczy. Wystarczy, że chciałem przejść przez ulicę, a już oboje tkwili w oknie. I byli bardzo nerwowi.
O tym, że robili zakłady, dowiedziałem się dużo później.

ORNITOLOGIA KONIA...

ORNITOLOGIA KONIA

Przezwisko, ksywa, pseudo czy jak je tam zwał. Czasem trudno wywnioskować skąd się wzięły.
Kiedy byłam młodą i niewinną mężatką... Eeeeee, wróć, to ma być autentyk. Koledzy o pewnym nieznanym mi mężczyźnie mówili „Arab”. Byłam przekonana, że ksywa pochodzi od typu urody. Jakże się zdziwiłam kiedy okazał się być niebieskookim blondynem.
Kiedy Arab opuścił już nasze towarzystwo zapytałam kolegę:
- Czemu niby Arab, jak on wcale czarniawy nie jest?
Przez dłuższą chwilę rechotali i rżeli obrzydliwie i w końcu któryś odpowiedział:
- Wiesz Iwonka, jakby ci to...(rech rech hy hy hy), tak bez eufemizmów chcesz? Gościu ma po prostu chu*a po kolana - jak koń, jak arab, proste?
Napiszę tylko, że baaaaardzo ale to bardzo się ucieszyłam, że nie zapytałam się pana Araba osobiście o genezę ksywy.
Kiedy wiele lat później koleżanki mówiły o swoim znajomym per Wielki Ptak, nie byłam już tak niewinna i naiwna. Moje rozumowanie poszło oczywistą drogą. Wkrótce przyszło mi go zobaczyć. Szedł drugą stroną ulicy i W. powiedziała:
- Popatrz teraz i zrozumiesz dlaczego Wielki Ptak...
No żeby tak z daleka było widać, że ma wielkie ptaszysko... – pomyślała zdziwiona i zaciekawiona Jaiwo...
Ta... Wielką, to on miał ale za przeproszeniem dupę i taki jakiś niemęsko biodrzasty był. Taki Wielki Ptak z Ulicy Sezamkowej... Okrutne koleżanki, jak tak można kolegę nazywać i jeszcze koleżankę do nieskromnych podejrzeń zmuszać...

- Powtórzmy tabliczkę...

- Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć razy siedem?
- Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze przykłady?!