#it
emu
psy
syn

W aptece facet podchodzi...

W aptece facet podchodzi do okienka i co┼Ť tam cicho m├│wi farmaceutce. Ta z oburzeniem reaguje:
- Panie! Jakie wyposa┼╝enie ochronne?! To jest apteka, a nie sklep z broni─ů!

Śmiali się, gdy poszedłem...

┼Ümiali si─Ö, gdy poszed┼éem na politologi─Ö. M├│wili, ┼╝e to bez przysz┼éo┼Ťci, ┼╝e nie znajd─Ö po tym pracy. Teraz to ja si─Ö ┼Ťmiej─Ö, gdy nak┼éadam im mniej frytek lub nie dodam sosu.

Pan z pani─ů, romantyczna...

Pan z pani─ů, romantyczna kolacja we dwoje, ┼Ťwiece, nastrojowa muzyka... wje┼╝d┼╝a szampan... Na ten widok pani oniemia┼éa z zachwytu i wykrzykuje z egzaltacj─ů:
- Prosz─Ö pana, pan nawet nie wie, jak─ů pan mi sprawia przyjemno┼Ť─ç! Bo ja prosz─Ö pana, uwielbiam szampana! Kiedy mog─Ö delektowa─ç si─Ö tym niewys┼éowionym bukietem smaku, gdy poczuj─Ö te b─ůbelki pieszcz─ůce me podniebienie, to czuj─Ö jakby nagle wszystkie kwiaty zakwit┼éy w zimie! Powietrze przesycone jest zmys┼éowym aromatem, ┼Ťwiat skrzy si─Ö feeri─ů barw, a odg┼éos musuj─ůcego szampana jest jak mi┼éosny szept kochanka.... s┼éyszy pan? To jak liryka mi┼éosna prosz─Ö pana, gdy pij─Ö szampana czuj─Ö si─Ö pi─Ökna, lepsza! Co za poezja smaku... C├│┼╝ to za uczta dla zmys┼é├│w! Bo po w├│dce to, wie pan, strasznie mi odp***dala...

Pani na lekcji pyta:...

Pani na lekcji pyta:
- Kto doszedl w czasie lekcji?
- Ja, 2 razy - odpowiedzial Ja┼Ť

Pewien facet bardzo pragn─ů┼é...

Pewien facet bardzo pragn─ů┼é skoczy─ç ze spadochronem. W ko┼äcu przem├│g┼é sw├│j l─Ök wysoko┼Ťci i zg┼éosi┼é si─Ö na szkolenie. W samolocie jego instruktor powt├│rzy┼é mu wszystko jeszcze raz.
- S┼éuchaj, na prawym ramieniu masz du┼╝─ů czarn─ů r─ůczk─Ö, jak skoczysz licz do trzystu i poci─ůgnij, spadochron si─Ö otworzy, gitara gra. Ale, je┼Ťli si─Ö nie otworzy to na lewym ramieniu masz ma┼é─ů br─ůzow─ů r─ůczk─Ö, poci─ůgniesz za ni─ů spadochron si─Ö otworzy, gitara gra. Ale je┼Ťli i to nie pomorze w kieszonce szelek masz instrukcje, czytasz to i gitara gra. Kapujesz?
Facet potwierdził skinieniem głowy i skoczył.
Leci, leci, liczy, liczy.
- Trzysta!- krzykn─ů┼é kiedy doliczy┼é i ci─ůgnie za czarn─ů r─ůczk─Ö.
Bach... nic się nie stało.
- Cholera!- krzykn─ů┼é i poci─ůgn─ů┼é za br─ůzow─ů r─ůczk─Ö.
Bach... nic się nie stało.
- No┼╝ kurna!- krzykn─ů┼é i wydoby┼é z kieszonki instrukcje, otwiera na pierwszej stronie i czyta:
- Ojcze nasz kt├│ry┼Ť jest w niebie...

Dwaj złodzieje po włamaniu...

Dwaj z┼éodzieje po w┼éamaniu do du┼╝ego sklepu odzie┼╝owego sortuj─ů garderob─Ö, odk┼éadaj─ůc do du┼╝ych toreb wszystko co, stanowi wi─Öksz─ů warto┼Ť─ç. Nagle jeden ze z┼éodziei pokazuje drugiemu kolorowy sweter.
- Spójrz! Kosztuje 590zł! Przecież to rozbój w biały dzień!
- Racja, to zwykłe złodziejstwo.

Przychodzi kole┼Ť do kiosku...

Przychodzi kole┼Ť do kiosku i m├│wi:
-Dzień dobry, czy jest Pani Domu?
-Tak.
-To prosz─Ö j─ů pozdrowi─ç.

Na workach od odkurzacza:...

Na workach od odkurzacza: "Worek nie jest zabawk─ů. Za┼éo┼╝enie na g┼éow─Ö grozi uduszeniem."

Rozmawiaj─ů dwaj informatycy:...

Rozmawiaj─ů dwaj informatycy:
- Te! Ożeniłbym się. Ale nie mam z kim!
- Na Allegro mo┼╝e co┼Ť znajdziesz! - odpowiedzia┼é drugi informatyk
- eee no nie wiem - odpowiedział pierwszy informatyk
Po chwili namysłu ten drugi dodał:
- eee masz rację, za duże koszty przesyłki!