psy
#it
fut
lek
emu
syn
hit

Wchodzi pijak na dworzec...

Wchodzi pijak na dworzec autobusowy, szuka wolnego miejsca, ale nie ma du偶ego wyboru, wi臋c siada obok ksi臋dza. Ksi膮dz niezadowolony, bo pijak "wonie" alkoholem, z jednej kieszeni wystaje mu butelka, z drugiej papierosy. Pijak wyjmuje gazet臋 i czyta. Po chwili zwraca si臋 do ksi臋dza z pytaniem:
- Mo偶e mi ksi膮dz powiedzie膰 co powoduje artretyzm?
Ksi膮dz pomy艣la艂: no! teraz mu paln臋 kazanie! - i zaczyna:
- Je偶eli nadu偶ywasz alkoholu, papieros贸w, prowadzisz 偶ycie niemoralne: cudzo艂o偶ysz, kradniesz, nie szanujesz warto艣ci - to B贸g zsy艂a artretyzm!
Pijak pokiwa艂 ze zdziwieniem g艂ow膮, zakry艂 si臋 gazet膮 i czyta dalej. Po chwili ksi臋dzu g艂upio si臋 zrobi艂o, 偶e tak z g贸ry potraktowa艂 bli藕niego, zaczyna w pojednawczym tonie:
- Przepraszam, wiem 偶e tak nie powinienem, a jak d艂ugo pan ma ten artretyzm?
- Kto? Ja? - dziwi si臋 pijak - ja nie mam, w艂a艣nie czytam, 偶e papie偶 ma!.

Idzie facet do kolegi...

Idzie facet do kolegi z w贸dk膮 ko艂o ko艣cio艂a. Wszed艂 do ko艣cio艂a i schowa艂 j膮 w 偶艂obku. Gdy wracaj膮 s艂ysz膮 - W 偶艂obie le偶y.
- O kurde znale藕li.

Pani Rosenberg, szacowna...

Pani Rosenberg, szacowna 呕ydowska matrona, by艂a w obcym jej mie艣cie i szuka艂a miejsca gdzie mog艂a by si臋 zdrzemn膮膰. W ko艅cu uda艂o jej si臋 znale藕膰 hotel. Uradowana wesz艂a do 艣rodka i poprosi艂a o pok贸j. Na co recepcjonista odpowiedzia艂:
- Przykro mi, ale nie ma wolnych miejsc.
- Jak to? 鈥 zdziwi艂a si臋 Pani Rosenberg 鈥 Przecie偶 jest wywieszka 鈥濿OLNE MEJSCA鈥?!
- No tak... 鈥 zamrucza艂 niewyra藕nie facet 鈥 Ale my nie obs艂ugujemy 呕yd贸w.
Pani Rosenberg pomy艣la艂a chwilk臋 i powiedzia艂a:
- Ale ja ju偶 dawno jestem Chrze艣cijank膮.
- Hmmm... 鈥 zamy艣li艂 si臋 recepcjonista i powiedzia艂 鈥 No to prosz臋 powiedzie膰 jak urodzi艂 si臋 Jezus...
- Jezus? No wi臋c... on urodzi艂 si臋 z dziewicy Maryi w Betlejem...
- Dobrze... 鈥 odpowiedzia艂 recepcjonista 鈥 A gdzie dok艂adnie?
- Oczywi艣cie w stajence 鈥 powiedzia艂a Pani Rosenberg z u艣miechem.
- A dlaczego w stajence? 鈥 spyta艂 facet.
- Bo jaki艣 k**as tak samo jak Pan nie chcia艂 przenocowa膰 呕yda w swoim hotelu.

Obok kobiety stoi w autobusie...

Obok kobiety stoi w autobusie pijany m臋偶czyzna. Ona, patrz膮c na niego z pogard膮, m贸wi:
- Ale艣 si臋 pan uchla艂 jak 艣winia!
- A pani jest strasznie brzydka!... I dodaje z tryumfem: - A ja jutro b臋d臋 trze藕wy!

Ksi臋dzu gin臋艂a m膮ka....

Ksi臋dzu gin臋艂a m膮ka. Podejrzewa艂 organist臋, wi臋c postanowi艂 dobra膰 si臋 do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Kazimierz do konfesjona艂u, a ksi膮dz bez wst臋p贸w pyta:
- Nie wiesz, kto mi m膮k臋 kradnie?
- Co ksi膮dz m贸wi?
- Kto mi m膮k臋 kradnie?
- Tu nic nie s艂ycha膰 - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamie艅my si臋 miejscami, to zobaczymy.
Zamienili si臋 miejscami.
- A nie wie ksi膮dz, kto zaleca si臋 do mojej 偶ony? - pyta Kazimierz.
- Rzeczywi艣cie, tu nic nie s艂ycha膰.

Ksi膮dz zgubi艂 si臋 w g贸rach,...

Ksi膮dz zgubi艂 si臋 w g贸rach, spotyka bac臋:
- Baco, kt贸r臋dy do Zakopanego?
- A, za ile?
- jak to baco za ile. Za B贸g zap艂a膰...
- A, to niech was B贸g prowadzi...

Pani Stasia by艂a organistk膮...

Pani Stasia by艂a organistk膮 w ko艣ciele, mia艂a ju偶 prawie 70 lat na karku i by艂a star膮 pann膮. By艂a podziwiana przez wszystkich parafian za sw膮 dobro膰 i oddanie sprawom ko艣cio艂a. Pewnego razu wpad艂 do niej ksi膮dz om贸wi膰 szczeg贸艂y jakiej艣 ko艣cielnej uroczysto艣ci. Pani Stasia zaprosi艂a duchownego do pokoju go艣cinnego i zaoferowa艂a mu herbatk臋. Ksi膮dz usiad艂 sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, 偶e przed nim sta艂y stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu ksi臋dza, na organach tych sta艂a szklanka wype艂niona wod膮, a co jeszcze bardziej zaniepokoi艂o ksi臋dza to fakt, 偶e w szklance tej p艂ywa艂a prezerwatywa. Jak Pani Stasia wr贸ci艂a z herbatk膮 zacz臋艂a si臋 rozmowa. Ksi膮dz chcia艂 jako艣 delikatnie zacz膮膰 rozmow臋 o szklance wody i kondomie w niej p艂ywaj膮cym, ale mu si臋 nie udawa艂o, wi臋c postanowi艂 zapyta膰 wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym by艂 rad, gdyby mi pani to wyt艂umaczy艂a - tu wskaza艂 na nieszcz臋sn膮 szklank臋.
- Ooo tak, dobrze, 偶e ksi膮dz pyta... Czy偶 to nie wspania艂e? Sz艂am sobie raz przyko艣cielnym parkiem par臋 miesi臋cy temu i znalaz艂am t臋 ma艂膮 paczuszk臋 na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyra藕nie m贸wi艂a, 偶e nale偶y to umie艣ci膰 na organie, zapewni膰 by by艂o wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem si臋 chor贸b.... I wie ksi膮dz co? Przez ca艂膮 zim臋 nie mia艂am grypy.

Id膮 sobie dwie zakonnice...

Id膮 sobie dwie zakonnice ulic膮 i spotykaj膮 dw贸ch metali. Jedna do drugiej ze zgroz膮:
- Ojej, oni chyba w 偶yciu nie widzieli prysznica!
Zakonnice posz艂y, a metale miedzy sob膮:
- Ty, co to jest prysznic?
- Nie wiem, jestem niewierz膮cy.

Prosz臋 ksi臋dza, czy jak...

Prosz臋 ksi臋dza, czy jak w ka偶d膮 niedziel臋 dam na tac臋 100 z艂, to czy p贸jd臋 do nieba?
- Zawsze warto spr贸bowa膰

Zakonnica pojecha艂a z...

Zakonnica pojecha艂a z ksi臋dzem na golfa. Stoj膮 nieopodal pierwszego do艂ka, ksi膮dz przymierza si臋, bierze zamach i wybija pi艂k臋. Pi艂ka pada z dala od do艂ka. Ksi膮dz krzyczy:
- Do diab艂a, nie trafi艂em!
Siostra patrzy na niego zgorszona:
- Niech ksi膮dz tak nie m贸wi, bo B贸g si臋 obrazi.
Podchodz膮 do nast臋pnego do艂ka, zn贸w wybicie pi艂ki i zn贸w pud艂o. Ksi膮dz krzyczy:
- Do diabla! Zn贸w nie trafi艂em!
Siostra zgorszona:
- Jak jeszcze raz ksi膮dz tak powie, to niech ksi臋dza piorun trza艣nie!
Przy trzecim uderzeniu pi艂ki ksi膮dz zn贸w nie trafia.
- Do diab艂a! Zn贸w nie trafi艂em!
W tym momencie chmurzy si臋 niebo i s艂ucha膰 grzmot. Piorun trafia zakonnic臋, a z g贸ry s艂ycha膰 g艂os:
- Do diab艂a, zn贸w nie trafi艂em!