#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Poranek. Facet na du偶ym...

Poranek. Facet na du偶ym kacu stoi przed lustrem i d艂ugo si臋 wpatruje w swoje odbicie. Wreszcie stwierdza:
- Nie znam ci臋, ale ci臋 ogol臋!

- Dlaczego pan nie wyrzuci...

- Dlaczego pan nie wyrzuci tego pijaka za drzwi? - m贸wi jeden z go艣ci do barmana. - Trzeba by膰 cz艂owiekiem, przyjacielu... Tam za drzwiami czeka jego 偶ona...

呕ebrak stuka do drzwi...

呕ebrak stuka do drzwi bogatej damy i pyta:
- Czy ma pani jakie艣 butelki po piwie?
- Oburzaj膮ce! Czy ja wygl膮dam na osob臋, kt贸ra pije piwo?
- Och przepraszam. Czy ma pani jakie艣 butelki po w贸dce?

Pan domu budzi si臋 oko艂o...

Pan domu budzi si臋 oko艂o po艂udnia na zimnej pod艂odze w przedpokoju. W艂os niechlujny, szata plugawa... Ze 艣ci艣ni臋tego gard艂a wydobywa si臋 s艂aby szept: "Maksiuuuu, Maksiuuuu..." Wbiega radosny jamnik potrz膮saj膮c uszami i w臋sz膮c dooko艂a. S艂ycha膰 ciche: "Chuch... Szukaj..."

Pijany Kowalski idzie...

Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza si臋 i wpada na drzewo.
- Przepraszam pana bardzo...
- Idzie dalej i po chwili znowu zderza si臋 drzewem.
- Najmocniej pana przepraszam...
Zdarza si臋 to jeszcze kilka razy. W ko艅cu zirytowany i porz膮dnie poobijany siada na 艂awce i m贸wi:
- Poczekam, a偶 ta ho艂ota przejdzie...

Go艣ciowi chce si臋 do...

Go艣ciowi chce si臋 do toalety wi臋c w barze zostawia piwo z przyczepion膮 karteczk膮:
- Naplu艂em.
Po chwili przychodzi i na karteczce jest dopisane:
- Ja te偶

艢rodek nocy, z baru wychodzi...

艢rodek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce i艣膰 do domu, jednak nogi odmawiaj膮 mu pos艂usze艅stwa. Pod barem stoi jedna taks贸wka, wi臋c facet sprawdza sw贸j portfel i wylicza 偶e ma 15z艂. Podchodzi wi臋c do taks贸wkarza i pyta:
- Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
- O tej porze to 20.
- A za 15 nie da rady?
- Za 15 nie op艂aca mi si臋 silnika odpala膰.
- Panie niech Pan si臋 zlituje, p贸藕no jest, zimno, ja jestem wci臋ty, do domu daleko.
- Facet spadaj i nie zawracaj mi g艂owy.
Wi臋c nie by艂o wyj艣cia facet poszed艂 na pieszo do domu.
Nast臋pnego dnia idzie ten sam facet ulic膮 i widzi d艂ug膮 kolejk臋 taks贸wek a na samym ko艅cu kolejki stoi ten niemi艂y taks贸wkarz. Facet podchodzi wi臋c do pierwszej taks贸wki i m贸wi:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20z艂. - m贸wi taksiarz.
- Ja dam panu 50z艂 za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo zaraz ci dowal臋.
Facet podchodzi do 2 taks贸wki:
Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20z艂. - m贸wi taksiarz.
- Ja dam panu 50z艂 za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo nie r臋cz臋 za siebie.
Facet podchodzi艂 do ka偶dej taks贸wki i sytuacja powt贸rza艂a si臋.
Podchodzi do ostatniej taks贸wki - tej spod baru - i m贸wi do kierowcy:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- 20z艂. - m贸wi taks贸wkarz.
- Ja dam panu 50z艂 za kurs ale pod warunkiem 偶e ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich koleg贸w taks贸wkarzy... - zgodzi艂 si臋!

Do m贸zgu dochodzi艂y wie艣ci...

Do m贸zgu dochodzi艂y wie艣ci z r贸偶nych organ贸w, 偶e co艣 jest nie tak, wi臋c zwo艂a艂 walne zgromadzenie, aby om贸wi膰 ten problem.
- Witam wszystkich! Czas na pro艣by, skargi, za偶alenia. M贸wcie!
Pierwsze odezwa艂y si臋 nerki:
- Szanowny m贸zgu, prosimy o tydzie艅 urlopu. Nasz pan ci膮gle co艣 pije, a my ju偶 nie mo偶emy wytrzyma膰, padamy z wycie艅czenia!
- Macie moj膮 zgod臋 - odpar艂 m贸zg. - Tydzie艅 urlopu. Kto nast臋pny?
Odezwa艂a si臋 w膮troba:
- Ja te偶 ju偶 nie mog臋, facet ci膮gle chla gorza艂臋 i ja wysiadam. Prosz臋 o 10 dni urlopu.
- Prosz臋 bardzo - zadecydowa艂 m贸zg. - Kto nast臋pny?
Odzywaj膮 si臋 p艂uca:
- My prosimy o 2 tygodnie wolnego, bo nasz pan ci膮gle pali i pali. Ledwo dychamy od tego dymu, ledwo ci膮gniemy.
- Wyra偶am zgod臋 - odpar艂 m贸zg. - Czy kto艣 jeszcze?
W tym momencie rozleg艂 si臋 ledwo s艂yszalny g艂osik:
- Ja te偶! Ja te偶 poprosz臋 o 2 tygodnie urlopu!
- Mo偶e by艣 chocia偶 wsta艂 i si臋 przedstawi艂! - krzykn膮艂 m贸zg.
- Gdybym m贸g艂 sta膰, to nie prosi艂bym o urlop!

Na pustym jeszcze placu...

Na pustym jeszcze placu budowy brygadzista staje przed robotnikami i m贸wi:
- Panowie rozpoczynamy i pami臋tajcie: budujemy solidnie, bez fuszerki, bez wynoszenia na lewo materia艂贸w. Budujemy najlepiej jak umiemy, bo budujemy dla siebie.
- A co to b臋dzie ? - pyta jeden z robotnik贸w.
- Miejska Izba Wytrze藕wie艅.

Siostra Maria Katarzyna...

Siostra Maria Katarzyna mieszka艂a w klasztorze niedaleko sklepu monopolowego Jacka. Pewnego dnia wesz艂a do sklepu i powiedzia艂a:
- Jacek, daj mi 膰wiartk臋 brandy.
- Siostro Mario Katarzyno! - wykrzykn膮艂 Jacek - Nigdy bym tego nie zrobi艂! Nigdy nie sprzeda艂em alkoholu zakonnicy!
- Jacku - powiedzia艂a siostra - To dla matki prze艂o偶onej - zni偶y艂a g艂os - Ma zatwardzenie, no wiesz...
Jacek sprzeda艂 wi臋c jej brandy. P贸藕niej zamkn膮艂 sklep i poszed艂 do domu. Kiedy mija艂 klasztor i zobaczy艂 siostr臋 Mari臋 Katarzyn臋. 艢piewa艂a i ta艅czy艂a na chodniku, wirowa艂a, macha艂a r臋kami jak ptak. Zbli偶a艂 si臋 t艂um, wi臋c Jacek przepchn膮艂 ja dalej i krzykn膮艂:
- Siostro Mario Katarzyno! Na lito艣膰 bosk膮! Powiedzia艂a mi siostra, 偶e to na zatwardzenie siostry prze艂o偶onej!
Niezbita z tropu siostra Maria Katarzyna odpowiedzia艂a:
- Bo tak jest, m贸j m艂odzie艅cze, tak jest! Kiedy mnie zobaczy, to si臋 zesra!