#it
emu
psy
syn

Wczesny ranek, jezioro...

Wczesny ranek, jezioro spowite mg┼é─ů... niezm─ůcon─ů tafl─Ö wody przecina ┼é├│dka. Na ┼é├│dce wieszcze: Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin recytuj─ů wymy┼Ťlone na poczekaniu fraszki. Wtem ich oczom ukazuje si─Ö druga ┼é├│dka, w kt├│rej siedz─ů dwie przepi─Ökne bia┼éog┼éowy. Puszkin widz─ůc t─Ö pi─Ökn─ů scen─Ö wypowiada te s┼éowa:
- Cud nad cudami, dziw nad dziwami, łódka płynie choć jest z dwiema dziurami.
Na to wieszcz Adam:
- Hola, hola mo┼Ťci panie, s─ů dwa ko┼éki na zatkanie.

Komentarze

Nie ma co zdolni ci wieszcze takie fraszki na poczekaniu wymy┼Ťla─ç :)

Rozmawiaj─ů dwie panienki....

Rozmawiaj─ů dwie panienki.
- Wczoraj poszłam z moim chłopakiem nad rzekę żeby zrobić "to" pierwszy raz.
- No i jak było?
- Nie dało się nic zrobić, bolało jak cholera. Ale następnym razem wezmę parasol.
- Zwariowa┼éa┼Ť? A w czym ci ma niby pom├│c parasol?
- No przecież mówiłam: "bo lało jak cholera".

Dyrektor wchodzi rano...

Dyrektor wchodzi rano do sekretariatu i pyta:
- Jaki to dzisiaj mamy dzień, panno Kasiu?
- Niepłodny, panie dyrektorze, niepłodny...

Zebrał wódz indiański...

Zebra┼é w├│dz india┼äski ÔÇ×Siedz─ůcy PiesÔÇŁ ca┼ée swoje wielkie plemi─Ö na narad─Ö wojenn─ů:
- Czerwonosk├│rzy! Czy jeste┼Ťmy wielkim narodem?
- Taaaaaaaak!
- To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?
- .... Zbudujemy?
- Zbudujemy!
- Huuuuraaaa!
┼Ücieli wi─Öc tomahawkami najwi─Öksz─ů sekwoj─Ö w okolicy, wydr─ů┼╝yli j─ů w trudzie i znoju; wed┼éug starej, india┼äskiej receptury wyprodukowali proch, napchali go do wydr─ů┼╝onego pnia, zapletli lin─Ö z lian i jako lont wyprowadzili na zewn─ůtrz rakiety.
- A gdzie j─ů wystrzelimy?
- Na Erewań!
- A dlaczego na Erewań?
- Bo to jedyne miasto, jakie znamy!
Napisali na rakiecie: ÔÇ×Na Erewa┼äÔÇŁ, zbili si─Ö w gromad─Ö i podpalili lont.
Jak nie hukn─Ö┼éo! Prawdziwy Armagedon: dom, sw─ůd, wszystkich rozrzuci┼éo w promieniu kilkunastu metr├│w....
Wódz bez nogi, bez ręki, podnosi głowę, otrzepuje się z kurzu i mówi:
- Ja pie****─Ö! Wyobra┼╝acie sobie, co si─Ö dzieje w Erewaniu?

Rozmawia trzech staruszk├│w:...

Rozmawia trzech staruszk├│w:
- Ta dzisiejsza m┼éodzie┼╝ to taka okropna, ci─ůgle tylko pij─ů i pal─ů!
- Panie, to nic! Narkotyki bior─ů i ─çpaj─ů!
- To jeszcze nic! - wtr─ůca trzeci. - Wczoraj wchodz─Ö na klatk─Ö schod├│w i s┼éysz─Ö g┼éosy z piwnicy: "J├│zek, zbij ┼╝ar├│wk─Ö, to wezm─Ö do buzi...", no Panie, to┼╝ to oni nawet szk┼éo jedz─ů!!!

Rolnik spotyka s─ůsiada...

Rolnik spotyka s─ůsiada j─ůka┼é─Ö:
- Du┼╝o hodujecie kr├│lik├│w? - pyta.
- Trzy... Trzy... Trzysta..
- A┼╝ trzysta? Nie┼║le, s─ůsiedzie, naprawd─Ö nie┼║le - m├│wi z podziwem rolnik.
- Nie... Trzy sta.. sta.. re i dwa.. m┼éo.. m┼éode - odpowiada j─ůka┼éa.

Jaskiniowiec usłyszał...

Jaskiniowiec us┼éysza┼é tupanie biegn─ůcych mamut├│w, a po chwili zauwa┼╝y┼é znajomego z plemienia le┼╝─ůcego z uchem przy ziemi, kt├│ry szepcze:
- P─Ödz─ůce stado mamut├│w! Z przodu ich przyw├│dca, za nim kilka samc├│w, na ko┼äcu samica...
Zdziwiony jaskiniowiec pyta tego le┼╝─ůcego:
- Czy to znaczy, ┼╝e tego wszystkiego dowiedzia┼ée┼Ť si─Ö le┼╝─ůc z uchem przy ziemi..
- Nie. Opowiadam o tym, jak przed chwil─ů stado mamut├│w przebieg┼éo po mnie, ty idioto!

Facet na rowerze objuczony...

Facet na rowerze objuczony workami staje przed celnikiem. Celnik pyta:
- Co pan przewozi?
- Piasek ÔÇô odpowiada facet.
Po sprawdzeniu okaza┼éo si─Ö, ┼╝e rzeczywi┼Ťcie facet przewozi piasek. I tak by┼éo wielokrotnie. Za dwudziestym razem celnik zwraca si─Ö do faceta:
- Wiem, ┼╝e pan co┼Ť przemyca. Przepu┼Ťcimy pana, ale niech pan powie, co to jest?
Na to facet:
- Rowery.

┼╗ona do m─Ö┼╝a:...

┼╗ona do m─Ö┼╝a:
-Kochanie, od dzisiaj gotujesz, sprz─ůtasz, zajmuiesz sie
dzieckiem - koniec tych tandetnych meczy Extraklasy,
filmów w TV, spotkań z kolegami, bilarda i tym podobnych
b┼éaze┼äskich rozrywek... Przerywa spogldaj─ůc zdziwiona na
Małżonka, który ubiera buty i kieruje się w
kierunku wyj┼Ťcia:
- A Ty dok─ůd!? jeszcze nie sko┼äczy┼éam.
_ ld─Ö do apteki.
- Po co?
- Po Stoperan, bo chyba Cię posrało Smile

Szkot awanturuje si─Ö...

Szkot awanturuje si─Ö w pralni:
- Ten rachunek jest stanowczo za wysoki. Oddałem tylko płaszcz i garnitur!
- Ale w kieszeniach były jeszcze dwie koszule, skarpetki, sweter, spodnie i trzy pary majtek.