Moja żona mówi, że mam dwie wady: 1. Że jej nie słucham 2. I coś tam jeszcze mówiła...
Do jednego z więźniów zagląda zatroskany dyrektor. - Martwi mnie, że nie ma pan żadnych odwiedzin. Nie ma pan krewnych albo przyjaciół? - Mam, ale dobry pan Bóg wysłuchał moich modlitw... i wszyscy są już tu ze mną.