psy
fut
lek
emu
#it
hit
syn

NIEBEZPIECZNY LASEK...

NIEBEZPIECZNY LASEK

Zawsze po zakończonej dniówce jadę odebrać mamę z pracy, a czasami zabiera się z nami jej koleżanka. Pani w wieku już dosyć konkretnym, odliczająca dni do upragnionej emeryturki. Dziś, z uwagi na fakt ważnego zebrania załogi u mnie w firmie, nie byłem w stanie bliżej określić, o której mógłbym ewentualnie odebrać mamuśkę... Ustaliliśmy więc, że zabiorą się z inną znajomą po drodze, a potem w zależności, czy będę mógł już po nie podjechać, zaczekają na przystanku lub przez pobliski lasek skrócą sobie drogę do domu. Los tak chciał, że udało mi się je odebrać z przystanku przy pobliskim lasku. Mama i koleżanka zadowolone, że nie muszą lecieć pieszo w dodatku przy padającym deszczu, szybko zapakowały mi się do samochodu i nawiązały taką rozmowę:
[MAMA] - Dobrze, że udało Ci się Nas odebrać, bo teraz tak niebezpiecznie, że nie wiem czy poszłabym przez ten lasek...
Na co jej koleżanka z uśmiechem odpowiada:
- Wiesz Irenko, a ja raczej bym się puściła...

DONOSICIEL...

DONOSICIEL

Czas jakiś temu (ładnych parę latek), wśród moich znajomych, bardzo popularne były imprezy różnego rodzaju, które odbywały się czasem i kilka razy w tygodniu. Jedni ze znajomych, którzy zaraz po szkole średniej byli się pobrali i mieli kilkuletniego szkraba, nie organizowali takichże przyjęć, a i na inne mało uczęszczali, a jeśli nawet to nigdy ze małoletnim. Nastąpiła jednak taka chwila, iż postanowili urządzić u siebie imprezkę. Było bardzo przednio i w ogóle.
W poniedziałek po weekendowych zabawach, znajomi zostali wezwani do przedszkola swego synka przed oblicze Pani Dyrektor.
Otóż przedszkolanka zadała dzieciom pytanie:
- Czym zajmują się Wasi rodzice?
Mały odpowiedział:
- Tatuś tylko wódkę pije, a Mamusia cały czas tańczy z jakimiś nieznajomymi wujkami.
Rodzice mieli "trochę" problemów przez to, a imprez więcej u nich nie było.

ZŁODZIEJ...

ZŁODZIEJ

Jako że jest Mikołaj to i paczki muszą być.
Rano przed wyjściem do pracy moja żona wkłada paczki pod poduszkę dwóm naszym pociechom. Paczki w jakimś dziwnym celofanie to szeleści jak cholera. Jeden otwiera oczy i pyta:
- Mamo co robisz?
- Eeee yyy nic, śpij jeszcze...
Rano słyszę jak młodszy mówi do starszego:
- Dobrze, że się obudziłem w nocy bo mama chciała nam paczki ukraść.

NIEPRZEWIDYWALNY...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

POŚPIECH...

POŚPIECH

Miałam wpaść do koleżanki. Akurat w jej bloku był remontowany dach i nad wejściem do klatki stało takie drewniane rusztowanie, które miało chronić przed spadającymi dachówkami. To dziadostwo stało nad jej klatką chyba z miesiąc. Podchodzę do drzwi - zamknięte. Ciągnę i nic. Wiem, że domofon od paru lat nie działa. Piszę smsa do kumpeli, żeby zeszła na dół i otworzyła od środka bo stoję i czekam. Po chwili sms "Nie ma cię". I wtedy załapałam, że przestawili rusztowanie i stoję pod niewłaściwym wejściem.
Mówię jej potem co się stało, a ona:
- To jeszcze nic, jak dostałam sms, to zbiegłam na dół jak stałam, na schodach sąsiad się na mnie dziwnie patrzy, na chodniku ludzie też, ciebie nie zauważyłam i tak stoję i piszę smsa, dopiero jak ktoś zatrąbił klaksonem to zaczaiłam, że ciągle trzymam szczoteczkę i zęby myje...

Mieszkam Grecji , i na...

Mieszkam Grecji , i na kilka dni przyjechał mój tata.
Zaproponował , że kupi mi jakiś sprzęt w prezencie , po czym pojechaliśmy do marketu
( w języku greckim- Mono - znaczy -tylko-)
tata tak chodzi po markecie chodzi w końcu nie wytrzymał i mówi do mnie tak :
-córcia ja Cię bardzo kocham , ale sprzęt to Ci w Polsce kupię
- ale czemu tato?- spytałam
-wiesz bo Wy tu w Grecji macie -mono- a My w polce to już mamy taką technologie jak - stereo !!

WYROBY WŁASNE...

WYROBY WŁASNE

Na nieistniejącym od pół roku sklepie spożywczym koło mego domu na szybie była przyklejona nalepka reklamowa z nazwą firmy gastronomicznej. Cały czas myślałem, że to głupi żart, dopóki nie zobaczyłem na mieście samochodu dostawczego tej firmy:

"KUPSKA - Wyroby własne"
Idealna nazwa dla firmy gastronomicznej.

SZYBKI NUMEREK...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

JAK MÓWIĆ DO DZIEWCZYNEK...

JAK MÓWIĆ DO DZIEWCZYNEK

Siostrzeńców mam. Małe, kochane diabliska. Rzecz miała miejsce, kiedy przekomarzałam się z [P]atysiem lat dwóch i wpadł nagle [M]isiałek w budzącym grozę wieku lat pięciu.
[Ja] - Patyś, a ty to taki mały wredniaczek jesteś.
[P] - Wcale nie! Głupi jesteś! Głupi jesteś!
Wtem z impetem wpada Misiał, łapie się pod boczki i z groźną miną do najmłodszego
[M] - Patyś! Do dziewczynek się tak nie mówi...
Ja, pełna dumy ciotka uśmiechnęłam się do małego gentlemana, po czym usłyszałam resztę zdania:
[M] - ...Do dziewczynek się mówi "głupia"!

FILOZOF...

FILOZOF

Czas akcji sobota ostatni dzień stycznia. Miejsce sklepik z kolekturą lotka. Udział biorą:
[S]przedawczyni, [M]enel - klient nr 1.
[M] - Jeden zakład i jakąś zdrapkę.
Sprzedawczyni przeliczyła górkę miedziaków, podaje kupon, zdrapkę, parę groszy reszty.
[M] - Przepraszam pani szanowna, a jaka to zdrapka?
[S] - Dla ciebie.
[M] - Ale my nie jesteśmy na ty, choć mogę brudzia wypić. to jak się ta zdrapka nazywa?
[S] - "Dla ciebie".
[M] - No wiem, że dla mnie, ale jak się nazywa?
[S] - Nazywa się "Dla ciebie".
[M] - Co za głupia nazwa, a jak bym jej nie kupił, to już nie była by dla mnie?