- Gdzie byłeś, kochany? - W pracy, szef mnie zatrzymał. - Czuć od ciebie piwem... - Dokładnie tym mnie zatrzymał.
- Ty jako kto pracujesz? - Jako kreatywny w agencji reklamowej. - Rozumiem... Znaczy, jesteś świrem, narkomanem i alkoholikiem. - Tylko nie alkoholikiem!
Czy słowo "klient" nie jest tutaj za bardzo na wyrost? Jeśli w końcu nie udało mu się do dobrać do wózka, to może też wcale nie poszedł na zakupy??