Żyd na bazarze: - Poproszę kilogram tej ryby. - Ale to przecież jest szynka? - Nie obchodzi mnie, jak ta ryba się nazywa. Proszę zważyć.
- Doktorze, i co mnie czeka? - Trzeba będzie pogrzebać... - Pogrzebać?! W ziemi?! Arghhh! - We flakach pogrzebać... skalpelem.
New York City: - Siemka, Harry, coś taki poobijany? - Wczoraj się spotkaliśmy z Murzynami... - I jak? - Znasz taki termin szachowy: "białe zaczynają i wygrywają"? - Tak. - Otóż powiem ci, że tak to tylko w szachach jest...
W urzędzie. - Przepraszam! Gdzie ja mogę zrobić prawo jazdy na czołg? - Panie! Niech pan jeździ bez. Kto Pana zatrzyma?