#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

- Nie odzywam się do ciebie!...

- Nie odzywam się do ciebie!
- Czemu?
- Jeszcze się nie zdecydowałam.

Monstrum Frankensteina...

Monstrum Frankensteina przychodzi do sklepu z odzieżą, żeby sobie kupić garnitur. Mierzy jeden, potem drugi... Gdy założył trzeci garnitur, stwierdził, że nie może się zdecydować który kupić, więc prosi ekspedientkę o radę. Ta przygląda się Frankensteinowi i mówi:
- Uważam, że we wszystkich garniturach jest pan wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną!

Pewnego razu zmarła kobieta....

Pewnego razu zmarła kobieta. Święty Piotr przychodzi po nią aby ją zabrać do nieba.
- Drogie dziecko, czy masz jeszcze jakieś życzenie zanim zapukamy do bram raju pyta?
- O tak Piotrze chciała bym przelecieć nad polską i po raz ostatni zobaczyć nasz piękny kraj.
- To lecimy.
Lecą sobie aż tu nagle widać z ziemi pulsujące niebieskie światło.
- Co to - pyta zaciekawiona kobieta.
- To jest miejsce gdzie mąż zdradza właśnie żonę moje dziecko.
Lecą sobie dalej aż tu z ziemi pulsuje czerwone światło.
- A co to?
- Miejsce gdzie żona zdradza męża moje dziecko.
Lecą dalej aż tu z ziemi zaczynają pulsować, że aż po oczach rażą na przemian, a to niebieskie, a to czerwone światła. Zaciekawiona kobieta pyta:
- Święty Piotrze a to co ma znaczyć?
A on na to
- Bo widzisz moje dziecko to są właśnie nasze polskie uzdrowiska...

Mąż uczy żonę grać w...

Mąż uczy żonę grać w golfa.Kobieta bierze zamach i ciach uderzenie piłka leci i wybija okno w domu postanowili pójść tam i zapłacić za szkodę wchodzą na kanapie siedzi gość i wita ich z uśmiechem. Przyszliśmy zapłacić za szybę nie wygłupiajcie się uwolniliście mnie z lampy po 2000 lat jestem dżinem spełnię po jednym waszym życzeniu w zamian.Facet mówi:
-chcę być najbogatszy na świecie
-jesteś już najbogatszy na świecie
-a ja chcę mieć dom w każdym kraju mówi kobieta
-masz dom w każdym kraju
Ale mam do was prośbę 2000 lat w lampie bez dymanka wiecie nie miał by pan nic przeciwko żebym z pana żoną tego? Po naradzie stwierdzili że ok czemu nie skoro tak ich obdarował.Po trzech godzinach dymania wychodzą z pokoju dżin pyta:
-po ile macie lat?
-ja 37 a żona 35
-tacy starzy i w dżiny wierzą

Leżą dwa węże na trawie...

Leżą dwa węże na trawie i jedzą myszy. Nagle jeden żałośnie syczy i pyta drugiego:
-Słuchaj stary, czy my jesteśmy jadowite?
-A czemu pytasz?
-Bo właśnie ugryzłem się w język...

NAKLEJKA...

NAKLEJKA

Mieliśmy my sobie biuro, za ścianą którego mieścił się sklep. Taki z serii "To i Owo" - wszystko tam można było kupić... Był np. serek 6 różnych firm... ale tylko czosnkowy. Była sprzedawczyni, która jak zaprogramowana, 6 razy dziennie, mówiła "miłego dnia"... Ale to mało istotne, sklep upadł. W związku z powyższym, udało nam się wynająć owo pomieszczenie i powiększyć sobie biuro. Przesunęliśmy wejście tak, że wchodzi się do nas jak do byłego sklepu. Mam swoją izolatkę zaraz za tymi drzwiami, jestem jak firewall... Ale do czego zmierzam... Na drzwiach prowadzących do mojego gniazdka, jest przyklejona naklejka, której za Chiny ludowe nie potrafię odkleić, a i moi współpracownicy jakoś się do tego nie kwapią... Na wyżej wspomnianej naklejce widnieje napis:

"TU MNIE DOŁADUJESZ"

Krążą plotki, że celnicy...

Krążą plotki, że celnicy w Polsce biorą bardzo duże łapówki. W tym celu Urząd Skarbowy wysyła anietera, aby ten sprawdził, czy to prawda. Idzie do Zgorzelca i pyta celnika na granicy Polsko-Niemieckie, ile potrzebuje, aby na łapówkach zarobić na BMW? Celnik na to:
-No wie Pan jakieś 3-4 miesiące.
Następnie udaje się na południową granicę. Pyta przypadkowego celnika:
-Ile czasu Pan potrzebuje, aby na łapówkach zarobić na BMW?
-Hmm około 5 miesięcy.
Następnie ankieter udaje się na ścianę wschodnią. Pyta jednego z celników:
-Ile Pan potrzebuje, aby na łapówkach zarobić tyle, żeby wystarczyło na zakup BMW?
-Jakieś 3 lata.
-Tak długo?
-No wie Pan, BMW to duża firma.

NAJWAŻNIEJSZE, ŻEBY NIE...

NAJWAŻNIEJSZE, ŻEBY NIE BYŁO BADYLI...

A więc rozumiesz. Cała tajemnica tkwi w tym żeby nie było żadnych badyli - rzekł szwagier dokładnie przeczesując teren, na którym miał stanąć namiot i odrzucając pomniejsze gałązki.
No cóż, u ciotki na podwórku badyle były towarem deficytowym, jednak dokładnym trzeba być, tym bardziej mając na uwadze wieczór bez rozwrzeszczanej gromadki siostrzeńców silnie podnieconych już samą myślą spędzenia nocy w namiocie.
Świeżo w pamięci miałem poranną wycieczkę do sklepu, podczas której jeden z powyższych osobników lat 7 zadał mi następujące pytanie:
- Wujek a co to są Forsale?
Przed oczyma stanęły mi wszelkie odmiany morświnów, morsów i innych kaszalotów. Dopiero w drodze powrotnej dręczony coraz bardziej napastliwymi pytaniami, dostrzegłem przy drodze tablicę:
"Do sprzedania... FOR SALE"
Małe bestyje...
Namiot stanął, lecz zamiast radości, rozległ się krzyk dzieciaków nasycony trwogą, gniewem i pretensją.
Sprawdziliśmy z Marcinem linki, tropik, śledzie - wszystko git. Krzyk narastał, zwiastując zbliżający się Armageddon, gdy rozległ się głos ciotki:
- Co tu się dzieje?
- Mama, bo oni namiot na grobie naszej papużki rozbili i krzyżyk wyrwali...
No tak... Najważniejsze, to żeby nie było badyli...

WYPRAWA ŁOWIECKA...

WYPRAWA ŁOWIECKA

Wprowadzenie:
W zeszłym roku córuchna moja była na wakacjach na Słowacji (rejon Bańskiej Bystrzycy). Pensjonat był położony przy polanie leśnej. Straż leśna ostrzegała dzieciaki i opiekunów kolonii przed niedźwiedziami, które kręcą się po okolicy. Wróciła pod ich, znaczy się niedźwiedzi, wielkim wrażeniem. I do tej pory zresztą jest. Napomnę jeszcze, że prowadzę życie w Wielkopolsce i raczej ciężko u nas o niedźwiedzia w lesie.
Rzecz właściwa.
Wracam dzisiaj ja z pracki (styrany jak wół). W drzwiach meldunek od córki:
- Była Hania od M. i masz szybko się ubierać, zabrać flintę i idziecie z jej tatą do lasu bo jest... niedźwiedź.
- Ok - skwitowałem i siadam do obiadku.
Widzę, że córka coś nie teges. Podniecona, kreci sie, wygląda przez okno.
- No czemu nie idziesz tato?
- Zjem i pójdę
- A niedźwiedź pewnie ucieknie, a tak w ogóle to skąd tu niedźwiedź w lesie?
- No z Leszna...
- Co, z zoo uciekł!?
- Jak z zoo?
I wtedy błysk , zrozumiałem. Zaliczyłem glebę.
Dzieciak myślał o realnym niedźwiedziu, a tymczasem przyjechał Tadziu Niedźwiedź, kolega z koła łowieckiego. Mielim czyścić paśniki. Skończyło się na 2 butelkach. Jutro będziem czyścić.

Matka ślimak mówi do...

Matka ślimak mówi do swoich dzieci bawiących się na ulicy:
- Dzieci, dzieci, zejdźcie z drogi!
- Ale dlaczego? - pytają dzieci.
- Bo za 6 godzin będzie przejeżdżał autobus