Żona przygotowując wystawną kolację wysłała męża po ślimaki. Mąż posłusznie poszedł ale po drodze spotkał kumpla i poszedł na piwo. Rano wraca, na progu wysypuje ślimaki, otwiera drzwi i głośno woła:
- No, nareszcie doszliśmy do domu!
Student zdaje egzamin. Nie idzie mu dobrze . . . W końcu profesor mówi :
- Zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan na nie odpowie - zda pan : Ile jest liści na tym drzewie ?
- 5 345.
- A jak pan to policzył ?
- Aaaa, to już drugie pytanie . . .
Rozmowa ojca z synkiem:
- Co dziś robiliście w szkole?
- Różnie, na przykład na matematyce szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś takiego? Jak chodziłem do szkoły też to robiliśmy. Że też nikt go do tej pory nie znalazł...
W kostnicy miejskiej dzwoni telefon, dyżurny pracownik podnosi słuchawkę:
- Czy przywieziono do was Janinę Kowalską z wypadku? – słyszy męski, trochę „napity” głos.
- Zaraz sprawdzę – odpowiada pracownik i zaczyna przeglądać „księgę przyjęć”, po chwili mówi – Tak. Przywieziono, dzisiaj o 13:20.
- I jak ona się czuje?
Wszedł klient do kwiaciarni i zamówił bukiet róż dla swojej ukochanej. Gdy kwiaciarz już kończył przygotowywanie kwiatów do sklepiku wpada zdyszany młody człowiek ostatnimi tchnieniami zamawiając tuzin róż.
- Przykro mi - odpowiada bukieciarz - ale to już ostatnie róże i tamten pan już je zamówił.
Młodzieniec zwrócił się z błaganiem do pierwszego klienta, aby ten odstąpił mu kwiaty.
- A co się stało ? -pyta zagadywany- Czyżby zapomniał pan kwiatów dla żony na rocznicę ślubu?
- Gorzej - wyznaje młodzian - usunąłem jej partycję z naszego twardego dysku.