#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Zdechł mi mój wieloletni...

Zdechł mi mój wieloletni przyjaciel, owczarek niemiecki o imieniu Karo. Postanowiłam go spalić, jako, że trudno byłoby pochować takie wielkie zwierzę, poza tym jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, że Karo gnije gdzieś w środku lasu. Ciało psiaka zapakowałam w worek i w torbę podróżną i tak ruszyłam tramwajem. Od przystanku miałam jeszcze kawałek do przejścia, a ciężka torba sprawiała mi problem. Podbiegł do mnie chłopak pytając, czy nie trzeba mi pomóc. Ulica była ruchliwa, więc stwierdziłam czemu nie. Niesiemy razem torbę i gadamy, powiedziałam, że właśnie wróciłam z domu, w którym mnie nie było dobre dwa miesiące. Kiedy koleś to usłyszał w jednej chwili wyrwał mi torbę i zwiał. Nie wiem dla kogo większy YAFUD. Dla mnie, bo będę się zadręczać, że mój Karo najprawdopodobniej zostanie wyrzucony na jakieś śmieci, czy dla tego kolesia, który zamiast laptopa, i innych tego typu rzeczy znalazł zwłoki psa...YAFUD

DOBRE WYCHOWANIE...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

Przyjeżdża Zorro na koniu...

Przyjeżdża Zorro na koniu do panienki i mówi do konia:
- Ty czekaj tutaj, bo jak przyjedzie jej stary, to ja wyskoczę przez okno i odjedziemy.
Zorro z panienką zabawiają się w domu, aż tu nagle słychać walenie do drzwi. Zorro wyskoczył przez okno, a panienka otworzyła drzwi. Patrzy, a tu koń stoi w drzwiach i mówi:
- Powiedz Zorro, że ja tu czekam, bo na zewnątrz pada deszcz.

Facet mówi do sąsiada:...

Facet mówi do sąsiada:
- Byłem z teściową w zoo.
- I jak było?
- Nie przyjęli jej.

Harry śpi na lekcji....

Harry śpi na lekcji.
Profesor budzi go:
-Panie Potter! Klasa to nie miejsce do spania.
-Rzeczywiście, panie profesorze, trochę tu za głośno...

Do komisariatu policji...

Do komisariatu policji wchodzi mężczyzna i składa meldunek o zaginięciu swojej żony.
- A kiedy ona zaginęła? - pyta dyżurny.
- Pięć lat temu.
- Pięć lat temu? I dopiero dzisiaj pan się do nas zgłasza?
- Wie pan, panie inspektorze, po prostu nie mogłem w to uwierzyć.

Pani zadaje Jasiowi pytanie:...

Pani zadaje Jasiowi pytanie:
-Jest 5
ptaków, jeden został zastrzelony. Ile
ptaków zostało?
Jasiu odpowiada, że 1.
Pani się pyta Jasia:
-Dlaczego jeden
powinno zostać 4.
-Ale 4 odleciały bo usłyszały huk
strzału, a ten jeden nie żywy został.
-Jasiu podoba mi się Twój tok
myślenia.
-Może ja zadam Pani teraz zagadkę:
3 dziewczyny siedzą na ławce i mają
lody. Pierwsza je tego loda, druga liże
loda, a trzecia ssie. Która według
Pani ma męża?
-Sądzę Jasiu, że ta trzecia ma męża.
-Nie. Ta, która ma obrączkę, ale
podoba mi się Pani tok myślenia...

ZASTAŁEM PANA KOWALSKIEGO?...

ZASTAŁEM PANA KOWALSKIEGO?

Jestem sobie dzisiaj w pracy z koleżanką i kierowcą. Wspomniany kierowca wczoraj troszkę narozrabiał - zawiózł klientowi nie ten rowerek, który ów zakupił. Dziś próbuje to odkręcić i słyszymy jego rozmowę telefoniczną z klientem:
- Dzień dobry, z tej strony kierowca firmy "...". Czy zastałem pana Kowalskiego? Nie ma go? To mogę prosić kogoś podobnego?

Pani pyta się Jasia :...

Pani pyta się Jasia :
-Jasi jakie znasz środki piorące ?
Jasiu :
-Pasek mojego taty !

Pan Kowalski wyprawił...

Pan Kowalski wyprawił imieniny. Późną nocą zabrakło trunków, więc postanowił zostawić gości i pobiegł do pobliskiej restauracji, która była dość długo czynna. Biegnie w samej koszuli, a że to był akurat listopad, zwrócił swoją osobą uwagę dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich więc krzyknął do niego:
-Obywatelu, pozwólcie tutaj do nas na chwileczkę. Proszę się wylegitymować!
-Ależ panowie, ja właśnie wyprawiam imieniny, gości mam w domu i biegnę kupić trochę trunku.
-A gdzie pan mieszka? - pyta policjant.
-Mieszkam w tym bloku, może pan pójdzie sprawdzić.
Policjant poszedł, po chwili wraca i mówi:
-Proszę pana, policję pan oszukuje, nieładnie! Ja byłem, pod adresem, którym pan podał, pytałem, okazuje się, że nikt taki tam nie mieszka.
-Ależ panie władzo, ja naprawdę mieszkam w tym bloku, na trzecim piętrze, Kowalski się nazywam. Może teraz pan pójdzie sprawdzić - zwraca się do drugiego policjanta. Policjant poszedł, po chwili wraca i mówi:
-Dwa razy pan policję oszukał, nie mieszka taki, ja pytałem i dozorcy i ludzi nie mieszka taki!
Zabrali go na izbę wytrzeźwień, zapłacił ile trzeba, na drugi dzień wraca, elegancko wyprasowany, dozorca zamiata ulicę przed blokiem i mówi:
-Panie Kowalski, ćwiartka się należy.
-Jak to?
-Dwa razy o pana policja pytała i nic nie powiedziałem.