Było sobie dziecko, ale niestety bez rączek, bez nóżek, bez tułowia, po prostu sama głowa.Leży sobie kiedyś ta głowa na kominku i przychodzi mama i mówi:
- Witaj synku, mam dla ciebie prezent!
- k***a, pewnie znowu kapelusz.
W restauracji:
- Panie starszy, właśnie obchodzimy z żoną 25-lecie ślubu, mógłby pan nam coś polecić
- To może na początek uściślijmy, państwo chcą świętować czy zapomnieć?